Ameryka w szoku po wypadku Tigera Woodsa. "Ma szczęście, że żyje". Poznaliśmy szczegóły

Tiger Woods ma szczęście, że żyje - nie ukrywają amerykańscy policjanci. Legendarny golfista miał we wtorek poważny wypadek samochodowy, po którym doznał poważnych obrażeń prawej nogi. Czeka go długa i żmudna rekonwalescencja.

Kariera Tigera Woodsa była pełna wyzwań, ale teraz czeka go prawdopodobnie najtrudniejsze. We wtorkowy poranek amerykańskiego czasu samochód prowadzony przez legendarnego golfistę uderzył w znak, przeciął dwa pasy w przeciwległym kierunku i dachował, uderzając w drzewa i kilkukrotnie koziołkując ze wzgórza. By wyciągnąć 45-latka z nowego Hyundaia Genesis, strażacy musieli użyć łomów i toporków.

Zobacz wideo "Stoch wiele razy pokazywał złość, ale skoki nadal sprawiają mu radość"

Życie Tigera Woodsa uratowały pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne

- Pan Woods miał sporo szczęścia, że udało mu się przeżyć - podkreślił Carlos Gonzalez z policji w Los Angeles. Sportowcowi życie uratowały pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne. - Dzięki nim wnętrze samochodu pozostało praktycznie nietknięte. To pomogło uratować mu życie - dodał Gonzalez, który był pierwszym policjantem na miejscu zdarzenia.

Tiger Woods miał wypadek samochodowy w Los AngelesPoważny wypadek Tigera Woodsa! Potrzebne były "szczęki życia"

Woods doznał wielokrotnego złamania kości w prawej nodze. Operacja zakończyła się sukcesem

Tiger po wypadku był w szoku, ale rozmawiał z policjantem i odpowiadał na jego pytania. Legendarny golfista doznał poważnych obrażeń prawej nogi i natychmiastowo trafił na stół operacyjny. Doktor Anish Mahajan poinformował, że sportowiec miał wielokrotnie złamane kości piszczelowej oraz strzałkowej w prawej nodze, a część ze złamań było otwartych. Konieczne było ustabilizowanie nogi za pomocą metalowego pręta i śrub. Operacja zakończyła się powodzeniem. Lekarze poinformowali, że 45-letni Woods odzyskał przytomność i kontaktuje się z bliskimi, wracając do pełni sił w szpitalu.

Samochód Tigera Woodsa zniszczony w wyniku wypadku w okolicach Los Angeles, 23 lutego 2021 r.Samochód Tigera Woodsa zniszczony w wyniku wypadku w okolicach Los Angeles, 23 lutego 2021 r. Fot. Mark J. Terrill / AP Photo

Jak poinformował Alex Villanueva z policji z Los Angeles, przyczyny wypadku Tigera poznamy dopiero za kilka tygodni. Gonzalez przekonuje, że w miejscu tragedii regularnie dochodzi do wypadków. Prędkość jest tam ograniczona do 70 kilometrów na godzinę, ale kierowcy często podróżują tam z prędkością dwukrotnie wyższą. Co ciekawe, tuż po wypadku jeden z kierowców zatrzymał się, by udzielić Woodsowi pomocy i... jego auto zostało uderzone przez kolejne. Na szczęście, nikomu nic się nie stało.

Aleksander Doba nie żyjeDoba zginął, robiąc to, co kochał. "Nigdy nie było wiadomo, czy to jego ostatnia wyprawa"

"Chciałbym zagrać w Mastersie, ale muszę najpierw do niego dotrzeć", mówił Tiger. Po wypadku jego występ jest wykluczony. A powrót na pole golfowe stoi pod znakiem zapytania

Woods podróżował na turniej charytatywny Genesis Invitational organizowany w luksusowej dzielnicy Pacific Palisades. Golfista by w nim nie zagrał, bo wracał do zdrowia po operacji pleców, którą przeszedł 23 grudnia. Problemy z tą częścią ciała wykluczyły go z gry na większą część ostatnich dwóch sezonów. Amerykanin miał nadzieję na występ w turnieju Masters, który rozpocznie się 5 kwietnia. Po wypadku, nie wiadomo, czy kiedykolwiek uda mu się wrócić na pole i grać na profesjonalnym poziomie.