Jeszcze w październiku Krzysztof Stanowski poinformował o odejściu z Kanału Sportowego. Kilka tygodni później między współzałożycielami rozpętała się publiczna wojna. Najpierw Mateusz Borek zaatakował Stanowskiego podczas jednego z programów, a później ten nagrał obszerną odpowiedź, w której odparł argumenty i sam wytknął dawnym partnerom wiele błędów i niesprawiedliwości. Finalnie Stanowski sprzedał udziały w spółce Maciejowi Wandzlowi, ale swoim odejściem nieco zniszczył reputację Kanału Sportowego.
Szybko rozwijający się Kanał Sportowy po odejściu Krzysztofa Stanowskiego spotyka się ze sporymi problemami. Największym z nich jest spadek liczby widzów, którzy subskrybują oraz oglądają programy na platformie YouTube.
Z internetowego portalu statystycznego socialblade.com wynika, że od 10 listopada Kanał Sportowy stracił już 50 tysięcy subskrybentów, którzy obserwują profil. Ponadto w przeciągu ostatniego miesiąca zanotował także spadek wyświetleń o 48,2 procent w porównaniu do poprzednich 30 dni. Materiały oglądało 10,77 miliona osób.
Grzegorz Kita Sport Management Polska jest przekonany, że to właśnie odejście Stanowskiego wygenerowało tak duże spadki zasięgów Kanału Sportowego. Jeden z filarów działalności miał zniszczyć nieskazitelny wizerunek całej działalności.
- W materiale Stanowskiego jest kilka takich elementów, które budzą bardzo silny, nieprzyjemny dysonans poznawczy nie tylko u widzów, ale także u sponsorów, marketerów. Ujawniając, że między nimi nigdy nie było nawet koleżeństwa, a nawet niektórzy ludzie tam się nienawidzili, pojawiała się toksyczna atmosfera, obnażył ten wizerunek, osłabił podwaliny, wiarę - także biznesową - do Kanału Sportowego - stwierdził ekspert w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl.
Materiał, w którym Stanowski "obnażył" Kanał Sportowy wygenerował już prawie dwa miliony wyświetleń i sporo pozytywnych reakcji widzów. Właśnie to miało wyrządzić szkody na wizerunku jego dawnych partnerów i rozpocząć spadki zainteresowania pozostałych dziennikarzy.
- Mówiąc brutalnie, swoim materiałem Stanowski dosłownie "zezłomował" wizerunek Borka, trochę także Smokowskiego, osłabił również wizerunek Kanału Sportowego. Po tym zamieszaniu myślę, że przyszłość Kanału Sportowego wygląda radykalnie gorzej niż przed tą opisywaną dramą - dodał Kita, zaznaczając, że równowaga finansowa Kanału Sportowego powinna pozostać niezachwiana.
W Kanale Sportowym pozostali Mateusz Borek, Michał Pol, Tomasz Smokowski i Maciej Sawicki, a dołączył do nich Maciej Wandzel. Z kolei Krzysztof Stanowski założył własny "Kanał Zero", który ma wystartować w lutym 2024 roku.