Francja i USA walczą o 17-letniego geniusza. Musiał uciec

Dominik Senkowski
Alireza Firouzja ma 17 lat i jest już wicemistrzem świata w szachach. Od roku występuje jako bezpaństwowiec, bo z powodów politycznych zrezygnował z reprezentowania Iranu. Francuzi i Amerykanie liczą, że będzie chciał ich reprezentować.

Gdy miał 12 lat został szachowym mistrzem Iranu. Gdy miał 14 lat zdobył tytuł arcymistrza. Rok temu w wieku 16 lat był wicemistrzem świata w szachach szybkich, a lepszy od niego był tylko słynny Magnus Carlsen. W lutym tego roku dołączył do Garriego Kasparowa, Bobby’ego Fischera i Carlsena, którzy jako nastolatkowie wygrywali prestiżowy turniej w Pradze. Alireza Firouzja to nie tylko największy dziś talent szachowy na świecie, ale także zawodnik, wokół którego toczy się wielka gra dyplomatyczna mocarstw.

Zobacz wideo "Odłóżmy na bok liczby i gabloty. To jest najlepszy piłkarz na świecie"

Zrezygnował z reprezentacji Iranu. W tle konflikt z Izraelem

Firouzja zrezygnował z reprezentowania Iranu. Nie miał wyjścia, inaczej nie mógłby w ogóle wystąpić na zeszłorocznych mistrzostwach, bo Irańska Federacja Szachowa podjęła decyzję o wycofaniu szachistów z turnieju. Od lat irańscy zawodnicy są zmuszani przez władze w Teheranie do poddawania spotkań z rywalami z Izraela. Spotkało to także genialnego 17-latka, który w zeszłym roku po dwóch zwycięstwach w zawodach Grenke Chess Open oddał partię z Izraelczykiem Orem Bronsteinem. Gdyby przystąpił do gry, w ojczyźnie mogłaby go spotkać surowa kara. 

Media: Thomas Tuchel zwolniony z PSG! Wigilijna sensacja w ParyżuMedia: Thomas Tuchel zwolniony z PSG! Wigilijna sensacja w Paryżu

Francja walczy z USA

Firouzja rywalizuje dziś jako bezpaństwowiec. Na zawodach szachowych obok jego nazwiska widnieje jedynie flaga Światowej Federacji Szachowej (FIDE). Tak Iran stracił wielki talent, który zdaniem ekspertów może być nowym Magnusem Carlsenem. Genialny nastolatek przeniósł się wraz z ojcem do Paryża. Francuski Związek Szachowy liczy, że Firouzja będzie ich nowym reprezentantem. Podobne nadzieje mają w Stanach Zjednoczonych. Młody gracz otrzymał w Saint Louis w stanie Missouri specjalne szkolenie od Kasparowa. Gdyby zdecydował się na USA, mogłoby się spełnić marzenie amerykańskiego miliardera Rexa Sinquefielda o kolejnym mistrzu świata po Bobbym Fischerze. Sinquefield to największy entuzjasta szachów za Oceanem, wspiera krajowy związek, zawodników. Jego pieniądze przekonały w przeszłości Włocha Fabiano Caruanę i Filipińczyka Wesley So. Obaj reprezentują dziś USA. Firouzja może być następny.

Iran może zostać zawieszony

Iranowi grozi też zawieszenie przez Światową Federację Szachową przez ich politykę ignorowania Izraela. 6 grudnia na Zgromadzeniu Ogólnym FIDE działacze poparli wniosek szefa federacji Arkadija Dworkowicza ostrzegający Irańczyków. - Zakaz Irańskiej Federacji Szachowej konkurowania z zawodnikami z któregokolwiek z krajów zrzeszonych w FIDE lub bojkot ze strony irańskiego zawodnika na prośbę, lub za namową irańskich władz będzie skutkował od 1 stycznia 2021 roku zawieszeniem federacji - czytamy w komunikacie opublikowanym na portalu chess.com.

Podobnie jak w innych dyscyplinach sportowych, irańscy szachiści nie grają z izraelskimi rywalami. Od czasu rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 roku kraj ten odmawia uznania Izraela. Odmowa gry z przeciwnikiem z powodów politycznych oznacza zwykle wykluczenie z turnieju, a ponieważ Izrael ma sporo zawodników w turniejach szachowych, może to utrudniać karierę szachistom z Iranu. Również dlatego Firouzja zrezygnował z gry dla ojczyzny.

Były przykłady szachistów z Iranu, których ukarano za rywalizowaniem z izraelskimi przeciwnikami. Jednym z takich przypadków był Borna Derakhshani, który rozegrał partię z Alexandrem Huzmanem na zawodach Gibraltar Chess Festival 2017. Irańska federacja szachowa zabroniła Derakhshaniemu reprezentowania kraju oraz uczestniczenia w przyszłych wydarzeniach szachowych w Iranie. Te same konsekwencje spotkały siostrę Borny, Dorsę. Druga szachistka Iranu została ukarana za to, że na Giblartarze nie nosiła chusty podczas pojedynków. Po tamtej historii wyjechała do USA.

Presja polityczna na szachistach

Irańskie media chwalą swoich zawodników za poddawanie pojedynków. Szachiści są doceniani przez polityków i nazywani bohaterami. Jak drażliwa jest to kwestia w Iranie, najlepiej pokazuje historia Parhama Maghsoodlooia i Amina Tabatabaeia, którzy rywalizowali w grudniu zeszłego roku z izraelskimi szachistami, nie znając ich narodowości, na Sunway Sitges Chess Festival. Był to turniej, w którym zawodnicy pozostawali anonimowi dla siebie. - To spowodowało dla nich ogromne problemy. Jeszcze przed powrotem do Iranu obu zawodników zmuszono do przeprosin. Parham, aby się chronić, musiał nawet skrytykować izraelski rząd - poinformowało FIDE. 

Inny Irańczyk Aryan Gholami odmówił gry z Izraelczykiem na turnieju w Szwecji, a w rozmowie z tamtejszym portalem schack.se tłumaczył, że obawiał się "poważnych konsekwencji" po rozegraniu takiego pojedynku. Miesiąc później Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei spotkał się z Gholamim i pochwalił jego czyn, całując go w czoło.

Iran zaprzecza

Irańska Federacja Szachowa broni się, że za każdym razem, gdy zawodnik poddaje pojedynek, jest to jego osobista decyzja. - Pragniemy zauważyć, że w Iranie nie ma prawa zakazującego rywalizowanie z zawodnikiem z jakiegokolwiek innego kraju i jest to osobiste przekonanie graczy, którzy nie biorą udziału w niektórych meczach - czytamy w oświadczeniu.

Michał Michalak w barwach reprezentacji PolskiTrzech Polaków robi furorę w Europie! "Wojownik"

Oficjalnego zakazu faktycznie nie ma, bo choć w maju w irańskim parlamencie posłowie chcieli przegłosować odpowiednią ustawę uniemożliwiającą rywalizowanie z zawodnikami z Izraela, projekt ostatecznie został wycofany z obrad. Nie jest potrzebny, bo wystarczy presja polityczna na sportowców, która w Iranie panuje od dziesięcioleci.

Farhad Nikoukhesal, prezes Irańskiej Federacji Szachowej dodaje: Iran jest jednym z najbardziej wpływowych krajów w światowych szachach i nie sądzę, abyśmy zostali zawieszeni. Mamy własne zasady i uwarunkowania kulturowe, w zgodzie z którymi musimy działać.