Arcymistrz dokonał spektakularnej autodestrukcji. I przyznaje: To było niegodne

Kacper Sosnowski
Zaczęło się od pięciu remisowych partii i nadziei Jana Niepomniaszczija, że w bitwie o mistrzostwo świata można zdetronizować panującego od ośmiu lat Magnusa Carlsena. Potem była ośmiogodzinna partia oraz dziecinna wpadka Rosjanina, po której Norweg robił miny, jakby zobaczył UFO. W piątek szachowa rywalizacja między "robotem" i "poetą" może dobiec końca.

Carlsen do samego końca nie wierzył w błąd przeciwnika. Długo głowił się, dlaczego ten wpędził swego gońca w pułapkę. Nie ukrywał przy tym swoich emocji: najpierw zmarszczył brwi i przyjrzał się uważnie sytuacji na szachownicy, potem rozszerzył oczy, potrząsnął głową i znów zmarszczył brwi, jakby pytając: o co mu chodzi? Nagrania z tego momentu i gif ze zdziwienia Carlsena stały się zresztą hitami internetu.

"Spektakularna autodestrukcja"

Norweg analizował, czy rywal nie przygotował jakiejś pułapki. Wszystkie logiczne wnioski wskazywały jednak na dziecinny błąd. Niepomniaszczij jeszcze przez pewien czas nie zdawał sobie sprawy z pomyłki, odszedł od szachownicy na 20 minut. Jak napisał potem "The Guardian", wtorkowy mecz "zakończył się jego spektakularną autodestrukcją". Zakończył się stosunkowo szybko, bo po niecałych czterech godzinach.

Zobacz wideo Jest reakcja naczelnego "France Football" ws. Roberta Lewandowskiego

- To było dość absurdalne. Nie spodziewałem się, że na tym poziomie dostanę wygraną niemal za nic – komentował potem Carlsen. Niepomniaszczij przyznał się do zagrania "niegodnego poziomu arcymistrza".

Obserwatorzy zwracali uwagę też na kilka innych rzeczy. - Myślę, że to kwestia psychologii i nerwów. Niepomniaszczij, który wygrał wszystkie turnieje w ciągu ostatnich dwóch lat i grał wyjątkowo dobrze, teraz ziewał w niemal każdym meczu z Carlsenem. To absolutnie niewytłumaczalne rzeczy - mówił Siergiej Karjakin, który pomagał Rosjaninowi w przygotowaniach do mistrzowskiego starcia. Te w początkowej fazie szło mu nieźle.

Rekordowe 8 godzin

Ta rozgrywana w Dubaju walka o mistrzostwo świata od samego początku była bowiem wyrównana. Pięć pierwszych meczów zakończyło się remisem. Wisienką na torcie był szósty pojedynek. Zawodnicy wykonali w nim 136 ruchów, na które potrzebowali 7 godzin i 45 minut. To był zatem najdłuższy mecz w historii mistrzostw świata. Poprzedni, ponad 40-letni rekord (124 ruchy), ustanowiony został podczas meczu pomiędzy Anatolijem Karpowem i Wiktorem Korcznojem w 1978 roku.

W Dubaju zaproszeni dziennikarze, ale też kibice śledzący pojedynek w telewizjach i internecie na całym świecie zobaczyli też pierwszą, klasyczną mistrzowską grę od pięciu lat, która nie zakończyła się remisem. Ten szósty mecz ostatecznie wygrał Carlsen, podobnie jak ósmy i wspominany już dziewiąty, zakończony po wpadce Rosjanina. Po dziesięciu partiach Norweg prowadzi zatem 6,5 do 3,5. Bitwa o mistrzostwo świata składająca się z 14 partii, może zakończyć się wcześniej. 7,5 punktu daje bowiem końcową wygraną. Rosjanin, by zachować szanse na sukces, nie może zatem piątkowej 11. rundy przegrać. Jej początek o 13:30 czasu polskiego. Carlsen jest zatem o krok od kolejnego triumfu. Przed przyjazdem na rywalizację do Dubaju mógł czuć jednak obawy.

Magnus Carlsen na turnieju Tata Steel Chess"Śmiercionośna kombinacja legendarnych graczy" z IQ 190. Arcymistrz świetnie zarabia

Robot vs. poeta, który "nie może kontrolować wybuchów geniuszu"

- Czy Norweg ma się bać Rosjanina? Oczywiście. W końcu Niepomniaszczij to jeden z nielicznych, którzy mają dodatni bilans w starciach z Carlsenem. Jeśli chodzi o partie klasyczne, Rosjanin prowadzi 4:1, przy sześciu remisach - przypominał nam jeszcze przed mistrzowskim turniejem Ryszard Królikowski, sędzia szachowy klasy międzynarodowej. Zresztą Rosjanin w znakomitym stylu utorował sobie też drogę do pojedynku o mistrzostwo.

"Niepomniaszczij zaprezentował grę bliską ideału" - pisał o nim rosyjski dziennik "Kommersant", gdy ten wygrywał turniej pretendentów FIDE w Jekaterynburgu. Być może miał też jakąś psychologiczną przewagę nad rywalem, a na pewno dobre z nim wspomnienia. Warto przypomnieć, że Rosjanin górował nad norweskim rywalem, gdy obaj panowie urodzeni w 1990 roku byli jeszcze nastolatkami. Dwadzieścia lat temu Niepomniaszczij został przecież mistrzem Europy do lat 10, wyprzedzając m.in. właśnie Carlsena.

- Później jednak u Carlsena nastąpił niebywały postęp, zaś Rosjanin rozwijał się wolniej, krok po kroczku - opisywał Królikowski, ale nie ujmował mu chwały. Trzeba pamiętać, że Niepomniaszczij słynie z waleczności. Nie poddaje się w żadnych okolicznościach i potrafi odwrócić wynik w kryzysie - analizował. Regularność i stabilność - to są jednak cechy, dzięki którym to Carlsen od 2013 roku dzierży tytuł najlepszego szachisty na świecie. Podczas gdy w ostatnich latach Norwegowi nie zdarzały się większe wpadki, Rosjanin znakomite występy przeplatał dość przeciętnymi. Choć jeszcze czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie w Dubaju, wydaje się, że taki scenariusz ma miejsce i tym razem.

Jan Krzysztof Duda Wielki sukces Dudy! Ograł Magnusa Carlsena i zagra w finale Pucharu Świata!

"Magnus jest jak robot, zawsze szuka drogi do zwycięstwa. Pozostaje stabilny. Jan jest bardzo zależny od swojej kondycji i formy i podejmuje decyzje, od genialnych do strasznych. Jest bardziej artystą, kompozytorem lub poetą, który nie może w pełni kontrolować wybuchów geniuszu. Może przegrać turniej po prostu dlatego, że coś mu się nie podoba: miejsce, ludzie, warunki" - poetycko opisywał obu zawodników dziennikarz Wiaczesław Sambur ze Sports.ru.

- To raczej szachowy infantylizm. Jako szachista Niepomniaszczij jeszcze nie dojrzał. Z tym mogą się wiązać jego zupełnie niewytłumaczalne problemy - sprowadzał na ziemie Siergiej Smagin, rosyjski arcymistrz. Smagin dodawał, że to o czym mówi widać właśnie w meczu o mistrzostwo świata gdy Jan "nie radził sobie ze swoimi uczuciami i emocjami".

Rosjanie (kiedyś jako reprezentanci ZSRR) wciąż są hegemonami w szachach, jeśli chodzi o liczbę wybitnych szachistów, ale na mistrza świata czekają już od 2006 r., gdy Władimir Kramnik ograł Bułgara Weselina Topałowa. To ich najgorsza seria od lat 40. XX wieku. By Niepomniaszczij wreszcie ją przerwał w starciu z "robotem Carlsenem" musi chyba liczyć na wybuch swego geniuszu.

Więcej o: