Jego walkę z Pudzianowskim oglądali wszyscy. Strongman zmienił się nie do poznania. Wiadomo, teraz co robi

- Nawet jak byłem gwiazdą, to ja ją raczej udawałem - powiedział Jarek Dymek. Były strongman opowiedział o swojej karierze, o jej zakończeniu i o porównaniach do Mariusza Pudzianowskiego.

Jarosław Dymek nigdy nie zdobył indywidualnego mistrzostwa świata strongmanów, ale wielokrotnie był na podium w mistrzostwach Europy. Reprezentant Polski zdobył w swoje dyscyplinie dwa złote medale i dwa srebra, a większość ekspertów nazywała go drugim Mariuszem Pudzianowskim. Przed laty jego rywalizacją z Pudzianowskim żył jednak cały kraj, a Dymek przyznaje po latach, że tamta popularność była wręcz przytłaczajaca.

Zobacz wideo "Spojrzałem na twarz Jurasa i mówię: Boże, jaka to była ostra jatka" [Kulisy walki]

- Nawet jak byłem gwiazdą, to ja ją raczej udawałem. Mówiąc żartem: jakoś żyję, więc można mnie nazwać żywą legendą. Taki już jest los sportowców, że na pewnym etapie muszą ułożyć życie na nowo. Mnie też to dopadło. Kiedy odeszli wielcy sponsorzy, najpierw z telewizji zniknęła moja twarz, później pojawiły się problemy, przez które musiałem się usunąć z czynnego sportu. Pracuję w ośrodku wychowawczym dla młodzieży, żona uczy w szkole, a syn studiuje. Już nie jestem Jarkiem Dymkiem sprzed lat - powiedział Jarek Dymek w rozmowie z WP SportoweFakty.

Dziś 50-letni były strongmen tej popularności już nie, Dymek zmienił też nieco wygląd i zapuścił brodę.

Jarosław DymekJarosław Dymek TVREGIONALNA24.PL REGIONALNA TELEWIZJA INTERNETOWA

Dymek niczym "Pudzian". "Żałuję, że strongman trafił do Polski tak późno"

Jarosław Dymek był jednym z najpopularniejszych strongmanów w kraju. W trakcie wywiadu przyznał, że w jego sporcie najważniejsze jest zdrowie, a gdy nadejdą kontuzje, to ciężko jest potem wrócić na "swoje tory", choć to nie one miały wpływ na przejście na sportową emeryturę. Mistrz Europy miał ich natomiast kilka, między innymi dwa zerwane bicepsy. 

- Musieli mi je przyszywać do kości. Poważna sprawa. Ale za każdym razem wracałem silniejszy. W 2010 roku zbliżałem się do "czterdziestki" i zauważyłem, że ci, z którymi wygrywałem bez wysiłku, zaczęli mi deptać po piętach. Tak naprawdę to wiek zaczął mnie gonić - dodał Dymek, choć podkreślił, że przez wykonywanie swojego zawodu nie może podnosić ręki, a to największy problem.

Kubacki nie miał sobie równych! Historyczny sukces GranerudaKubacki nie miał sobie równych! Historyczny sukces Graneruda

W trakcie rozmowy nie zabrakło również tematu Mariusza Pudzianowskiego, do którego wielokrotnie porównywano Dymka. - Kiedyś rozmawiałem z bratem Mariusza, Krystianem, który powiedział takie zdanie: Jarek, słuchaj, on jak odpadł z "Tańca z Gwiazdami", to uważał, że go oszukali. "Pudzian" jest przekonany o swojej wielkości i wyniki w sportach siłowych to potwierdzają, ale nie dlatego dyscyplina straciła na znaczeniu. Strongman skończył się wtedy, kiedy wycofał się wielki sponsor z branży piwowarskiej - powiedział. 

Pudzianowski obecnie zajmuje się walkami w MMA, natomiast Dymek przyznał, że praca w ośrodku z trudną młodzieżą jest kierunkiem, w którym się spełnia. Były strongman przyznał, że największą radość sprawił mu właśnie jeden z jego podopiecznych, który przyszedł do ośrodka, w którym się wychowywał, ze swoim synem, aby pokazać mu, jak wyglądało jego dzieciństwo. 

Więcej o: