Świat sportu w szoku. Największe kłamstwo w historii. "Zawsze w to wierzyłem"

Skandal z udziałem Erika Lamaze. Jak donosi "Horse Sport", były mistrz olimpijski w skokach przez przeszkody najprawdopodobniej przez wiele lat okłamywał opinię publiczną, twierdząc, że cierpi na niezwykle złośliwy nowotwór mózgu. Wszystko po to, by uniknąć odpowiedzialności karnej w sprawie wcześniejszych oszustw.

W 2019 roku Eric Lamaze przekazał kibicom smutną wiadomość - miał on zmagać się z nowotworem mózgu, a konkretnie z glejakiem wielopostaciowym, a więc wyjątkowo agresywną chorobą. Przez nią opuścił kilka startów, aż w końcu w 2022 roku pożegnał się z jazdą konną. "Z ogromnym smutkiem podjąłem tę decyzję. Zawsze mówiłem, że to ja zdecyduję kiedy zakończę karierę. Ale sytuacja zmusiła mnie do podjęcia tej decyzji dużo wcześniej niż to sobie wyobrażałem" - powiedział Kanadyjczyk, cytowany przez swiatkoni.pl. Kilka dni temu znów zrobiło się o nim głośno, ale nie za sprawą wyników sportowych

Zobacz wideo Lewandowski obiecuje: Zrobimy wszystko. Polska czeka na nowe otwarcie

Mistrz olimpijski przez lata symulował raka. Świat w szoku

Już w 2010 roku Lamaze stał się bohaterem skandalu. Wówczas właściciele Iron Horse Farm Inc. oskarżyli sportowca o sprzedanie im koni po zawyżonych cenach. Sprawa trafiła nawet do sądu, ale była kilkukrotnie odraczana. Powodem był zły stan zdrowia Kanadyjczyka.

Ten wysłał kilka listów do sądu, które nie tylko potwierdzały jego złe samopoczucie, ale i przechodzone kolejne operacje. Tej sprawie bliżej postanowiła przyjrzeć się strona skarżąca, która wynajęła nawet belgijskiego detektywa. Teraz mężczyzna przekazał zaskakujące informacje.

Okazuje się, że Lamaze najprawdopodobniej wcale nie zmagał się z rakiem, co potwierdził nawet sąd. W pierwszym z trzech listów przesłanych kilka lat temu przez Kanadyjczyka widniał podpis lekarza, który nigdy nie prowadził jego przypadku. - Nigdy nie pisałem tego dokumentu, a ponadto nie pamiętam takiego pacjenta - mówił doktor, cytowany przez "Horse Sport". To jednak nie koniec. Po ujawnieniu szokujących informacji z pracy dla byłego sportowca zrezygnował też jego prawnik. 

- Od listopada 2017 roku, podobnie jak reszta świata, wierzyłem, że u Erika zdiagnozowano raka. I nie było powodu, dla którego miałbym mu nie wierzyć. Przecież udzielał wywiadów, prawda? Dlatego zawsze w to wierzyłem, aż do chwili, gdy - jak powiedziałem sędziemu na posiedzeniu jawnym - zaskoczyły mnie te nowe informacje. Więc teraz nie wiem, jaka jest prawda - mówił Tim Danson, przyjaciel i adwokat Lamaze od prawie 30 lat.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Redakcja poprosiła byłego sportowca o komentarz, ale ten milczy. Co więcej, okazuje się, że Iron Horse Farm Inc. to nie jedyna strona, która pozwała Lamaze. O zawyżanie cen koni oskarżyło go też małżeństwo Jeffrey Brandmaier i Lorna "Muffie" Guthrie. Domagają się aż 1,3 mln dolarów. 

Kariera sportowa naznaczona sukcesami i problemami z kokainą

Lamaze to były mistrz olimpijski w skokach przez przeszkody. Złoty medal indywidualnie wywalczył w 2008 roku. Na imprezie w Pekinie zdobył też srebro drużynowo. Z kolei osiem lat później wystartował w Rio de Janeiro, gdzie zajął trzecie miejsce. Siedmiokrotnie startował na Światowych Igrzyskach Jeździeckich i zdobył brązowy medal. W przeszłości kilkukrotnie miał problemy z narkotykami, przez co nie wziął udziału w IO w 1996 i 2000 roku. 

Więcej o: