Rywal Karasia reaguje na jego wpadkę. Dosadniej się nie dało. Wskazał największą ofiarę

W organizmie Roberta Karasia wykryto zakazane substancje. W Kanale Sportowym triathlonista przyznał się do przyjęcia nielegalnych substancji, jednocześnie zapewniając, że nie zrobił tego w celu poprawy wyniku. Teraz głos w tej sprawie zabrał Adrian Kostera, czyli rywal Roberta Karasia.

Robert Karaś w maju wystartował w zawodach 10-krotnego Ironmana w Brazylii. Wygrał je, bijąc przy tym rekord świata. Problemy pojawiły się w ostatnim czasie, gdy organizująca zawody federacja International Ultra Triathlon Association (IUTA) przekazała, że wykryła w jego organizmie niedozwolone substancje. Zawodnik sam za pośrednictwem mediów społecznościowych w niedzielę wydał oświadczenie w tej sprawie. - Cześć, słuchajcie nagrywam ten film, ponieważ w ostatnich dniach w moim życiu wydarzyła się mała tragedia. Mianowicie dostałem wiadomość z Brazylii, że w moim organizmie podczas ostatniego wyścigu były śladowe ilości zakazanych substancji - przekazał na nagraniu.

Zobacz wideo Tak Ochoa oszukał Lewandowskiego. "Nie każdy to zauważył"

Robert Karaś przyznał się do przyjęcia zakazanych substancji. "Środki przyjąłem w styczniu"

"Zapewniam, że nie przyjąłem tych substancji w celu poprawienia swojego wyniku na zawodach w Brazylii. Środki przyjąłem w styczniu, żebym mógł przygotować się do walki MMA, jaką stoczyłem 3 lutego. Nie miało to żadnego wpływu na moje przygotowania ani sam start w Pucharze Świata, który odbył się pod koniec maja - napisał w poniedziałek w mediach społecznościowych. Ale w Kanale Sportowym mówił też: - Wiedziałem, że to biorę, natomiast nie zagłębiałem się, co to jest, bo miałem to w d... Zapytałem się, czy to jest legalne. [Michał Maciej - przyp. red.] Powiedział mi: "72 godziny i nie będziesz miał w organizmie", więc wiedziałem, że to jest coś nielegalnego.

Adrian Kostera nie jest zadowolony z wpadki Karasia. Wskazał największą ofiarę. "Wypruwają sobie żyły"

Teraz do sytuacji związanej z Karasiem odniósł się Adrian Kostera, który jest jego rywalem. W zeszłym roku rywalizował z nim w zmaganiach na dystansie dziesięciokrotnego Ironmana i od tamtej pory obaj panowie nie przepadają za sobą.

Zdaniem Kostery największą ofiarą całego zamieszania są sportowcy, którzy uczciwie pracują na sukces. "Każdy przypadek dopingu to wielka strata i wielki cios dla świata sportu w ogóle. Wizerunek, dobre imię, zaufanie to coś, co bardzo, bardzo trudno zbudować. A każdy taki przypadek niszczy zaufanie i podaje w wątpliwość jakiekolwiek inne wyniki. Tak więc największą ofiarą są zawsze wszyscy ci sportowcy, co uczciwie wypruwają sobie żyły, aby coś osiągnąć" - napisał na Instagramie.

Rywal Karasia: to jest zupełnie mi nie na rękę

Do wpisu Kostera dołączył również nagranie, w którym nie pozostawił suchej nitki na Karasiu. - Możecie sobie poczytać w różnych komentarzach dotyczących tej sprawy, że każda taka sprawa, każde jakieś wykrycie dopingu u kogokolwiek w historii dziejów sportu sprawia, że sport ogólnie traci na wiarygodności. I że później tacy ludzie jak ja, stają się po prostu niewiarygodni w oczach innych. Kiedy ja zrobię ten rekord, to powstanie bardzo dużo głosów krytyki, że to na pewno jak ten drugi, że musiał być czymś naszprycowany itd. Więc to jest zupełnie mi nie na rękę, bo człowiek wypruwa sobie flaki, żyły, żeby coś osiągnąć, i później ten wizerunek globalnie jest zniszczony - powiedział.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.