W piątek 10 listopada Krzysztof Stanowski opublikował ponad godzinny film, w którym wytłumaczył, dlaczego odszedł z Kanału Sportowego. Materiał był także odpowiedzią na słowa Mateusza Borka. Popularny komentator kilka dni wcześniej w mocno lekceważący sposób wypowiadał się o Stanowskim, twierdząc, że "rozmowy biznesowe prowadzone z nim są na poziomie podstawówki". Właściciel weszlo.com przedstawił swoją wersję kulis funkcjonowania KS, która ośmieszyła Borka i trafiła do wielu fanów.
70 tysięcy - aż tylu użytkowników platformy YouTube w ciągu ostatnich 30 dni zdecydowało się anulować subskrypcję Kanału Sportowego. Tylko od 10 listopada takich internautów było aż 60 tysięcy. Wszystko przez wspomniany film Stanowskiego, który okazał się gwoździem do trumny dla popularnego projektu.
W wideo były członek KS odniósł się do wielu kwestii: wewnętrznych konfliktów, niesprawiedliwego podziału pieniędzy czy wybujałego ego Mateusza Borka, który według Krzysztofa Stanowskiego nie wywiązywał się ze swoich obowiązków pracowniczych. Wszystko to sprawiło, że 41-latek zdecydował się odejść z projektu oraz założyć nową działalność pt. "Kanał Zero", który zaledwie po kilku dniach zgromadził już grubo ponad 400 tys. subskrybentów. Za to na kanale Sportowym na ten moment widnieje liczba 1,05 miliona subskrypcji.
Stanowski w filmie o odejściu z Kanału Sportowego zaznaczył również, że od początku projektu to jego spółka Weszło zapewniła sprzęt niezbędny do nagrywania programów i transmisji na żywo. Pomimo jego odejścia KS wciąż korzysta z nieswoich urządzeń, co fani nieustannie wypominają Smokowskiemu, Polowi i Borkowi. W jednym z ostatnich programów HEJT PARK założyciele odnieśli się do całej sytuacji.
- Kamery są nasze w Kanale Sportowym. Owszem, korzystamy ze sprzętu Stanowskiego. Wynajmujemy go, dogadaliśmy się, przez co końca roku z niego korzystamy. Elegancko się ze wszystkim rozliczmy. Nikt nie będzie narzekał, że został finansowo oszukany - powiedział Michał Pol. Chwilę później na żartobliwy w komentarz pozwolił sobie Mateusz Borek. - Ja chciałem powiedzieć, że jak się ukradnie kamery, to są nasze, bo już mają nowego właściciela - powiedział komentator, jednak po tych słowach siedzącym obok kolegom nie było do śmiechu.