Chociaż jeszcze kilka ładnych lat temu Mateusz Borek i Andrzej Wasilewski potrafili siedzieć przy jednym stole przy okazji różnych gal bokserskich, czy programów poświęconych tej dyscyplinie sportu, to od jakiegoś czasu nie pałają do siebie sympatią. Kibice już kilka razy mogli być świadkami wymiany "uprzejmości" między oboma panami w mediach społecznościowych. Było tak m.in. na początku bieżącego roku, gdy spierali się o walkę Kamila Łaszczyka z Amadeuszem "Ferrarim" Roślikiem na gali FAME MMA.
Co jakiś czas któryś z panów odnosi się do drugiego w wypowiedziach medialnych bądź w mediach społecznościowych - tym razem zdecydował się na to Andrzej Wasilewski, komentując w ten sposób ostatnie wydarzenia w Kanale Sportowym.
Założony przez Mateusza Borka, Tomasz Smokowskiego, Michała Pola i Krzysztofa Stanowskiego kanał zaczął tracić widzów po tym, jak ostatni z wyżej wymienionych zdecydował się na odejście ze spółki. Samo rozstanie było szeroko komentowane i stało się przedmiotem przepychanek w internecie. Jednak co najważniejsze w tym wszystkim z perspektywy Kanału Sportowego, to fakt, że od 10 listopada stracił już 60 tysięcy subskrybentów, którzy obserwują profil na YouTube. Ponadto w przeciągu ostatniego miesiąca zanotował także spadek wyświetleń o 48,2 procent w porównaniu do poprzednich 30 dni.
"Działalność Mateusza Borka w dłuższej perspektywie przynosi, jak widać potężną destrukcję. Kwestia stylu, stosunku do otaczających ludzi, nawet kolegów i współpracowników" - napisał Wasilewski, cytując przytoczone statystyki Kanału Sportowego i oznaczając przy tym komentatora.
Mateusz Borek nie odpowiedział na powyższy tweet promotora bokserskiego, ale niewykluczone, że w przyszłości obaj panowie ponownie wymienią się "uprzejmościami" w mniej lub bardziej bezpośredni sposób.