Karaś przyznał się, a po tych słowach został sam. "Wszyscy się wycofali"

- Moi sponsorzy, z którymi miałem na dwa, trzy lata kontrakt stwierdzili, że po co nam Karaś, skoro cztery lata ma nie startować. I się wycofali. Ale poczuli, że jestem im niepotrzebny - przyznał Robert Karaś w poniedziałkowym "Hejt Parku". To reakcja współpracowników sportowca na słowa szefa POLADA. Karaś przyznał się też, że był świadomy przyjmowanych substancji.

Robert Karaś, który całkiem niedawno pobił rekord świata w 10-krotnym Ironmanie, przyjmował zakazane substancje, o czym sam poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych. - Cześć, słuchajcie nagrywam ten film, ponieważ w ostatnich dniach w moim życiu wydarzyła się mała tragedia. Mianowicie dostałem wiadomość z Brazylii, że w moim organizmie podczas ostatniego wyścigu były śladowe ilości zakazanych substancji - przekazał na nagraniu.

Zobacz wideo "Potrzebuję odpoczynku", czyli wnioski Wojciecha Nowickiego po zdobyciu mistrzostwa Polski

Robert Karaś przyznał się do dopingu. "Wiedziałem"

W poniedziałek wieczorem Karaś był gościem "Hejt Parku". W rozmowie z Tomaszem Smokowskim szerzej opowiedział o całej sytuacji związanej z przyjęciem przez niego niedozwolonych środków. Jak się okazuje, osobą odpowiedzialną za zalecenie mu leków był niejaki Michał Maciej, z którym mężczyzna od niedawna współpracował. 34-latek przyznał wprost, że wiedział, że zażywa coś nielegalnego.

- Wiedziałem, że to biorę, natomiast nie zagłębiałem się, co to jest, bo miałem to w d***e. Natomiast zapytałem, czy to jest legalne. Usłyszałem: 72 godziny i tego nie będzie w twoim organizmie. Więc wiedziałem, że to jest coś nielegalnego - wyjawił.

Robert Karaś został sam. "Wycofali się, choć jeszcze wczoraj mi wierzyli"

Informacja o dopingu Karasia od razu wywołała burzę w środowisku sportowym. Michał Rynkowski z POLADA wyjawił, że triathloniście grożą cztery lata dyskwalifikacji. Od razu spotkało się to z reakcją m.in. sponsorów 34-latka, którzy zdecydowali się na wycofanie. - Moi sponsorzy, z którymi miałem na dwa, trzy lata kontrakt stwierdzili, że po co nam Karaś, skoro cztery lata ma nie startować. I się wycofali, choć jeszcze wczoraj mi wierzyli i dalej mi wierzą. Ale poczuli, że jestem im niepotrzebny - przekazał Karaś i dodał: -  Przez niego straciłem 600 tysięcy w jeden dzień. Gość wypowiada się, że grożą mi cztery lata. A jeśli będę zdyskwalifikowany - a pewnie będę - to tylko w jednej federacji.

Teraz triathlonista czeka na wyniki drugiej próbki i jeśli ta okaże się negatywna, to zostanie oczyszczony z zarzutów. - Nawet jak karta się odwróci, to już we współpracę z nimi nie wejdę, bo pokazali, kim są. W każdym razie przez tego pana trochę moje życie się zmieniło - dodał.

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.

Po wybuchu afery dopingowej i wywiadzie Karasia wycofali się nie tylko sponsorzy, ale też... kibice. W sieci wielu z nich zaczęło krytykować 34-latka nie tylko za przyjmowanie niedozwolonych środków, ale też za swoje wypowiedzi.

Więcej o:
Copyright © Agora SA