Nie żyje Scott Hall. Jego stan nagle się pogorszył. Miał 63 lata. "Legenda"

W wieku 63 lat po trzech zawałach serca jednej nocy zmarł Scott Hall. - Wrestling stracił prawdziwą legendę - napisał na Instagramie aktor Hollywood Dwayne "The Rock" Johnson.

Scott Hall najpierw trafił do szpitala, aby poddać się operacji biodra. Niestety, w efekcie zabiegu doszło do pojawienia się skrzepu. To przyniosło dramatyczne skutki. Jednej z nocy Amerykanin doznał aż trzech zawałów serca.

Zobacz wideo Trening Jana Błachowicza. "Ręce zaczynają chodzić na odpowiednich obrotach"

Legenda wrestlingu odeszła. Scott Hall miał 63 lata

W ostatnich dniach pojawiały się informację, że stan zdrowia legendy wrestlingu znacznie się pogorszył. "Sport Bild" donosił, że rozpoczęła się walka o życie Halla. Miał on leżeć na oddziale intensywnej terapii i był podłączony do respiratora.

Chociaż lekarze robili wszystko, aby uratować życie byłego zawodnika, to niestety w nocy z poniedziałku na wtorek zmarł w wieku 63 lat. - Walczył do końca, jak przez całe swoje życie. Aż jego serce zabiło po raz ostatni - czytamy w "Bildzie".

Z medialnych doniesień wynika, że to rodzina wydała zgodę lekarzom na odłączenie aparatury. Dziennikarze twierdzą, że po odłączeniu Hall żył jeszcze przez kilka godzin. 

- Wrestling stracił prawdziwą legendę. Scott pochodzi z ery, kiedy to zawodnicy tego sportu byli największymi twardzielami na globie - napisał na Instagramie Dwayne "The Rock" Johnson, jeden z najpopularniejszych aktorów współczesnego Hollywood. - To był zaszczyt cię znać, bracie. Spoczywaj w pokoju - dodał aktor, który zaczynał karierę od wrestlingu.

Scott Hall od 1984 roku trudził się wrestlingiem. Ten sport przyniósł mu ogromną popularność. Przez blisko dwadzieścia lat występował dla najlepszych organizacji w tej dyscyplinie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.