Kulturysta wściekł się po przegranej. I dostał "dożywocie" [WIDEO]

Kulturysta Jahid Hasan Shuvo w nietypowy sposób "świętował" wywalczenie drugiego miejsca w zawodach. Banglijczyk zniszczył otrzymaną nagrodę w ramach protestu wobec działań federacji, za co został ukarany dożywotnim zakazem startów.

Rywalizacja sportowa niesie ze sobą sporo emocji, często również tych negatywnych. Idealnym przykładem może być zachowanie kulturysty z Bangladeszu podczas zawodów National Bodybuilding Championship 2022. Jahid Hasan Shuvo zajął drugie miejsce i dał jasny wyraz swojego niezadowolenia. Okazuje się, że jego wybuch był skierowany w stronę federacji.

Zobacz wideo Paweł Fajdek podważa wyniki plebiscytu: Dałbym siebie na drugim miejscu!

Kulturysta dał upust frustracji wobec działań federacji. Dostał dożywotni zakaz startów

W nagrodę za zajęcie drugiego miejsca Shuvo otrzymał blender. Po zakończeniu ceremonii dekoracji Banglijczyk wpadł w szał i kilkukrotnie kopnął otrzymane urządzenie. Federacja postanowiła podjąć w tej sprawie konkretne kroki i ukarała wybuch zawodnika dożywotnim zakazem startowania w zawodach kulturystycznych.

Reprezentant Bangladeszu postanowił odnieść się do wydarzeń, które miały miejsce pod koniec ubiegłego roku. - To był strzał w korupcję. Każdy rodzaj korupcji w jakimkolwiek miejscu w naszym kraju - rzucił wprost w rozmowie z mediami, cytowany przez portal tbsnews.net. - Nawet dziecko może dostrzec różnicę w budowie ciała między mną a zwycięzcą. Chciałbym jednak przeprosić za moją reakcję, ponieważ bez kontekstu wygląda to nieprzyjemnie dla sportowca - dodał Shuvo.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Reakcja zawodnika wywołała mieszane reakcje kibiców. Część z nich stwierdziła w komentarzach pod nagraniem, że jego zachowanie było dobre, a impreza mistrzowska jest odpowiednim miejscem na danie upustu negatywnym emocjom. Doradzali również odwołanie się od zakazu startów. Nie zabrakło też przeciwników wybuchu Shuvo, którzy uznali to za przejaw arogancji i bezmyślnego działania.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.