Kraj znika ze sportowej mapy świata. "Nie ma zgody na terror kobiet"

Dominik Senkowski
Oświadczenie Australijczyków jest jasne: afgańska drużyna krykieta nie jest mile widziana w Australii, dopóki Talibowie będą zabraniać kobietom uprawiania sportu. - Nie możemy się zgodzić na terror - napisano.

Afganistan pod rządami Talibów znika ze sportowej mapy świata. Wyjątkiem jest krykiet, ale tylko w męskim wydaniu. Afgańczycy kochają ten sport i należą do najlepszych. 27 listopada w Hobart miał odbyć się prestiżowy mecz Australia - Afganistan. Gospodarze poinformowali właśnie, że odwołują spotkanie. Powód? Ograniczenie praw kobiet w Afganistanie. 

Zobacz wideo Błachowicz o walce Khalidov vs Soldić: Wszystko może się wydarzyć

- Australijska Federacja Krykieta jest zaangażowana we wspieranie rozwoju sportu  kobiet i mężczyzn w Afganistanie i na całym świecie. Nie ma zgody na terror kobiet - napisano w oświadczeniu. Z tego względu przełożono pojedynek na późniejszy, bliżej nieokreślony termin.

Problemy afgańskich zawodniczek 

Jak pisaliśmy kilka tygodni temu: "W 2010 roku rozwijała się w Afganistanie także żeńska reprezentacja w krykiecie. Nie miała jednak łatwo. Afgański związek początkowo nie dopuszczał jej do turniejów międzynarodowych, tłumacząc, że otrzymuje groźby od Talibów. W 2012 roku drużyna pojechała na sześciozespołowy turniej regionalny do Tadżykistanu, gdzie okazała się najlepsza. Chwilę później rozwiązano reprezentację Afganek, bo Talibowie zagrozili atakami na działaczy związku". 

Brak kobiecej reprezentacji zaczął stanowić problem dla męskiej drużyny. Zareagowała Międzynarodowa Rada Krykieta, która składa się z 12 pełnoprawnych członków oraz 92 członków współpracujących. Afganistan od czterech lat należy do węższego grona, a Rada wymaga, by każdy z pełnoprawnych członków posiadał także żeńską reprezentację. Rok temu krykiecistkom z Afganistanu zagwarantowano nawet kontrakty, ale w sierpniu po powrocie do Talibów do władzy drużyna znów została rozwiązana.

Talibowie odpowiadają

Już we wrześniu Australijska federacji zapowiadała, że odwoła sparing męskich reprezentacji, jeśli rząd Talibów nie pozwoli kobietom uprawiać krykieta. Zastępca szefa talibskiej Komisji Kultury Ahmadullah Wasiq odpowiadał wtedy, że "nie jest konieczne, aby kobiety grały w krykieta". Ponadto jest to niezgodne z zasadami islamu. - Islam i islamski emirat nie pozwalają kobietom grać w krykieta ani uprawiać sportów, w których ich ciała są eksponowane - przekonywał Wasiq. 

Talibowie oświadczyli później, że nie wprowadzono ponownie surowych zasad, jakie panowały za ich pierwszych rządów. Dziewczynki nie mogły wtedy chodzić do szkoły po ukończeniu ósmego roku życia, a kobiety nie mogły pracować ani opuszczać domu bez towarzystwa męskiego członka rodziny. Australijczykom samo to oświadczenie nie wystarczyło. Oczekują, że na nowo powstanie kobieca reprezentacja Afganistanu w krykiecie. 

Szanse na to są jednak niewielkie. Jeden z dyrektorów Afgańskiego Związku Krykieta Hamid Shinwari powiedział ostatnio, że Talibowie wyrazili poparcie dla rozwoju męskiej reprezentacji. Shinwari dopytywany przez BBC, czy związek nadal wspiera kobiecy krykiet, odparł: "Zdecyduje o tym nasz nowy rząd".

Co dalej?

W 2007 roku australijski rząd odwołał wyjazd krykiecistów do Zimbabwe. Szerzyły się tam wtedy brutalne represje wobec przeciwników politycznych ze strony prezydenta Roberta Mugabe. Ponadto Australia nie grała z RPA w krykieta od 1971 roku do końca apartheidu. 

W sierpniu Australijczycy ewakuowali z Kabulu ponad 50 afgańskich zawodniczek z różnych dyscyplin sportowych. To pierwszy taki bojkot męskiej reprezentacji Afganistanu. Kilka dni temu drużyna rywalizowała z Nową Zelandią oraz Indiami. 

Krykiet jest znany w Afganistanie od XIX wieku, gdy przebywali tam brytyjscy żołnierze. Prawdziwy szał na punkcie tej dyscypliny sportu wybuchł w 2015 roku, gdy męska reprezentacja zakwalifikowała się do mistrzostw świata. W całym Afganistanie ludzie wyszli na ulice świętować sukces krykiecistów. To miał być dopiero początek. Jak pisał Kacper Sosnowski z portalu Sport.pl: "Rząd, aby zjednoczyć obywateli, postanowił nawet sfinansować remont krykietowych obiektów we wszystkich 34 prowincjach. Plan był ambitny - rywalizować z najlepszymi i w końcu pokonać Pakistan, Indie, a może nawet Anglię". 

Jeśli drogą Australijczyków pójdą kolejne kraje, przyszłość afgańskiego krykieta stanie pod znakiem zapytania.

Więcej o: