Ma cztery medale igrzysk, a zadziwia nawet prezesa. "To będzie dobry rok"

Karolina Naja, Anna Puławska, Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska, czyli polskie medalistki olimpijskie z Tokio w kajakarstwie, przygotowują się do sezonu w Portugalii. - Widać, że zapał do pracy jest ogromny. Karolina, która ma cztery medale olimpijskie trenuje, jakby przygotowywała się do pierwszych igrzysk - mówi prezes Polskiego Związku Kajakowego Grzegorz Kotowicz.

Kotowicz, który także jest dwukrotnym medalistą olimpijskim, jest przekonany, że euforia i radość po zdobyciu medali w Tokio jest już za polskimi kajakarkami. – Teraz już ciężko trenują, bo w grudniu i styczniu bardzo dobrze przepracowały pierwsze zgrupowania. Na pewno dziewczyny są dobrze zmotywowane, więc myślę, że rok będzie dobry – dodaje.

Zobacz wideo Plebiscyt na najlepszego sportowca. Docenienie zasług, czy konkurs piękności?

Grzegorz Kotowicz prezesem Polskiego Związku Kajakowego został pod koniec września. Od tego czasu zaszło już sporo zmian w naszej reprezentacji. Główny, długofalowy cel, to osiągnięcie przez wszystkie grupy poziomu polskich kajakarek.

– Na igrzyskach olimpijskich w Tokio byliśmy drugą dyscypliną pod względem wyników, a jednocześnie jesteśmy jedyną, która od 1988 roku, od igrzysk w Seulu, nieprzerwanie przywozi medale. Od dwóch imprez zdobywamy po dwa krążki, aczkolwiek apetyty są na pewno większe. Chcielibyśmy, żeby pozostałe grupy, kanadyjki czy męskie kajaki również były na takim poziomie, jak grupa kobiet – zaznacza prezes Grzegorz Kotowicz.

Ma tyle medali co Stoch i Małysz, a nie poznasz jej na ulicy. Ma tyle medali co Stoch i Małysz, a nie poznasz jej na ulicy. "Niedoceniana"

Dlaczego były kajakarz, brązowy medalista olimpijski z Barcelony i Sydney, zdecydował się przejąć stery w Polskim Związku Kajakowym? – Kajaki kocham, od zawsze w nich jestem. To była jedyna dyscyplina, którą uprawiałem jako zrzeszony zawodnik klubu. Myślę, że znam się na kajakarstwie, mam nowe propozycje i wizję jak związek powinien wyglądać w dzisiejszych czasach. Sądzę, że mogę poprowadzić go do sukcesu – deklaruje.

Jednymi z pierwszych decyzji, jakie podjął Kotowicz, było dokonanie zmian na stanowiskach trenerów. Nowością jest połączenie grup kanadyjkarzy i kanadyjkarek, których wspólnie poprowadzi Marek Ploch – utytułowany szkoleniowiec i zdobywca olimpijskich medali. O poprawę wyników polskich kajakarzy zadba Ryszard Hoppe, z którym negocjacje nie były łatwe.

– Rozmawialiśmy dosyć długo. Trener Hoppe przez wiele lat prowadził kadrę Portugalii, a wcześniej też reprezentację Polski. Przez ostatnie lata pracował z kadrą kobiecą kanadyjek. Zadomowił się tam i nie chciał zmienić grupy, jednak moje argumenty i cele, które mu pokazałem, to co może osiągnąć, przekonały go do zmiany decyzji. Zdecydował, że będzie pracował z kajakarzami i mam nadzieję, że to da owocne wyniki – twierdzi Kotowicz.

Tokyo Olympics Canoe Sprint"Karolina to nasza mamusia, traktuje nas jak swoje córeczki". Polskie medalistki we łzach

Pierwszy cel, jaki postawiono przed nowym trenerem to wywalczenie kwalifikacji olimpijskich. W Tokio polskich kajakarzy zabrakło. – Jak już będą kwalifikacje, to medale też mogą się posypać – uważa prezes związku. – Jeśli chodzi o kajakarstwo jako całą dyscyplinę, idziemy dość dobrze, bo co cztery lata przywozimy z igrzysk medale. W grupach bywa to różnie. Wewnętrznie dyskutujemy na ten temat. Mamy pomysły, jak to zmienić – dodaje Kotowicz.

Jednym z kluczy do sukcesu ma być dotarcie do młodszego pokolenia zawodników. – Na pewno trzeba przekonywać ludzi i pokazywać im, że do celu czasami jest trudna droga. Młodzież, tak mi się wydaję, teraz celuje w to, aby iść tam, gdzie łatwiej i szybciej. W sporcie takim jak kajakarstwo na pewno nie da się osiągnąć dużego wyniku w krótkim czasie – przekonuje Kotowicz.

źr. Polski Związek Kajakowy

Więcej o: