Leszek Blanik apeluje: Zachowajcie resztki honoru. Zrezygnujcie. Na zawsze [PATOGIMNASTYKA]

- Apeluję do zarządu: zachowajcie resztki honoru, zrezygnujcie i nigdy więcej nie startujcie w żadnych wyborach - mówi Leszek Blanik. Co się stanie z Polskim Związkiem Gimnastycznym po dymisji prezes Barbary Stanisławiszyn? I czy aby na pewno do tej dymisji dojdzie?

W czwartek z kilku źródeł usłyszeliśmy, że po prawie ośmiu latach kierowania polską gimnastyką prezes Stanisławiszyn zrezygnowała. Podaliśmy na Sport.pl tę informację, zastrzegając, że jest nieoficjalna. Polski Związek Gimnastyczny na nasze telefony nie odpowiadał. W piątek udało nam się skontaktować z Anetą Orłowską, sekretarz generalną PZG. - Trudno mi powiedzieć czy to było podanie się do dymisji. Przez panią prezes został napisany mail do członków zarządu, że rezygnuje z funkcji prezesa związku. Natomiast oficjalne pismo w tej sprawie zarząd otrzyma w najbliższym czasie  - usłyszeliśmy.

Prezes Stanisławiszyn oficjalne pismo o rezygnacji ma złożyć w przyszłym tygodniu, na zarządzie PZG. Następnie zarząd będzie głosował nad przyjęciem dymisji.

Zobacz wideo "To jest po prostu niemożliwe. Ja na miejscu Szczęsnego zrezygnowałbym z reprezentacji"

"Sytuacja komiczna. Dymisja spóźniona co najmniej o dwa lata"

- O ile faktycznie pani Stanisławiszyn podała się do dymisji, bo sytuacja wydaje się być komiczna - niby jest rezygnacja, ale nie wiadomo kiedy - to ta dymisja jest spóźniona co najmniej o dwa lata - mówi Leszek Blanik. Mistrz olimpijski, świata i Europy w gimnastyce sportowej, po karierze, w latach 2015-2019, prowadził męską kadrę w tej konkurencji. I współpracując z działaczami PZG przekonał się, jak wiele podjęli cytujemy: "złych i fatalnych w skutkach decyzji".

Budowa hali Leszka Blanika. Na zdjęciu od lewej: Barbara Stanisławiszyn, Waldemar Moska, Leszek BlanikBlanik był trenerem kadry. Po godzinach badał brzydką twarz PZG [PATOGIMNASTYKA]

- Przez co najmniej dwa ostatnie lata nie działo się nic pozytywnego, a tylko postępowała degradacja szkolenia, pogarszała się atmosfera, coraz niżej upadała nasza pozycja w światowej i europejskiej gimnastyce i w polskim sporcie. To były totalnie stracone lata - przekonuje Blanik. I nie uważa, że dymisja prezes Stanisławiszyn jest rozwiązaniem problemów.

Blanik: Przyszło wezwanie, że mam przeprosić. Po odpowiedzi mojego prawnika sprawa się skończyła [PATOGIMNASTYKA]Blanik: Przyszło wezwanie, że mam przeprosić. Po odpowiedzi mojego prawnika sprawa się skończyła [PATOGIMNASTYKA]

Polska ma dług, Polski nie ma w Europie

- Apeluję do całego zarządu, żeby ci ludzie wykazali się chociaż odrobiną honoru i żeby wszyscy podali się do dymisji. A szczególnie apeluję do pani Mrozińskiej, do pana Dudy, do pana Piotra Kulbickiego, do pani Wojtkowiak i do pani Kaplity-Wójcik. To wiceprezesi. Ich odpowiedzialność po prezes Stanisławiszyn jest największa. Apeluję do nich o zachowanie resztek godności wobec środowiska. Zrezygnujcie i nigdy więcej nie startujcie w żadnych wyborach. Dajcie innym ludziom popracować - mówi Blanik. - Trzymanie się stołków w takiej sytuacji to działanie już po prostu przeciwko zawodnikom i trenerom - dodaje.

To zawodnicy i trenerzy płacą za grzechy działaczy. W kwietniu 2019 roku po jednoosobowej decyzji prezes Stanisławiszyn z 2017 roku Polska zorganizowała ME w gimnastyce sportowej w Szczecinie. Pani prezes, znów bez ustalenia tego z zarządem, pożyczyła na organizację mistrzostw 170 tysięcy euro od Europejskiej Unii Gimnastycznej. PZG oddał zaledwie 10 tysięcy, dlatego pod koniec października bieżącego roku europejska centrala zawiesiła Polskę. Ta decyzja skutkowała wykluczeniem naszych zawodników ze wszystkich międzynarodowych zawodów, w tym listopadowych ME w gimnastyce artystycznej i grudniowych w sportowej.

8. Mistrzostwa Europy w Gimnastyce Sportowej w SzczecinieOficjalnie: Polska gimnastyka zawieszona! [PATOGIMNASTYKA]

- Niech ludzie z zarządu, który do tego dopuścił, umożliwią nam naprawianie sytuacji. Oni pokazali, że nie mają żadnego pomysłu. Każdy dzień z nimi u władzy to dzień stracony. I coraz większy problem - mówi Blanik.

"Obserwujemy duże poruszenie. Dzwonią prezesi i trenerzy"

27 listopada Blanik wraz z siedmioma innymi osobami (m.in. z trenerem męskiej kadry w gimnastyce sportowej i z członkiem Komisji Rewizyjnej PZG) opublikował list otwarty do środowiska sportów gimnastyczno-akrobatycznych. W dokumencie wskazano liczne błędy i działania na szkodę polskiej gimnastyki prezes Stanisławiszyn i zarządu PZG. A także zaapelowano do delegatów o podpisywanie wniosku o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów Polskiego Związku Gimnastycznego. Co ciekawe, pismo, wraz z wnioskiem, nie tylko rozesłano do klubów, ale też umieszczono na stronie PZG. To pokazuje, że federacja jest wewnętrznie podzielona, że ludzie w niej pracujący też chcą zmian.

- Podpisy wciąż zbieramy. Chodzi o to, żeby odwołać wszystkich członków zarządu. I żeby wciąż mobilizowali się ci wszyscy ludzie, którzy sprzeciwiają się patologiom w polskiej gimnastyce - mówi Blanik.

Były mistrz wyjaśnia, że walne zostanie zwołane, gdy pod wnioskiem podpisze się 50 proc. plus jeden delegat. A tych jest 136. - Bo dokładnie tyle klubów ma PZG - mówi Blanik. - Nie ja zbieram te podpisy, nie ja je liczę, ale wiem, że jest ich już dużo. Obserwujemy bardzo duże poruszenie, do podpisanych pod listem dzwonią z poparciem prezesi i trenerzy klubów. Cieszą się z akcji i mobilizują nas, żebyśmy w sprzeciwie trwali i szli dalej - dodaje.

Priorytety: dług, reformy i koniec sędziowskich ustawek

Opozycjoniści liczą, że już w poniedziałek 7 grudnia będą mieli wymaganą liczbę podpisów. Co wtedy? Co jeśli dojdzie do walnego i na nim do odwołania zarządu, a następnie do wyboru nowych władz?

- Priorytet to wyjście z długu. Druga równie ważna rzecz to reformy w poszczególnych sekcjach. Organizacyjne i szkoleniowe. Musimy też zreformować sędziowanie, bo na wielu szczeblach dochodzi do, mówiąc delikatnie, dużych kontrowersji sędziowskich, które nie powinny mieć miejsca - wylicza Blanik. - Mamy pomysły, jak poradzić sobie z długiem i jak rozwiązać inne problemy, ale przed nami jeszcze szczegółowe dyskusje oraz szerokie konsultacje ze środowiskiem, a więc jest za wcześnie, żeby te plany przedstawiać - dodaje.

Katarzyna JarząbekNie tylko dzieci głosu nie mają. Polski Związek Gimnastyczny kontra kluby [PATOGIMNASTYKA]

- Nikt z nas nie będzie jak obecna władza przepychał kolanami zmian. Liczymy na wsparcie nas w działaniach całego środowiska. Jesteśmy jedną rodziną gimnastyczną bez względu na przynależność do sekcji. Wspólnie możemy więcej i jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, ale potrzebujemy nowego otwarcia, mimo że pozostaniemy z ogromnymi problemami stworzonymi przez prezes Stanisławiszyn i zarząd - podsumowuje Blanik.

O PROBLEMACH POLSKIEJ GIMNASTYKI PISZEMY NA SPORT.PL W CYKLU "PATOGIMNASTYKA"