Katarzyna Bosacka, redaktor urody "Wysokich Obcasów", o naszych sportowcach

Katarzyna Bosacka, redaktor urody "Wysokich Obcasów", o naszych sportowcach

Na polu walki o medale trudno zachować elegancję. Zziajani, spoceni zawodnicy nie myślą o tym, że obsunął im się kosmyk włosów albo strużka potu ścieka po twarzy. Poza lekką atletyką, tenisem i sportami artystycznymi stroje zawodniczek niewiele się różnią. Cóż, takie są przepisy. Zauważyłam jednak, że dziewczyny starają się podkreślić swoją kobiecość dyskretnym drobiazgiem - małymi kolczykami, łańcuszkiem, spinką.

Uwaga! Najważniejsze są włosy! W sporcie w zasadzie sprawdzają się tylko dwie długości - albo krótkie, albo długie, które można na zawodach podpiąć i związać, a po sportowych zmaganiach rozpuścić. Ważne, żeby włosy były dobrze ostrzyżone - dla mężczyzn fryzjer co trzy tygodnie. Nie rzadziej!

Po prysznicu dobrze ostrzyżona głowa zawsze dobrze wygląda.

Lekki balejaż, który zmodyfikuje kolor włosów, będzie ładnie wyglądał w świetle dnia i w telewizji.

Kobiety, jeśli bardzo cierpią z powodu niemożliwości utrzymania makijażu, mogą zdecydować się na makijaż permanentny. Lekko przyczerwienione usta, kreska na powiece, poprawiona linia brwi nie będą agresywne, za to przetrzymają intensywny wysiłek.

Kto woli rozwiązania bardziej tradycyjne, wybierze dobry krem matujący i trochę kosmetyków wodoodpornych - mascara, cienie.

W sportach na świeżym powietrzu i narciarstwie alpejskim konieczne jest używanie kremów chroniących przed słońcem. Niezłym rozwiązaniem będzie też krem koloryzujący - nawilża skórę i nadaje jej zdrowy, lekko opalony wygląd. Można wtedy nie stosować podkładu, który jest kłopotliwy, gdy kilka razy dziennie bierze się prysznic.

Co do strojów; cóż, nie ma tu wielkiego pola do popisu. Sukienka Chanel nie wchodzi w rachubę. Pozostaje mieć nadzieję, że designerzy ubrań sportowych będą myśleć nie tylko o wygodzie sportsmenek, ale i o urodzie.