Apoloniusz Tajner w swoim okręgu wyborczym uzyskał ponad 20 tysięcy głosów, co pozwoliło mu zostać posłem X kadencji. Były prezes Polskiego Związku Narciarskiego startował z list Koalicji Obywatelskiej, ale jest posłem bezpartyjnym. W pierwszy rozmowach po wybraniu przekonywał, że jego celem nie jest kariera polityczna, a skupienie się na samorządach i sprawiedliwym przyznawaniu im finansów. Za 69-latkiem pierwsze obrady i głosowania w nowej roli.
Pierwsze obrady nowego Sejmu rozpoczęły się 13 listopada i trwały dwa dni. Podczas nich wybrano m.in. marszałka Sejmu oraz członków Krajowej Rady Sądownictwa. Przy drugim z tych tematów wśród posłów wybuchła dyskusja, która kończyła się wieloma kłótniami, wyzwiskami i agresją. Dla Apoloniusza Tajnera była to pierwsza tego typu dyskusja.
- To były burzliwe obrady. Do takich zebrań nie byłem przyzwyczajony, ale szybko muszę przywyknąć. To jest zupełnie inna rzeczywistość. Pierwsze głosowania były bardzo burzliwe, ale dość znaczące, jeśli chodzi o początek zmian w kraju. Dopiero kiedy wszystko się uporządkuje, to będzie można przystąpić do właściwych prac - stwierdził były prezes Polskiego Związku Narciarskiego w rozmowie z Interią.
Tajner opowiedział również o przystosowywaniu się do działania w nowej roli. Na razie nie miał zbyt wiele czasu, ale jest zadowolony, że podejmuje decyzje w sprawie przyszłości kraju.
- Zacząłem brać już udział w podejmowaniu ważnych decyzji dla kraju. Każdą przerwę z kolei wykorzystywałem na załatwianie różnych formalności, których jest cała masa. Trochę zatem było gonitwy po różnych biurach. Nie było zatem czasu na nawiązywanie parlamentarnych znajomości - dodał 69-latek. Były trener kadry skoczków przyznał, że na razie miał czas tylko na rozmowę z byłym komentatorem sportowym Tomaszem Zimnochem.
Teraz Tajnera i innych posłów czeka tydzień przerwy. Wrócą do Sali Posiedzeń Sejmu dopiero we wtorek 21 listopada o godzinie 12:00.