"Wstyd to mało. Bestialstwo". Nowy rekord Polski skończył jak kawałek kiełbasy

Dominik Wardzichowski
To byłby nowy rekord Polski, najdłuższy sum złowiony na wędkę w Polsce, ale niestety gigantyczna ryba złowiona w Wiśle niedaleko Drogomyśla w województwie śląskim, została zabita. - Nie wiem nawet jak dobrać słowa do takiego bestialstwa - komentuje Piotr Boufał, przewodnik wędkarski, specjalizujący się w połowie wielkich sumów.
Zobacz wideo

Wędkarstwo to sport i piękne hobby, ale po warunkiem, że złowione ryby wracają do wody. Zwłaszcza te największe, które nie tylko są ważną częścią ekosystemu w polskich wodach, ale też prawdziwymi pomnikami przyrody. Szacunek do ryb powinien być wartością nadrzędną dla prawdziwego wędkarza. Tym bardziej że w regulaminie Polskiego Związku Wędkarskiego nie ma górnej granicy ochronnej. Największe okazy są często zabijane tylko dla pamiątkowego zdjęcia, bo zazwyczaj nie mają żadnej wartości kulinarnej. Tak jak gigantyczny sum złowiony niedaleko Drogomyśla w województwie śląskim, który skończył jak kawałek kiełbasy - powieszony na rynnie obok domu jednego z dumnie pozujących łowców.

Ryba mierzyła równe 267 centymetrów i ważyła 104 kg. Byłaby nowym rekordem Polski, ale te zostają zaliczane tylko wędkarzom, którzy wypuszczają ryby. Gigant z Drogomyśla został zabity, wylądował na trawniku, a później na rynnie - o czym informuje portal Beskidzka24.pl. - Walka z rybą trwała praktycznie równą godzinę. Dobrze, że byliśmy w trójkę, bo w innym wypadku ciężko byłoby ją wyciągnąć z wody. Kiedy tylko ryba czuła brzeg, szybko odjeżdżała. Dobrze, że mieliśmy wytrzymałą wędkę, kołowrotek i plecionkę, dzięki którym byliśmy w stanie ją przytrzymać. Uczucie uderzenia ryby w przynętę i jej holu było niesamowite. Do teraz bolą mnie ręce - chwali się Damian Osuch, który wyholował suma.

Gigantyczny sum złowiony w centrum KrakowaSum gigant w centrum Krakowa. Nagle zaczął obracać łódkę. "Smok Wawelski"

"Bestialstwo, wulgaryzmy są tutaj zbyt łagodne"

- Nie wiem nawet jak dobrać słowa do takiego bestialstwa, wulgaryzmy są tutaj zbyt łagodne. Gdzie my żyjemy? Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że można się czegoś takiego dopuścić - komentuje Piotr Boufał, przewodnik wędkarski, specjalizujący się w połowie wielkich sumów. - Ryba, która przeżyła dziesiątki lat, skończyła jak kawałek kiełbasy. Żywy pomnik przyrody. Być może zrozumiałbym coś takiego w biedzie, gdyby łowcy chcieli wyżywić rodzinę, nie mieli co jeść. Ale w tym przypadku biedy nie widać, patrząc na krajobraz w tle - dodaje.

Sum to największa słodkowodna ryba żyjąca w Polsce. Jej okazy osiągają długość ponad 250 cm i wagę ponad stu kilogramów. Są regularnie łowione przez wędkarzy w Polsce, a rekord Polski należy do Szymona Nowowiejskiego, który w zbiorniku elektrowni Rybnik złowił giganta o długości 260 centymetrów. Ale on w przeciwieństwie do łowców z Drogomyśla był świetnie przygotowany do walki z tak wielką rybą. Miał specjalną matę, która chroni ryby przed utratą śluzu, ale przede wszystkim po krótkiej sesji zdjęciowej zwrócił sumowi wolność. I właśnie tak powinni postępować prawdziwi wędkarze! Ci, którzy tego nie robią, mogą być nazywani tylko łowcami.

Marcin Baszczyński z sumem gigantemByły reprezentant Polski poskromił prawdziwą bestię! Sum gigant

Więcej o: