Patrycja Waszczuk odwołuje się od dyskwalifikacji. "Wizja lokalna toalety nie miała żadnego znaczenia"

Polski Związek Szachowy postanowił rozpatrzyć odwołanie Patrycji Waszczuk, która została zdyskwalifikowana na dwa lata z udziału w turniejach szachowych. Wyrok pozostał jednak bez zmian. 17-latka została oskarżona o korzystanie z dopingu elektronicznego. To jednak nie koniec sprawy, która teraz trafi przed Sąd Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl.

Kara nałożona na Patrycję Waszczuk jest pierwszym takim przypadkiem w Polsce. Polski Związek Szachowy rozpatrzył sprawę szachistki po rozgrywkach, które odbyły się w sierpniu podczas Festiwalu Szachowego w Ustroniu. Aktualna mistrzyni Polski do lat 18 została początkowo zawieszona, a następnie podjęto decyzję o dwuletniej dyskwalifikacji.

Zobacz wideo Lewandowski po raz 23.! Pokonał obrońcę i położył bramkarza [ELEVEN SPORTS]

Jan Krzysztof DudaJan-Krzysztof Duda zatrzymał mistrza świata! Kolejny wielki sukces Polaka

Zgodnie z treścią oświadczenia opublikowanego przez PZSzach wynika, że Patrycja Waszczuk przyznała się do posiadania drugiego telefonu komórkowego, co potwierdził świadek turnieju, który odbył się 16 sierpnia bieżącego roku. Dodatkowo zawodniczka nie chciała ukazać zawartości swojej torebki oraz starała się jak najszybciej opuścić salę gry.

Komisja potwierdziła także ruchy 17-letniej mistrzyni Polski, które "wskazywały na działanie programu komputerowego, co potwierdziły zeznania Trenera Kadry Narodowej Kobiet". Zgodnie z zasadami samo wniesienie urządzeń elektronicznych na salę gry jest niedozwolone ze względu na możliwość użycia ich do niedozwolonej pomocy.

Podtrzymany wyrok dla młodej szachistki przed Organem Dyscypliny II Instancji PZSzach. Teraz sprawa trafi do Sądu Arbitrażowego ds. Sportu przy PKOl

Przed kilkoma dniami Organ Dyscypliny II Instancji PZSzach odrzucił apelację. -  Jestem pewien, że Patrycja Waszczuk dwuletnią dyskwalifikacją została skrzywdzona. Nie widzę jej winy, a z kolei PZSzach. nie chciał tego w żaden sposób sprawdzić. Teraz jestem przekonany na sto procent, że w PKOl wygramy tę sprawę i to bez większego problemu. Osobom z zarządu PZSzach. które głosowały za dyskwalifikacją Patrycji Waszczuk w ogóle nie zależy na dobru szachów - powiedział Paweł Dziubiński, pełnomocnik szachistki, w rozmowie z "Onet Sport". Teraz całą sprawą zajmie się Sąd Arbitrażowy ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim, który może uchylać werdykty polskich związków sportowych.

Policja. Policja przyłapała 300 gości w hotelu. Właściciel obiektu tłumaczył, że przygotowują się do... turnieju szachowego300 osób w jednym hotelu nad morzem. Policja i sanepid: Żadnych zastrzeżeń

Patrycja Waszczczuk jest mistrzynią Polski do lat 18 i mistrzynię Europy do lat 16. Pełnomocnik Waszczuk zapowiada, że będzie się domagał dla młodej szachistki dużego odszkodowania. - Mamy wyniki badania wariografem, któremu poddała się Patrycja. Wnosiliśmy o takie badanie dla pani Dwilewicz, która pomówiła Patrycję. Zostało to całkowicie pominięte. Napisano za to, że nie w terminie wnieśliśmy dowody, a to nieprawda. Wszystkie dowody, które zaprzeczają winie mojej klientki, zostały całkowicie oddalone. Każdy stracony miesiąc dla Waszczuk działa na niekorzyść PZSzach. Za każdy dzień będziemy chcieli uzyskać odszkodowanie. Nie znam jeszcze kwoty, ale na pewno będzie sześciocyfrowa - powiedział mecenas Dziubiński dla Eurosportu.

- Wizja lokalna toalety nie miała znaczenia. Po pierwsze nikt nie wie, czy w ogóle się odbyła, nie przedstawiono żadnych dokumentów. Poza tym wizję lokalną może przeprowadzać jedynie Komisja Wyróżnień i Dyscypliny PZSzach, a nie strona sprawy. To, co wpłynęło do PZSzach ponad miesiąc po złożeniu apelacji, było zdecydowanie spóźnione. Nie można było nadać temu bieg przyznał w wywiadzie dla Eurosportu Radosław Jedynak, prezes Polskiego Związku Szachowego.

- Orzeczenie jest prawomocne, ale pani Waszczuk przysługuje odwołanie do Sądu Arbitrażowego do spraw Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim, który ma prawo uchylać werdykty polskich związków sportowych - dodał Jedynak.

Będą większe kary za doping elektroniczny. Nawet dożywotnia dyskwalifikacja

PZSzach podjął również decyzję o zaostrzeniu kar za doping elektroniczny. W tym wypadku trzeba się liczyć nawet z dożywotnią dyskwalifikacją. Wcześniej było to maksymalnie trzy lata. - Wydaje mi się, że tenisistę, który skorzystał z dopingu, można spróbować pokonać. Natomiast nie ma żadnych szans, żeby wygrać z programem szachowym, stąd tak surowa kara, choć nikt nie mówi, że zapadnie. Polska zawsze była prekursorem tego typu zmian. Nasza federacja jest zresztą jedną z największych na świecie, mamy 90 tysięcy zarejestrowanych szachistów - zakończył Jedynak.

Waszczuk nie może brać udziału w żadnych zawodach krajowych. Toczy się również postępowanie przeciwko niej w Międzynarodowa Federacja Szachowa (FIDE). 

Tysiące dyskwalifikacji w szachach! "Nastolatkowie grają na poziomie mistrza świata, Magnusa Carlsena"

Niedawno na Sport.pl naświetlaliśmy problem, jakim są oszustwa w szachach. - Epidemia koronawirusa napędziła mechanizm oszustw w wirtualnych turniejach szachowych. Podczas turnieju profesjonalistów Ormianin Tigran Petrosian dzięki "komputerowemu dopingowi" ograł drugiego zawodnika świata. - Robiłeś w majtki, kiedy ja ogrywałem zawodników o wiele lepszych, niż ty - odpowiadał innemu rywalowi, gdy ten pomógł wykryć jego nieczyste zagrania - pisał Jakub Balceski >>