Oktawia Nowacka grzmi: "Żart! Tak nie można". Ale to nie żart

Wiele wskazuje na to, że jeździectwo po igrzyskach w Paryżu zniknie z programu pięcioboju nowoczesnego. Federacja miała poprosić zawodników o wybór dyscypliny, która zastąpi jazdę konną. - Brzmi to jak żart. Ale żartem nie jest - grzmi na Facebooku Oktawia Nowacka, brązowa medalistka olimpijska z Rio.

Oktawia Nowacka to polska pięcioboistka, która na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku sensacyjnie sięgnęła po brązowy medal. W piątek 30-latka zamieściła na Facebooku dotyczących zapowiadanych zmian w pięcioboju nowoczesnym, gdzie planuje się rezygnację z jazdy konnej. 

Zobacz wideo Błachowicz o walce Khalidov vs Soldić: Wszystko może się wydarzyć

- Pięciobój nowoczesny pozostaje w dawnej formie do igrzysk w Paryżu. A co potem? Federacja poprosiła zawodników o wybranie nowej dyscypliny zamiast jazdy konnej! - napisała Nowacka.

- Czy ktoś wyobraża sobie zamienić dyscyplinę, którą uprawia wyczynowo od wielu lat na jakąś inną? I co z ciągłością treningu? Jak zawodnicy przygotowujący się do Paryża mają w międzyczasie uczyć się (tak, bo o nauce tu mowa) kolejnej dyscypliny? Brzmi to jak żart. Ale żartem nie jest. Lepiej pozostać przy czterech dyscyplinach niż usilne szukać zastępstwa. Bo zastępstwa nie ma. Wiadomo jednak, że wtedy to już nie będzie pięciobój - grzmiała polska pięcioboistka.

Annika SchleuSkandal w Tokio. Niemiecka prokuratura wkracza do akcji. "To było bestialstwo"

"Jazdę konną oglądało się źle". Nowacka winy upatruje w kwalifikacjach olimpijskich

Według "The Guardian" decyzja o zmianie została podjęta i jeździectwo może zostać zastąpione np. kolarstwem. Wszystko za sprawą sytuacji z igrzysk olimpijskich w Tokio z udziałem Niemki Anniki Schleu. Prowadząca po dwóch konkurencjach Schleu była już niemal pewna medalu, ale wszystko zmieniło się po skokach przez przeszkody. Tam wylosowała konia Saint Boy, który w ogóle nie chciał z nią współpracować. I zamiast na olimpijskim podium, Schleu wylądowała na 31. miejscu.

Schleu, będąc już na grzbiecie konia, rozpłakała się i desperacko próbowała uderzać go batem. Sytuację ratować próbowała jeszcze jej trenerka Kim Raisner. Podbiegła do płotu i najpierw sama uderzyła konia pięścią, a po chwili tego samego zażądała od Schleu. - No uderz go dobrze! Uderz! - pokrzykiwała Raisner, a później tłumaczyła w niemieckich mediach, że kocha konie i tak naprawdę nie zrobiła nic złego. Za swoje zachowanie została jednak zdyskwalifikowana i odsunięta od udziału w olimpijskich zawodach w Tokio. Od razu pojawiły się tez zarzuty, że bicie wyraźnie zestresowanego konia to nic innego jak okrucieństwo wobec zwierząt.

Do tej kwestii odniosła się też Oktawia Nowacka. - Wiele razy pytano mnie, co myślę o sytuacji, która miała miejsce na Igrzyskach w Tokio. Nie da się odpowiedzieć na to pytanie w trzech zdaniach. Jeśli mam być szczera, to po prostu jazdę konną oglądało się źle. Wyszkoleni, dobrze jeżdżący zawodnicy byli ledwo zauważeni wśród wielu wpadek zawodników, którzy nie powinni być dopuszczeni do jazdy konnej - pisała Polka, która wyjaśniła też, że te problemy biorą się ze źle skonstruowanych kwalifikacji olimpijskich.

Pięciobój nowoczesnyPo burzy na IO wycofanie wykluczone, ale będą głębokie zmiany. "Dramatyczny spektakl"

- Kwalifikacje do igrzysk rządzą się swoimi prawami. Na igrzyska nie jadą tylko najlepsi zawodnicy. Liczba osób z kraju jest ograniczona, a kontynentalne kwalifikacje pozwalają na start zawodników z jak największej liczby państw - tłumaczyła Nowacka.

- Jeśli na igrzyska w dowolnej innej dyscyplinie dostanie się słabszy zawodnik, to po prostu wolniej popłynie, czy pobiegnie - liczy się start. Jednak w pięcioboju mamy do czynienia z żywym stworzeniem i zasady kwalifikacji powinny być bardziej rygorystyczne. Nie ma żadnych przepisów weryfikujących umiejętności jeździeckie. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii zawodnik musi zdać odznakę jeździecką, a w niektórych państwach wypuszczą na parkur zawodnika bez odpowiednich umiejętności. Do tego przepisy, które pozwalają wymienić konia dopiero wtedy, jeśli ten odmówi cztery razy skoku w poprzednim przejeździe. A co jak koń odmówi współpracy i nawet nie podjedzie do przeszkody? Wtedy dzieją się tragedie, jakie miały miejsce w Tokio. Niejasne przepisy krzywdzą zarówno konie jak i zawodników, a federacja nie poczuwa się do odpowiedzialności - przyznała medalistka olimpijska z Rio. 

"Na zawsze będę wdzięczna Veronie" 

Co powinna zrobić wobec tego światowa federacja? - Konieczna jest zmiana przepisów, zadbanie o dobrostan koni, weryfikacja umiejętności zawodników oraz dostosowanie wysokości parkurów. Teraz jako dyscyplina ponosimy konsekwencje braku działań w tej sprawie - tłumaczyła Nowacka, która uważa losowanie koni w pięcioboju nowoczesnym za dobre rozwiązanie. 

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

- Kilka razy usłyszałam, że system losowania koni sprawia, że są one traktowane przedmiotowo. Myślę, że dzięki losowaniu konie nie muszą podróżować po wszystkich kontynentach, a na zawody przyjeżdżają z właścicielami, którzy opiekują się nimi i udzielają wskazówek zawodnikom. Przez wszystkie lata, przygotowując się do Igrzysk w Rio, jeździłam na koniach należących do Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego. Znałam dokładnie każdego konia, podobnie jak reszta zawodników. Wszystkie konie były zadbane, odpowiednio zaopiekowanie i kochane. Wszystkim zapewniono szczęśliwe domy po karierze sportowej. Jeden z koni, nasz ukochany Wareg, trafił do mojej rodziny i spędził cudowną emeryturę pod opieką mojej siostry - zdradziła polska zawodniczka.

Annika Schleu"To okrucieństwo". Jest skarga po skandalu na igrzyskach w Tokio

Choć igrzyska w Rio de Janeiro miały miejsce już pięć lat temu, Oktawia Nowacka nie zapomina o koniu, który pomógł jej w wywalczeniu brązowego medalu. - Do dziś mam kontakt z właścicielem Verony - klaczki, na której jechałam parkur w Rio. Jej właściciel był cały czas z nami, kibicował i cieszył się razem ze mną. Wdzięczność jaką czuję do Verony pozostanie ze mną na zawsze - nie ukrywała Nowacka. 

- Temat jeździectwa to temat rzeka. Nic nie jest czarno-białe i takie proste jak się wydaje. Zmiany to proces. Konie sportowe są jak rasowe psy. Wbrew wielu nieodpowiedzialnym głosom, nie wypuścisz ich na wolność, a utrzymanie jednego konia na zielonej trawce to olbrzymi wydatek - wiem, bo moja rodzina utrzymywała konia na emeryturze - zaznaczyła. 

- Rozumiem, w jak trudnej sytuacji jest teraz federacja, ale pewnych rzeczy zrobić nie można. Żonglowanie dyscyplinami i wybieranie nowych konkurencji to brak szacunku dla wieloletniej pracy zawodników - podsumowała Oktawia Nowacka.

Więcej o: