Rosjanie boją się flagi Ukrainy i cenzurują transmisje. Zaraz nie będzie czego oglądać

Kacper Sosnowski
Jedni europejscy nadawcy sami zerwali swoje umowy, z innych po cichu zrezygnowała rosyjska telewizja, przerzucając winę na drugą stronę. W kilku przypadkach trwa jeszcze zabawa w kotka i w myszkę z cenzurowaniem antywojennych przekazów. Rosyjskim kibicom, po agresji ich kraju na Ukrainę, ubyło w telewizji ponad 2/3 transmisji. Kibice są coraz bardziej zdenerwowani.

Rosyjscy kibice właśnie stracili dostęp do kolejnych transmisji. Z ramówki największego sportowego kanału w tym kraju niedawno zniknął Puchar Anglii i Bundesliga. Niemieccy działacze nie chcieli zrywać kontraktu z ogólnodostępną, rosyjską telewizją Match TV. Woleli wykorzystać swój przekaz, by dotrzeć z antywojennymi hasłami do setek tysięcy osób śledzących Bundesligę w Rosji, ale wygląda na to, że Rosjanie postanowili usunąć niewygodne treści razem z meczami.

Zobacz wideo

Mecz jako dotarcie z prawdą

"Nie dojdzie do żadnego wypowiedzenia kontraktu, by antywojenne apele mogły nadal docierać do ludności w Rosji" – pisano jeszcze na początku marca na stronie DFL. Niemiecka federacja dodała też, że pieniądze, które otrzymuje z rosyjskiego kontraktu, zostaną w całości przekazane na pomoc humanitarną Ukrainie. Transmisje były więc do pretekstem o mówieniu prawdy i pomagały finansowo wspierać Ukraińców. Na niemieckich stadionach było sporo ukraińskich flag, czy przedmeczowych akcji wspierających najechany kraj. Podczas nadawanego na początku kwietnia spotkania Borussii Dortmund z RB Lipsk w pewnym momencie na elektronicznych bandach reklamowych w Dortmundzie wyświetlono wielkie napisy "Stop war" oraz #StandWithUkraine ("Stop wojnie" i "solidarni z Ukrainą"). Rosyjski nadawca wtedy już musiał zareagować stanowczo, choć była dopiero 13. minuta meczu. Match TV przerwała transmisję, a komentator Igor Kytmanow, oznajmił widzom, że przekaz nie będzie kontynuowany.

- Niestety musimy przerwać naszą transmisję, z powodów od nas niezależnych. Jak się powszechnie uważa, sport nie powinien mieszać się z polityką, ale niestety Bundesliga tego nie przestrzega – zakończył dziennikarz.

"TV boi się ukraińskiej flagi w kadrze?"

"Co za tchórzliwe bzdury. A dlaczego nie można przyznać, że Match TV boi się ukraińskiej flagi w kadrze? Po co w ogóle zaczynać nadawanie, jeśli jest jasne, że będzie powód, aby je przerwać?" - pisał w komentarzu jeden z internautów. "Match TV już cierpi z powodu ukraińskich flag i antywojennych wypowiedzi" dodał kolejny o nicku "IngWar1989". Spora część internautów przyznawała też, że rosyjskie telewizje, które przyzwyczaiły już widzów do wykupywania subskrypcji, same sobie strzelają w kolano. Widzowie będą teraz szukać pirackich przekazów ze sportowych wydarzeń.

Skeletonistka Jelena Nikitina zdyskwalifikowana za doping w 2014 r.Rosja świętuje pierwsze zwycięstwo. Trybunał uznał, że została bezprawnie zawieszona

Co ciekawe, podczas poprzednich transmisji Bundesligi rosyjska telewizja starała się omijać, czy nawet zakrywać newralgiczne dla niej treści. Umieszczone na ekranie specjalne żółto-niebieskie logo rozgrywek, podmieniła na standardowe czerwone. Niemiecka strona już wtedy interweniowała, że takie praktyki wobec licencji są niedozwolone. 

Jak przerwanie przez Match TV transmisji z Bundesligi skomentowały władze DFL? Przekazały, że współpraca będzie kontynuowana, ale tylko tak długo, jak nadawca "będzie prezentował dostarczany i niezmieniony przez DFL sygnał, w tym wiadomości dotyczące Ukrainy". Dodano, że jakakolwiek manipulacja sygnałem czy cenzura "spowoduje nadzwyczajne rozwiązanie umowy".

"Dostarczanie Rosji rozrywki w postaci niemieckiego futbolu na tle okrucieństw na Ukrainie nie działa" – skomentowała w rozmowie z DW, Dorothee Baumann-Pauly, profesor biznesu i praw człowieka na Uniwersytecie Genewskim. Dodała, że rosyjski rząd wykorzystuje raczej transmisje Bundesligi jako towar, który ma pomóc w tworzeniu pozorów normalnego życia.

Wygląda jednak na to, że rosyjskie media na razie same zrezygnowały z pokazywania Bundesligi. W Match TV przekazów z niemieckich boisk (1 i 2. Bundesligi) nie ma już od tygodnia. Program na najbliższy tydzień też ich nie przewiduje. Oficjalnych komentarzy w tej sprawie jednak brak. 

Z najważniejszych lig dostępnych w Rosji można oglądać jeszcze Serie A i La Ligę. Warto zwrócić jednak uwagę, że telewizja Okko, która pokazuje rozgrywki z Hiszpanii, też je w pewien sposób cenzuruje. Hiszpanie w swoim przekazie, tuż obok wyniku meczu, na stałe umieszczają bowiem hasło "No a la invasion" (Nie dla inwazji). Rosjanie zaklejają tę grafiką nazwą hiszpańskiej ligi.

Kadra z rosyjskiej TV i sygnału międzynarodowego La LigaKadra z rosyjskiej TV i sygnału międzynarodowego La Liga screen OkkoTV i La Liga

Podobna zabawa w kotka i w myszkę trwała zresztą, gdy Rosjanie na początku inwazji mogli oglądać u siebie jeszcze mecze Premier League. Nałożone przez oficjalnego nadawcę loga wspierające Ukrainę, czy flaga tego państwa, była zakrywana własnymi grafikami. Aby nie prezentować przedmeczowych wyrazów solidarności z boiska i trybun, na mecze wchodzono równo z gwizdkiem, lub nawet z drobnym opóźnieniem. Zdarzało się też, że realizator programu w Rosji na kadry ze zbyt dużą liczbą ukraińskich flag i haseł na trybunach, nakładał neutralne kadry kibiców wycięte wcześniej z danego meczu.

Premier League już od ponad miesiąca w Rosji jednak oglądać się nie da.

Eurosport zniknął, UEFA "bez żadnych decyzji" 

Anglia była jednym z tych krajów, który decyzje o zakończeniu współpracy z Rosją podejmował najszybciej. Zresztą przez brytyjskie sankcje ze swych rosyjskich umów wycofywali się też pośrednicy praw zarejestrowani na Wyspach. To dlatego z rosyjskiej telewizji zniknęła też holenderska Eredivisie. Po stronie strat jest też m.in. polska Ekstraklasa, czy Formuła 1 oraz NBA i NHL, czyli najbardziej popularne na świecie rozgrywki koszykarskie i hokejowe.

Skład polskiej grupy na mundialu Katar 2022"Mordercy dziennikarza nadal rządzą Arabią Saudyjską". Rywal Polaków to kraj horroru

9 marca w Rosji przestał nadawać też Eurosport, a jego rosyjska redakcja została zamknięta. To oznacza, że tamtejsi widzowie, stracą możliwość oglądania m.in. wielkoszlemowych imprez tenisowych, kolarskiego Tour de France, Giro Italia czy Vuelty, ale też popularnych w Rosji transmisji ze snookera.

"Nie można zaprzeczyć, że teraz śledzenie międzynarodowych rozgrywek sportowych w Rosji jest bardzo utrudnione" - podsumowali sprawę dziennikarze Sports.ru. W telewizjach sportowych jest teraz w weekend najwięcej rozgrywek własnego podwórka lub Białorusi. 

Dostępne i wycofane transmisje w rosyjskiej TVDostępne i wycofane transmisje w rosyjskiej TV MK/KS

Nieco inaczej sprawa wygląda w tygodniu. Na razie swoje umowy z rosyjskimi mediami podtrzymuje UEFA. Match TV pokazuje zatem od wtorku do czwartku Ligę Mistrzów, Ligę Europy i Ligę Konferencji. Na razie nie ma planów, aby zatrzymać sygnał dla Rosji.

- Uważamy, że nie ma teraz powodu, aby to robić. Ale sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Nie rozmawialiśmy o tym, nie podejmowaliśmy żadnych decyzji - mówił kilka tygodni temu prezes UEFA Aleksander Ceferin.

Więcej o: