Abstrakcyjna wizja igrzysk w Tokio. Impreza dla sportowców na pięć dni

- W ostatnich miesiącach odbyło się siedem tysięcy imprez sportowych. Dlaczego miałoby nie udać się z igrzyskami? - pyta retorycznie Thomas Bach, przewodniczący MKOl. Te, bardziej niż święto olimpijczyków, mogą przypominać kolokwium z regułą "przyjedź, wystartuj, zmyj się".

Gdy w Japonii od tygodnia ledwie udaje się powstrzymywać najwyższe od początku pandemii wskaźniki nowych infekcji koronawirusem (obecnie to ok. cztery tysiące nowych zakażonych dziennie), a świat szykuje się na kolejne fale epidemii, MKOl dopracowuje różne scenariusze zbliżających się igrzysk.

Zobacz wideo Igrzyska w Tokio przełożone. "Słuszna i odpowiedzialna decyzja"

Mehdi Ali Hosseini został straconyMehdi Ali Hosseini został stracony. Nie pomógł apel mistrza olimpijskiego

To, że odbędą się w zbliżające się lato, jest już niemal pewne. Pytanie brzmi, według jakiego scenariusza.

Jak zorganizować imprezę dla 15 tysięcy olimpijczyków?

- Gdybyśmy mieli wątpliwości lub myśleli, że może to być nieodpowiedzialne, to nie organizowalibyśmy igrzysk - powiedział w trakcie spotkania z mediami przewodniczący komitetu Thomas Bach. - W ciągu zimy odbywa się siedem tysięcy imprez sportowych, prawie wszystkie bez widowni, ale z zachowaniem wszelkich środków ostrożności i ochrony zdrowia zawodników. Te imprezy organizowane są z sukcesami i nie powodują ognisk koronawirusa - dodał, podając przykład mistrzostw świata w piłce ręcznej w Egipcie.  Brały w nich udział 32 drużyny, do Kairu przyleciało ponad trzy tysiące osób. Większych problemów rzeczywiście uniknięto. Co prawda zachorowało kilku graczy, z turnieju wycofały się Czechy, USA i Wyspy Zielonego Przylądka, ale nie zmienia to faktu, że mistrza świata w 2021 roku w piłce ręcznej poznaliśmy. 

- Jeden z planów zakłada organizację igrzysk w erze postcovidowej. Kolejny funkcjonowanie w realiach podobnych do obecnych, z ograniczeniami podróży i innymi problemami, a trzeci działania w sytuacji gorszej z ogniskami koronawirusa - opisywała Lucia Montanarella, szefowa departamentu mediów MKOl-u.

Podobnie jak w 2021 r. mamy poznać mistrzów olimpijskich. Tyle tylko, że na igrzyskach w Tokio stawi się zdecydowanie więcej osób niż w Kairze - 15,4 tys. olimpijczyków i paraolimpijczyków oraz tysiące trenerów i członków ekip. Na to MKOl też się szykuje.

System pięciu dni? "Przyjechać, wystartować, zmyć się"

Na początku lutego ma ukazać się podręcznik, który wyjaśni, jak mają wyglądać bezpieczne igrzyska, a do tego pomoże w rozwianiu wątpliwości związanych z przyjazdem do Japonii, funkcjonowaniu w niej podczas pandemii oraz odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się obecnie pytania.

To również odpowiedź Japończyków na insynuacje, że władze Tokio rozważały rezygnację z imprezy. "The Times" poinformował, że organizatorzy szykowali strategię oddania igrzysk, ale szybko tym wiadomościom zaprzeczono. Przewodnik ma wyjaśniać kwestię tworzenia bezpiecznych "baniek" w Tokio i ma być aktualizowany wraz ze zmianą protokołów sanitarnych w Japonii. - Stoimy przed ogromnym wyzwaniem. Inną sprawą jest stworzenie "bańki" dla 200 sportowców w jednym sporcie, a zupełnie inną tworzenie jej dla tysięcy sportowców różnych dyscyplin - powiedziała Lucia Montanarella.

Według obecnych założeń sportowcy i osoby podróżujące do Japonii - trenerzy, sędziowie, media, VIP-y - prawdopodobnie będą musieli poddać się kwarantannie przed wylotem do Tokio. Następnie będą przetestowani już w Japonii. Testy będą też codziennością dla osób przebywających w wiosce olimpijskiej. Organizatorzy chcą, by w tym newralgicznym miejscu nie dochodziło do gromadzenia się większych skupisk ludzkich. Choć brzmi to abstrakcyjnie, plan zakłada, że sportowcy mogą być zakwaterowani w wiosce dosłownie na kilka dni, tuż przed swoimi zawodami i opuszczą ją od razu, gdy skończą rywalizację. Na miejsce wyjeżdżających pojawiać się będą przedstawiciele następnych dyscyplin. Być może pomoże temu specjalny kalendarz imprez. Patrząc ze strony sportowców, igrzyska bardziej niż święto mogą przypominać zaliczanie przez studenta ważnego kolokwium, gdzie zasada trzech "z", czyli "zakuć, zaliczyć, zapomnieć", zmieni się na "pwz", czyli "przyjechać, wystartować, zmyć się". - Chcemy, aby w wiosce olimpijskiej w tym samym czasie było jednocześnie maksymalnie 10 tys. osób. Postaramy się ograniczyć pobyt sportowców do pięciu dni, wprowadzić system ich wymiany - tłumaczył to Bach.

Kolejne pytania – na razie bez odpowiedzi - dotyczą kibiców. Ilu fanów zostanie wpuszczonych na trybuny? Czy będą to goście z zagranicy?

Japońska minister ds. igrzysk Seiko Hashimoto powiedziała, że decyzja w tej sprawie zostanie ogłoszona do wiosny. Mniej fanów oznacza większe koszty dla Japonii. W czasach przed pandemią lokalny komitet organizacyjny spodziewał się zarobić na sprzedaży biletów 800 mln dol., ale rząd już wie, że w obecnych warunkach nie będzie to niemożliwe. Szykuje się więc na małą publiczność, głównie lokalną, bądź rywalizację przy pustych trybunach. Chyba że do lipca, dzięki szczepieniom, COVID będzie w odwrocie. Ale nie jest to tak oczywiste.

MKOl nie będzie zmuszał do szczepień

Jeśli chodzi o szczepienia sportowców, Bach na spotkaniu z mediami potwierdził, że MKOl nie będzie zmuszał atletów do szczepień, bo byłoby to pogwałceniem wolności jednostki. Komitet stara się raczej promować ogólną kampanię uświadamiającą wagę programów szczepień, ale sportowcy nie mogą mieć w niej pierwszeństwa.

W tej chwili priorytet jest jasny i dotyczy lekarzy, pielęgniarek, pracowników służby zdrowia oraz wszystkich grup zagrożonych. - Zachęcamy, aby wszyscy sportowcy przyjęli szczepionkę, ale żaden sportowiec nie ominie kolejki, nie będzie faworyzowania - mówił Bach.

Jeśli chodzi o sytuację szczepień w Japonii, to można ją uznać za specyficzną. Podczas gdy Europa szczepi obywateli już od grudnia, Japonia prawdopodobnie zacznie szczepić społeczeństwo na początku marca. Wszystko przez restrykcyjne przepisy regulujące dopuszczanie tam nowych szczepionek. Aby mogły zostać wprowadzone na rynek, wymagane są lokalne badania kliniczne. Co ciekawe, w Japonii od 1994 r. nie ma obowiązku szczepień. Funkcjonuje tam za to obowiązek obywatelski i wskazanie, że wszyscy obywatele powinni zostać zaszczepieni przeciw takim chorobom jak odra, świnka, różyczka czy tężec. Według danych WHO z 2018 r. Japończycy świetnie tę prośbę szczepień wypełniają. Obecnie należą do jednej z najlepiej zaszczepionej populacji na świecie. Antidotum na koronawirusa wnikliwie jednak sprawdzają. Najbliżej, czyli miesiąc, od dopuszczenia na rynek jest tam produkt Pfizer/BioNTech. Gdy to się stanie, to tempem szczepień (już przygotowywana jest infrastruktura i personel) Japonia ma zadziwić świat. Do igrzysk chce zaszczepić około 70 proc. swej populacji. 

"Wszyscy chcą rywalizować"

Olimpijski podręcznik, który ma ukazać się w lutym, jest też sygnałem dla sportowców, którzy są w trakcie swych najdłuższych i najtrudniejszych przygotowań do igrzysk. Po tym jak w marcu MKOl zakomunikował im, że formę muszą szykować na lato 2021, a nie 2020 r., teraz wszelkie plotki o kolejnym przekładaniu czy odwoływaniu igrzysk były dla nich jak ciosy. Tym bardziej że - jak zapewnił Ricci Bitti, prezes Stowarzyszenia Międzynarodowych Federacji Letnich Igrzysk Olimpijskich - w świecie sportowców panuje jednomyślność. - Wszyscy chcą rywalizować - ogłosił Bitti po rozmowach z 33 federacjami. Dodał, że nie ma żadnych planów zmniejszenia liczby sportowców startujących w Tokio i że połowa federacji traktuje te zawody jako olbrzymią szansę, bo boryka się z problemami finansowymi. Częściowo przez przełożenie igrzysk, częściowo przez rezygnację ze swoich dużych imprez.

Pilniejszą dla wszystkich sprawą są obecnie kwalifikacje do igrzysk. Na razie olimpijskie przepustki przyznane są tylko dwóm trzecim sportowców.

- Dalej mamy 30 proc. zawodników, którzy teoretycznie nie mają kwalifikacji. Niektóre turnieje kwalifikacyjne nie zostaną rozegrane. W sytuacjach, gdy takie zawody nie mogą odbyć się zgodnie z planem, federacje narodowe mogą stosować inne kryteria, jak choćby rankingi - przypomniał Bitti. Dodał, że problemem pozostają dyscypliny, gdzie rankingów się nie organizuje.

Na uporanie się z wszelkimi problemami MKOL i poszczególne federacje mają jeszcze niecałe pół roku. Na razie przekaz jest jasny – największa na świecie impreza sportowa zacznie się 23 lipca, sportowcy mają się do niej przygotowywać, a MKOl i gospodarz robią wszystko, by przeprowadzić ją w bezpiecznych warunkach. Teraz Japonia skupia się na swojej walce z koronawirusem, choć rykoszetem też nieco dostają sportowcy. Z powodu stanu wyjątkowego i ograniczeń w podróżowaniu przesunięto pierwszy przedolimpijski test, a zarazem kwalifikacje w pływaniu synchronicznym. Te miały odbyć się między 4 a 7 marca na basenach Tokyo Aquatics Center. Przełożono je na maj.

Salla, najzimniejsze miasto w Finlandii, chce zorganizować Letnie Igrzyska Olimpijskie w 2032 rokuJedno z najzimniejszych miast na świecie chce zorganizować letnie igrzyska olimpijskie. Jest w tym haczyk

Sportowcy przybywający do Japonii w celu przygotowania się do igrzysk początkowo byli zwolnieni z zakazu wjazdu do kraju, ale z powodu wzrostu infekcji rząd w styczniu cofnął ten przywilej. Obecnie pierwszym olimpijskim testem w 2021 r. jest zatem kwietniowa, paraolimpijska rywalizacja w rugby na wózkach.