"Wiem, że moje działania sfrustrowały wielu szachistów. Też jestem sfrustrowany. Jestem przekonany, że Niemann oszukiwał więcej razy, niż przyznał to publicznie. Jego ponadprzeciętne postępy były niezwykłe. Przez całą naszą grę w Sinquefield Cup miałem wrażenie, że nie był ani spięty, ani nawet skoncentrowany na grze, szczególnie w krytycznych momentach. Ogrywał mnie tak, jak może zrobić to tylko garstka graczy. Po tej grze zupełnie zmieniła się moja perspektywa" - napisał w specjalnym oświadczeniu Magnus Carlsen.
Mistrz świata w szachach zrobił to zaraz po tym, jak po zaledwie dwóch ruchach zrezygnował z meczu z Amerykaninem - Hansem Niemannem - w trakcie Julius Baer Generation Cup. Carlsen, który kilka tygodni wcześniej przegrał z 19-latkiem, który przerwał jego serię 53 meczów bez porażki, oskarżał rywala o permanentne oszustwa.
Sprawa odbiła się bardzo szerokim echem, a Niemann został prześwietlony na wszelkie możliwe sposoby. "Za gruntowne prześwietlenie Niemanna znów wziął się portal Chess.com. 19-latek ma tam konto i od lat brał udział w różnych turniejach, także z nagrodami pieniężnymi. Amerykanin miał już z tym portalem na pieńku. Właśnie okazało się, że kiedyś zawieszono mu na nim konto. Alarm wywołał wówczas system do wykrywania oszustw. Z Niemannem skontaktowali się oficerowie śledczy Chess.com i wypunktowali dowody" - pisał na Sport.pl Kacper Sosnowski.
I dodał: "Amerykanin przyznał się do elektronicznego wspomagania i przeprosił. W zamian mógł liczyć na szybsze odblokowanie konta. Wydawało się, że sprawa jest incydentalna. W obliczu ostatnich wydarzeń śledczy portalu postanowili jeszcze raz przejrzeć szachową aktywność Niemanna. Swoje uwagi i obiekcje zawarli w 72- stronicowym raporcie, który tym razem upublicznili".
Z dokumentu wynikało, że Niemann mógł oszukiwać w aż stu partiach! Chociaż nikt oficjalnie nie skierował skargi, ani nie założył sprawy Amerykaninowi, ten został uznany za oszusta. "Chess.com używa wielu narzędzi do wykrywania oszustw, w tym: analityki, która porównuje ruchy z tymi zalecanymi przez silniki szachowe; badania przeszłego profilu wydajności i siły zawodnika; aż wreszcie monitorowanie jego zachowań, takich jak otwieranie innych przeglądarek podczas gry. Okazało się, że podejrzane ruchy Niemanna zbiegły się z momentami, w których otwierał inne ekrany na komputerze – co było jasnym sygnałem, że konsultował się z programem szachowym, aby uzyskać najlepszy ruch" - wyjaśniał we wspomnianym tekście Sosnowski.
Jak Niemann miał oszukiwać w tradycyjnym meczu z Carlsenem? Amerykanin został posądzony o użycie elektronicznych koralików analnych do przesłania sygnałów. - Magnus był bardzo zdenerwowany, ponieważ przeciwko Hansowi jego seria meczów bez porażki została przerwana. Może ma też osobisty problem z Hansem - mówił o sprawie mentor Niemanna Maxim Dlugy.
W końcu zareagował też sam Niemann. W czwartek Amerykanin zamieścił w mediach społecznościowych link do pozwu, jaki złożył przeciwko Carlsenowi oraz m.in. portalowi Chess.com. "Niech on przemówi sam za siebie" - napisał Niemann.
Szachista domaga się minimum 100 mln dolarów odszkodowania za zniesławienie. Obrońcy Niemanna twierdzą, że "bezpodstawne zarzuty" w kierunku Amerykanina wyrządziły mu "ogromne szkody". Jak dodali, "rażące zniesławienie" i "bezprawna zmowa" doprowadziły do wykluczenia Niemanna ze świata szachów.