Rozmowa z najpiękniejszą - Sylwią Gruchałą!

Sylwia Gruchała zdecydowanie prowadzi w sondażu gazeta.pl na najpiękniejszego polskiego sportowca. W rozmowie z gazetą Sylwia twierdzi, że wcale nie jest tym zaskoczona!

Rozmowa z najpiękniejszą - Sylwią Gruchałą!

Sylwia Gruchała zdecydowanie prowadzi w sondażu gazeta.pl na najpiękniejszego polskiego sportowca. W rozmowie z gazetą Sylwia twierdzi, że wcale nie jest tym zaskoczona!

Jacek Adamczyk: Czytelnicy "Gazety" odwiedzający nasze internetowe strony zdecydowanie typują Panią na najpiękniejszą osobę w polskim sporcie. To dla Pani nowość?

Sylwia Gruchała: Przyznam, że nie (śmiech). Zostałam już np. miss reprezentacji Polski podczas igrzysk w Sydney. To miłe, ale jakoś szczególnie mnie nie podnieca.

Jak znosi to wszystko Pani chłopak?

- Jest bardzo zazdrosny i bardzo niezadowolony. Trudno mu było np. pogodzić się z faktem, że wybrano mnie miss naszej kadry. Ale - jak to się mówi - bez zazdrości nie ma miłości.

Czy bycie utalentowaną i na dodatek ładną zawodniczką pomaga?

- To nie jest żadne ułatwienie, ale na pewno czuję się dzięki temu pewniej i lepiej. I raczej nie chciałabym tego zmieniać. Jednak w szermierce sympatyczna twarz niewiele pomaga. Walczymy przecież w czarnych maskach i wszystkie jesteśmy całkowicie anonimowe. Kiedyś były plany, żeby to zmienić i zamiast masek wprowadzić osłaniające twarz szybki. Zapowiadało się nieźle. Mogłabym posyłać sędziom oczka albo uśmiechy... Ale pomysł, niestety, upadł.

Studiuje Pani na gdańskiej AWF. Jak traktowana jest w szkole wicemistrzyni i zarazem miss igrzysk?

- Na uczelni jest wiele atrakcyjnych dziewcząt, dlatego mam konkurencję. A koledzy, gdy mnie widzą, i tak najczęściej komentują: O, patrz, idzie ta od szabelki. Poza tym mam indywidualny tok studiów, więc i tak mogę liczyć na wyrozumiałość wykładowców.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.