RUSADA podjęła decyzję ws. Walijewej. Ciąg dalszy skandalu. "W celu ochrony"

Nie milkną echa afery z udziałem Kamiły Walijewej. RUSADA poinformowała w oświadczeniu, że śledztwo w sprawie 15-letniej łyżwiarki figurowej dobiegło końca. Teraz rozpocznie się kolejny etap procesu - rozprawy. Instytucja nie zamierza jednak informować o terminie ich przeprowadzania ani ostatecznej decyzji organu.
Władimir Putin i Kamiła Walijewa
Mikhail Klimentyev/AP, LEE JIN-MAN/AP

Kamiła Walijewa została pierwszą zawodniczką w historii igrzysk, która wykonała udanie poczwórny skok. Głównie dzięki jej fenomenalnemu występowi rosyjscy sportowcy zgarnęli złoto w Pekinie. A właściwie mieli zgarnąć, bo do ceremonii medalowej ostatecznie nie doszło. Za to cały świat obiegła zaskakująca informacja. W organizmie Rosjanki wykryto niedozwoloną substancję - trimetazydynę. Próbka została pobrana 25 grudnia, ale dopiero 8 lutego pojawił się wynik - wtedy Rosjanka przebywała już na igrzyskach. W sprawie młodej sportsmenki wszczęto śledztwo.

Zobacz wideo Walka freaków rozbawiła Janikowskiego. "Wygląda, jakby był po kilku jabolach"

RUSADA wydała oświadczenie w sprawie Walijewej. Dalsze działania będą poufne

Sprawie przygląda się RUSADA, a więc Rosyjska Agencja Antydopingowa. W trakcie śledztwa instytucja nie udzielała żadnych informacji na temat postępów, zasłaniając się tym, że sportowiec jest osobą chronioną, a jakiekolwiek komentarze nie tylko naruszałby jego prawa osobiste, ale także utrudniały prowadzenie śledztwa z uwzględnieniem zasad poufności i skuteczności. 

W związku z tym zaczęły narastać wątpliwości, czy RUSADA przeprowadzi śledztwo uczciwie. Uwagę na to zwracała m.in. przewodnicząca Komitetu Olimpijskiego i Paraolimpijskiego Stanów Zjednoczonych Sarah Hirshland, którą zaalarmowała interwencja samego Władimira Putina.

Przywódca Rosji stanął w obronie młodej zawodniczki. - Swoją pracą wniosła ten sport na wyżyny prawdziwej sztuki. Takiej doskonałości nie da się osiągnąć nieuczciwie, przy pomocy dodatkowych substancji, manipulacji - powiedział Putin. Na jego słowa natychmiast zareagowała Hirshland. - Jeśli on broni Walijewej, zanim proces się rozstrzygnie, jak można uważać, że jest on uczciwy? - zauważyła przewodnicząca w rozmowie z "Washington Post".

Ostatecznie śledztwo zostało zakończone we wrześniu, o czym poinformowała RUSADA. W najbliższym czasie zostaną przeprowadzone rozprawy, na których dojdzie do przesłuchania m.in. Walijewej. Jednak organ zaznaczył, że cały proces znów będzie miał charakter poufny. W związku z tym terminy rozpraw nie zostaną podane do wiadomości publicznej. 

"W celu ochrony interesów sportowca, który jest osobą chronioną, RUSADA oświadcza, że zgodnie z punktem 4.1 Międzynarodowego Standardu Zarządzania Wynikami, wszystkie procesy i procedury, jak i ostateczna decyzja, pozostaną poufne. Ściśle przestrzegając zasad międzynarodowych i rosyjskich standardów antydopingowych, a także biorąc pod uwagę charakter i okoliczności sprawy, RUSADA nie zamierza ogłaszać terminu rozprawy, decyzji ani innych szczegółów sprawy" - czytamy w oświadczeniu instytucji. 

Sprawa Walijewej ciągnie się już od kilku miesięcy. Na decyzję rosyjskiej organizacji nie zamierzała czekać Międzynarodowa Unia Łyżwiarska. Instytucja podjęła odpowiednie środki, by uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości. Jednym z nich jest podniesienie wieku łyżwiarzy figurowych, którzy mogą startować na najwyższym poziomie.

Więcej informacji sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Wcześniej w zawodach mogli uczestniczyć sportowcy, którzy ukończyli 15. lat. Jednak wiek powodował, że byli oni niemal bezkarni. Jeśli złamali przepisy antydopingowe, to nie mogli odpowiadać jako dorośli, mimo że startowali w rywalizacji seniorów. W związku z tym dokonano modyfikacji progu wiekowego. Od sezonu 2023/24 uprawnione do startów będą osoby do 16 lat, a w sezonie 2024/25 do 17. Więcej o zmianach w przepisach pisaliśmy >>> TUTAJ

Więcej o: