W ten sposób Karaś odreagowuje aferę dopingową. "To ratuje życie"

Robert Karaś w oczach wielu ludzi w jednej chwili z bohatera stał się oszustem. Od czasu ujawnienia dopingowej wpadki triathlonista musi mierzyć się z nieprzyjemnościami i całą masą krytyki. Znalazł jednak sposób, jak to odreagować.

Robert Karaś zadziwłi całą Polskę, bijąc pod koniec maja rekord świata na dystancie 10-krotnego ironmana. Dystans 38 kilometrów pływania, 1800 kilometrów jazdy na rowerze oraz 422 kilometry biegu na zawodach w Brazylii pokonał z czasem 164 godzin, 14 minut i dwóch sekund. W zeszłą niedzielę wyszło na jaw, że zrobił to nieuczciwie. Poinformował, że w jego organizmie wykryto niedozwolone substancje dopingujące.

Zobacz wideo Tomasz Hajto dostał prezent od Zbigniewa Bartmana. Bolesny

Karaś pokazał, jak pokonać trudne chwile. Dał ludziom receptę. "Załóżcie buty i idźcie pobiegać"

Sportowcowi grozi nawet czteroletnia dyskwalifikacja i odebranie rekordu. Ostatni tydzień był dla niego wyjątkowo stresujący. Od Karasia odwróciło się wielu ludzi, sponsorów, a on sam musiał nieustannie się tłumaczyć i znosić słowa krytyki. Trudno oczywiście go usprawiedliwiać, ale wielu na jego miejscu by się załamało.

On jednak wyjątkowo twardo znosi zaistniałą sytuację. Co daje mu siłę? Zdradził to w specjalnym filmiku na InstaStories, na którym właśnie kończył trening. - Piętnastka za nami. Drugi trening zrobiony. Powiem wam, że w tak trudnym momencie taki sport właśnie i spędzanie czasu z przyjaciółmi, rodziną ratuje życie, dlatego jak macie jakiś słabszy okres w życiu, nie ma sensu się załamywać, leżeć w łóżku. Załóżcie buty i idźcie pobiegać, spotkajcie się z przyjaciółmi. Wtedy naprawdę ładuje się baterie i ma się same pozytywne myśli. Pozdro! - zwrócił się do fanów.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Postawa Karasia z jednej strony może być inspirująca. Jego podejście rzeczywiście jest dobre dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Z drugiej niektóre wypowiedzi triathlonisty świadczą o tym, że nie do końca zdaje sobie sprawę z powagi wykroczenia, jakiego się dopuścił. Dalej utrzymuje bowiem, że uważa się za niewinnego, gdyż nie działał do końca świadomie. - Czuję się bardzo dobrze. Byłoby inaczej, gdybym uważał się za oszusta. Gram fair. Wiem, co trzeba robić dalej. Życie mnie tak ukształtowało, że nie leżę w łóżku i się nie załamuje, Wstaję rano i idę na trening. Paradoksalnie cieszę się, że mogę zmierzyć się z taką sytuacją. To dla mnie coś nowego - stwierdził wcześniej w programie Fame MMA 19 Cage Special.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.