Jak z Warszawy do Rzymu rowerem, a później biegiem na Hel. Morderczy dziesięciokrotny Ironman

Rywalizujący w Dziesięciokrotnym Ironmanie zawodnicy na rowerze pokonują odległość o kilkanaście kilometrów większą niż z Warszawy do Rzymu, mając za sobą 38 przepłyniętych kilometrów i wizję kolejnych 422 kilometrów biegu. W jednym z najtrudniejszych wyścigów triathlonowych bardzo dobrze radzą sobie zawodnicy z Polski.

Niestety prowadzący z dużą przewagą Robert Karaś wycofał się z zawodów dziesięciokrotnego Ironmana, który odbywają się w Szwajcarii. Zgodnie z założeniami zawodnicy muszą przepłynąć 38 kilometrów, przejechać 1800 kilometrów na rowerze oraz przebiegnąć 422 kilometry. Jest to jedna na najtrudniejszych odmian rywalizacji, w standardowym Ironmanie trzeba natomiast przepłynąć 3,85 kilometra, przejechać 180,25 kilometra na rowerze i przebiegnąć 42,2 kilometra. 

Zobacz wideo Iga Świątek ciężko trenuje. Oto dowód

Robert Karaś i Agnieszka WłodarczykPartnerka Roberta Karasia: Chciałabym go zdjąć z trasy. Cierpi

Polscy triathloniści rywalizują w morderczym wyścigu. To tak jak przejechać na rowerze trasę z Warszawy do Rzymu 

Trudność rywalizacji najlepiej obrazuje przełożenie odległości pokonywanych przez zawodników na bardziej praktyczny grunt:

  • przepłynięcie 30 kilometrów to jak pokonanie 1/3 morskiej trasy łączącej Kołobrzeg z duńską wyspą Bornholm przez Morze Bałtyckie, 
  • przejechanie 1800 kilometrów na rowerze odpowiada mniej więcej podróży z Warszawy do Rzymu we Włoszech drogą lądową (1783 kilometry) lub trasie z Warszawy do Salonik w Grecji (1734 kilometry),
  • przebiegnięcie 422 kilometrów to natomiast tak jak pokonanie trasy z Warszawy do leżącej na Półwyspie Helskim Jastarni lub dobiegnięciu z Warszawy do znanej piłkarskim kibicom Żylinie, leżącej w Słowacji. 

Podczas swissultra zawodnicy rywalizują natomiast w specjalnie do tego przygotowanym obszarze. Dystans przepłyniętych 38 kilometrów pokonują oni w 50-metrowym basenie, co przekłada się na 760 jego długości. Trasa rowerowa to odcinek rozpoczynający się nieopodal basenu przy rzece Ren, biegnący do miasta Sevelen i ponowne w kierunku basenu. Jest ona niemal całkowicie płaska, jednak jak informują organizatorzy, często występują na niej mocne podmuchy wiatru. Liczy ona dokładnie 9 kilometrów, więc trzeba ją pokonać 200 razy. Trasa biegowa ma za to 1,9 kilometra, większość jest wybrukowana, natomiast około 1/4 to droga szutrowa, a łącznie trzeba ją przebiegnąć 350 razy. 

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Robert KaraśNadludzki wysiłek Karasia. "Opuchlizna całego ciała, brak czucia w palcach"

Do zawodów przystąpiło trzech polskich zawodników. Prowadzący Robert Karaś wycofał się z rywalizacji. Znakomicie radzi sobie wciąż inny polski zawodnik Adrian Kostera, który jest drugi, a Tomasz Lus jest dwunasty. W rywalizacji bierze udział 20 uczestników.

Więcej o: