Tragedia na torze. 19-latek zginął po zderzeniu dwóch koni. "Niesamowicie smutne"

Smutne informacje docierają do nas z Florydy. Nie żyje Daniel Quintero. 19-letni dżokej zmarł wskutek obrażeń odniesionych w kolizji dwóch koni. Siła uderzenia był tak duża, że sportowiec zginął na miejscu. "To niesamowicie smutne, że odszedł" - mówi jeden z jego przyjaciół.

Daniel Quintero był nastoletnim dżokejem. Urodził się w Wenezueli i od zawsze pasjonował się  jeździectwem. W ojczyźnie nie miał jednak możliwości rozwijać się w tym kierunku, więc rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych. Karierę rozpoczynał w Palm Meadows Training Center w Boynton Bech na Florydzie. Kilka miesięcy temu przeniósł się do ośrodka treningowego Tampa Bay Downs. To właśnie tam w sobotę 21 stycznia doszło do tragedii. 

Zobacz wideo Dart bije rekordy popularności i tworzy niezapomniane widowiska. O co w nim chodzi?

Daniel Quintero nie żyje. Zmarł wskutek obrażeń odniesionych podczas kolizji dwóch koni

Około godziny 7:00 czasu lokalnego Quintero wziął udział w sesji treningowej poprzedzającej wyścigi. W pewnym momencie koń, na którym jechał, skręcił na przeciwległy tor i zderzył się ze zwierzęciem biegnącym w przeciwnym kierunku. Jak donoszą media, siła uderzenia była tak duża, że 19-latek natychmiast zmarł. O dziwo, koniom oraz drugiemu dżokejowi, którzy brali udział w incydencie, nic poważnego się nie stało. Lokalna policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie tragicznej śmierci Quintero, ale wykluczono, by do wypadku przyczyniły się osoby trzecie. 

Grzegorz BociekSportem w raka. "Bardzo duża redukcja" Zalecany nawet w czasie choroby

"Cała społeczność toru wyścigowego składa kondolencje członkom rodziny i przyjaciołom zmarłego" - napisali przedstawiciele Tampa Bay Downs w specjalnym oświadczeniu. Po południu na Florydzie odbyły się zawody jeździeckie, które poprzedziła minuta ciszy. To drugi tak tragiczny wypadek w Tampa Bay Downs. W 2010 roku, na tym samym torze zginął dżokej, którego koń wystraszył się, zrzucił mężczyznę z siodła, a następnie spadł na niego. Wówczas sportowiec również zginął na miejscu.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

"Pan Nieistotny" nagle stał się gwiazdą. Niewiarygodna historia zawodnika, który miał nie grać

Śmierć Quintero poruszyła całą społeczność jeździecką na Florydzie. Głos w sprawie zabrał przyjaciel nastolatka, Sydney Fried. - Myślę, że nigdy nie widziałem go bez uśmiechu. Zawsze starał się rozśmieszać ludzi wokół siebie. To niesamowicie smutne, że odszedł. Daniel był zwykle pierwszym, który każdego ranka mówił mi "dzień dobry" w stajni. Dziwna jest myśl, że już nigdy tego nie zrobi - podkreślił przyjaciel.

Więcej o: