Dzieci Włodzimierza Szaranowicza opowiadają: Wreszcie zrozumiał, co mu dolega

W 2019 roku legendarny komentator Włodzimierz Szaranowicz zakończył ponad 40-letnią pracę w TVP. - Teraz widzę, że naprawdę nie tęskni za telewizją. Miał intensywne życie, przyszedł czas na zasłużony odpoczynek - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty Marta Szaranowicz-Kusz, córka komentatora, która zdradza też, że jej ojciec zmaga się z chorobą Parkinsona.

Włodzimierz Szaranowicz pracował jako komentator i dziennikarz sportowy w Telewizji przez ponad 40 lat. W 2019 roku, w dniu swoich 70. urodzin, ogłosił zakończenie bogatej kariery. Znany był przede wszystkim z relacjonowania skoków narciarskich i największych sukcesów Adama Małysza oraz Kamila Stocha, a także licznych zawodów lekkoatletycznych. Jego kariera Szaranowicza ważna część historii polskiego sportu. Był na 19 igrzyskach olimpijskich, pierwszy raz 39 lat temu w Moskwie. W latach 2009-2017 zajmował też stanowisko dyrektora TVP Sport. 

Zobacz wideo Polscy siatkarze mają swojego Kozamernika. "Wzorowałem się na nim"

Przyczyną jego rezygnacji z pracy dziennikarskiej była choroba neurologiczna. Pierwsze objawy Szaranowicz zaobserwował kilka lat wcześniej, gdy komentował dla Telewizji Polskiej mistrzostwa świata w lekkoatletyce. - Nagle zacząłem wolniej kojarzyć, nie znosiłem stresu, uciekałem przed nim - przyznał słynny komentator, który przygotowywał się wcześniej do zakończenia pracy w roli dziennikarza i podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu w 2018 roku pożegnał się z kibicami, informując, że to dla niego ostatnie igrzyska w karierze. 

"Tato, chciałabym, żebyś zadbał nie o współpracowników i programy, tylko wreszcie o siebie"

Dzieci Włodzimierza Szaranowicza - córka Marta i syn Luka - zdradzili kilka szczegółów dotyczących kulisów zakończenia kariery dziennikarskiej przez ich ojca w rozmowie ze "Sportowymi Faktami".

- W 2019 roku ojciec zdecydował, że pora zakończyć karierę, zaczął to rozważać pewnie rok wcześniej. Kiedyś myślałam, że przejście taty na emeryturę jest zupełnie niemożliwe i nieprawdopodobne. A jeśli już, to jest odległą perspektywą - opowiadała Marta Szaranowicz-Kusz.

- Teraz widzę, że naprawdę nie tęskni za telewizją. Miał intensywne życie, przyszedł czas na zasłużony odpoczynek. Kiedy łączył funkcję komentatora i dyrektora sportu w TVP, na jego barki spadło zbyt wiele. Po prostu nie chciał tego kontynuować. A ja coraz częściej myślałam: "Tato, chciałabym, żebyś zadbał nie o współpracowników i programy, tylko wreszcie o siebie" - nie ukrywała córka byłego komentatora.

- Pierwotnie założył, że jego pożegnaniem będą igrzyska w Tokio - dodał Luka Szaranowicz. - Myślał, że to idealne zwieńczenie kariery. Nie udało się, ale najwyraźniej miał jakieś przeczucie, bo potem przyszła pandemia. Często podejmował w życiu decyzje, które z perspektywy czasu okazywały się trafne. Tak samo było z jego odejściem. Praca dyrektorska go nie fascynowała, a obowiązków przybywało. Męczył się. Widziałem, że brakuje mu czasu, chociażby na ukochane książki.

Marta Szaranowicz-Kusz zdradziła, że legendarny komentator TVP zmaga się z chorobą Parkinsona. - Z bardzo intensywną pracą zbiegły się problemy zdrowotne. Na początku tata nie wiedział, co się dzieje. My też nie. Diagnoza przyszła stosunkowo późno. Zwykle choroba Parkinsona jest wykrywana nieco wcześniej. Przez całe życie prowadził zdrowy tryb i był bardzo sprawny. Nagle poczuł, że trochę słabnie, że dzieje się coś złego. Diagnozę przyjął z pewną ulgą w tym sensie, że wreszcie zrozumiał, co mu dolega. Przekonał się, że wcale się nie "zużył", tylko istnieje zewnętrzna przyczyna gorszej dyspozycji - tłumaczyła.

"Najbardziej brakuje mu tańca"

Jak dzieci Włodzimierza Szaranowicza radzą sobie z chorobą ojca? - Jako jego dzieci w ogóle nie odczuwamy, że tata jest chory. Poza tym choroba jest przecież częścią życia człowieka - zaznaczył Luka Szaranowicz.

Podobną postawę przyjęła jego siostra. - Zaakceptowaliśmy, że tak się po prostu zdarzyło – wyciągnął taką kartę, a nie inną. Cieszymy się każdym dniem i wspólnymi chwilami. Wszyscy w rodzinie oswajamy się z chorobą. A przede wszystkim tata, ale nadal tak samo kocha życie. Ojciec uwielbiał tańczyć. Choćby na Balach Mistrzów Sportu rodzice spędzali na parkiecie czas do późnej nocy. Szaleli też na naszych weselach. Najbardziej tata tęskni właśnie za tańcem - opowiadała. 

- Rok temu rodzice dostali od nas sprzęt grający i przez chwilę tańczyli. Sami. W domu. Rozczula mnie, że są małżeństwem ponad czterdzieści lat, a nadal mają tyle tematów do rozmów i tak bardzo lubią swoje towarzystwo - dodała Marta Szaranowicz-Kusz.

27 października w księgarniach pojawi się książka "Szaranowicz. Życie z pasją", która jest wywiadem-rzeką córki ze słynnym dziennikarzem i komentatorem.

Więcej o:
Copyright © Agora SA