Słowo wstępu: Kacper Tekieli był alpinistą i instruktorem wspinaczki górskiej, a także mężem Justyny Kowalczyk, mistrzyni olimpijskiej w biegach narciarskich. Para kochała góry i często odwiedzała Alpy. Tekieli miał ambitny projekt, by zdobywać kolejne czterotysięczniki. W połowie maja zginął tragicznie, zabrany przez lawinę podczas wspinaczki na Jungfrau.
Jakiś czas później Justyna Kowalczyk podzieliła się z internautami przemową z pogrzebu, gdzie podkreślała, że z ich synem "odgruzuje lawinisko".
"Będziemy żyć, jak nauczył nas Kacper. Pełnią. Będziemy zwiedzać świat i zdobywać szczyty. Będziemy na każdą minutę zachłanni jak on. (...) Przyznaję mu rację: życie jest za krótkie, by się pierdołami przejmować" - mówiła była mistrzyni. I jak powiedziała, tak czyni.
Właśnie opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie z Grecji, gdzie z synem zwiedzała Ateny czy weszła na Skolio - szczyt Olimpu (2911 m n.p.m.).
W miniony weekend Kowalczyk-Tekieli wyszła z synem na szczyt góry Osa (1978 m n.p.m.), która znajduje się na południe od Olimpu. "Grecki Kasprowy bez kolejki" - napisała na Instastory, gdzie uwieczniono moment wejścia na szczyt.
To góry połączyły Kowalczyk i Tekielego. Po karierze biegaczki narciarskiej do przygody ze wspinaczką polską mistrzynię zachęcał Polski Związek Alpinizmu. Zaprosił ją nawet na szkolenie, które przeprowadzał Kacper Tekieli. Oboje poznali się zatem na ściance wspinaczkowej. "Kurs był bardzo profesjonalny. A po kursie zauważyliśmy, że się bardzo polubiliśmy"- mówiła "Newsweekowi" trzy lata temu Kowalczyk.