Najbardziej dotknięte epidemią państwo Europy wprowadza skomplikowane przepisy. "Biegnij szybciej niż policjant"

W niedzielę zanotowano tam rekordowe 52 tysiące pozytywnych testów. Najmocniej pogrążona w epidemii koronawirusa w Europie Francja z infekcją walczy w sposób zróżnicowany. Obostrzenia zależą od departamentów i w różny sposób wpływają na sport. Podczas gdy mieszkańcy Lyonu od miesiąca nie widzieli basenu i siłowni, w Nantes takie placówki są czynne nawet 24 godziny na dobę. Przez godzinę policyjną problem mają biegacze, a dezinformację w tej kwestii spowodował rząd, co stało się też obiektem żartów.

Chociaż w Polsce funkcjonowały trzy strefy obostrzeń koronawirusowych, reguły w nich panujące wydawały się bardziej przejrzyste. Zresztą od jakiegoś czasu problem ewentualnych wątpliwości nad Wisłą zniknął. Ostatnie żółte strefy zamieniły się w czerwone, a Polska stała się jedną wielką czerwoną plamą. Czy ktoś mieszka w Sopocie, czy we Wrocławiu, ma stosować się do tych samych zasad. Tak samo też wyglądają reguły funkcjonowania wokół niego. To dotyczy również amatorów sportu: uczestników zajęć tańca, stałych bywalców siłowni czy miłośników joggingu.

We Francji sprawa uprawiania i uczestnictwa w sportowych wydarzeniach jest bardziej złożona i mimo tego, że kraj bije europejskie rekordy w nowych infekcjach (w niedzielę było to 52 tysiące nowych przypadków), nad Sekwaną wciąż działa system restrykcji oparty na regionalizacji. To on sprawia, że w Marsylii nie można pójść na basen, na który mogą iść u siebie mieszkańcy Lorient czy Rennes. W Bordeaux można pograć na hali w piłkę z kolegami, z którymi nie pogra się na hali w Tuluzie. W Paryżu nie wolno wieczorem biegać na świeżym powietrzu, ale w Metz można biegać, kiedy się chce. Jeśli ktoś jesteś fanem Nantes, to raczej dostanie się na mecz swojej drużyny w Ligue 1. Pięciu tysięcy osób na trybunach zazdroszczą jej kibice Lille czy Lyonu. No i zazdroszczą też tego, że w Nantes ci kibice pójdą na siłownię.

Zobacz wideo Marek Papszun tłumaczy: Mamy przewagę, bo budujemy zespół od II ligi [SEKCJA PIŁKARSKA #68]

Godzina policyjna - biegaj z lekami lub szybciej niż policjant

We Francji są cztery strefy obostrzeń i każda ma inne regulacje, również te tyczące się miłośników sportu i ruchu. To, co w danej części kraju można robić, zależy od departamentu. Tych jest 96 i 5 zamorskich. Czasem już przemieszczanie się o kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów mocno determinuje funkcjonowanie. Najważniejsza informacja dla dużej grupy sportowców amatorów jest jednak taka, że od obecnego weekendu już 54 departamenty objęte są we Francji godziną policyjną. To oznacza, że 46 milionów Francuzów powinno codziennie siedzieć w domach między godziną 21 a 6 rano. Tak będzie przez co najmniej sześć tygodni.

Wyjątki na opuszczenie domu są raczej oczywiste: praca, sprawy zdrowotne, opieka nad innymi osobami lub wyprowadzenie psa na spacer. Ci, którzy mają ważne powody, mogą wystąpić do ministerstwa spraw wewnętrznych o przepustkę. Zakaz wychodzenia z domu po 21, oprócz miłośników życia nocnego, dość mocno uderzył też jednak w biegaczy. Francuzi mają nieco inny tryb funkcjonowania niż Polacy. Kończą pracę późno, więc widok truchtających wieczorami osób nawet jesienią jest w wielkich miastach czymś normalnym. To dlatego sprawa wyprowadzania psów i biegania po godzinie 21 narobiła sporo zamętu, również w mediach. Wszystko przez wypowiedź rządowego rzecznika Gabriel Attala, który o wieczornych spacerach ze swym pupilem, czy kilku kilometrach truchtu w parku, wypowiedział się dość liberalnie: - Tu trzeba zdrowego rozsądku. Należy być pragmatycznym. Chodzi nam o ograniczanie spotkań prywatnych – jakby uchylił furtkę biegaczom w wypowiedzi dla radia France Info.

Tyle że szybko został skontrowany przez osoby z gabinetu premiera i minister sportu, Roxanę Maracineanu. Ta na antenie RTL zaprzeczyła takiej interpretacji przepisów, przynajmniej w stosunku do biegaczy. Zapewne bojąc się, że byłoby to szerzej wykorzystywane. Jedynie właściciele psów nie będą karani za nocne spacery pod domem. Biegaczy ktoś ścigać już może.

"Sport był traktowany łagodnie. Udało się wprowadzić wyjątki od reguł"

- Sport był przez nas traktowany bardzo łagodnie od początku tego kryzysu. Udało nam się wprowadzić wyjątki od reguł zwłaszcza dla dzieci i młodzieży, które mogą nadal uczęszczać na sportowe zajęcia oraz dla sportowców zawodowych - powiedziała minister. Tych grup rzeczywiście żadne obostrzenia nie dotknęły. Oznacza to, że jeśli dziecko idzie na zorganizowane zajęcia piłkarskie, które kończą się w klubie po 21, to godziną policyjną nie będzie musiało się przejmować. Nie będzie też zastanawiało się, czy obiekty, na których gra nie zostaną zamknięte, bo te w przypadku zajęć dla młodzieży szkolnej i profesjonalistów, są z lockdownu wyłączone. Można więc przyjąć, że piłkarz PSG idący po ulicy Paryża o 22 prawdopodobnie będzie miał mniej problemów niż przeciętny Jean Pierre truchtający po parku.

Co do biegaczy - zamęt trwa. Niektóre media wciąż przytaczają słowa rządowego rzecznika, inne bezsprzecznie obwieszczają, że wieczorami biegać nie można, a duża grupa sportowców amatorów wciąż pyta w mediach społecznościowych co ma robić? Za złamanie zakazu grążą bowiem kary – 135 euro w przypadku pierwszych trzech mandatów. 3750 euro w przypadku czwartego upomnienia. Tyle że wtedy niestosującemu się do godziny policyjnej grozi też sześć miesięcy pozbawienia wolności. Na branżowych portalach pojawiły się już żartobliwe rady dla tych, którym trudno biegać wcześniej: biegaj z małą torebką lekarstw, zawsze uzasadnisz, że pędzisz z apteki do chorego syna; biegaj z psem, czy – jak stwierdzono rada najprostsza - biegnij szybciej niż policjant.

Bieganie po 21 FrancjaBieganie po 21 Francja Utrail.com

Co ciekawe podczas wiosennego lockdownu w niektórych departamentach Francji sportowcy amatorzy musieli funkcjonować zupełnie inaczej. Nie mogli biegać między 10 a 19. Przepis ten stworzono, by w parkach czy na zatłoczonych ulicach nie zbierało się jeszcze więcej ludzi. Wtedy biegacze byli niejako przekierowywani na treningi poranne lub wieczorne. Teraz mają biegać tylko w dzień.

Jedni na basen i siłownię, inni ćwiczą w domach

Ograniczeń dla miłośników sportu jest więcej. Dotyczą też dostępności sal sportowych, w strefie czwartej i trzeciej (maksymalnego alarmu i wzmożonego alarmu) sale są zamknięte, ale w pierwszej i drugiej strefie pozostają otwarte. Podobnie wygląda sprawa z basenami i centrami fitness, które działają tam, gdzie epidemia koronawirusa zbiera najmniejsze żniwa. W Lyonie siłowni nie można odwiedzać już od dawna, ale na zachodnim wybrzeżu wciąż są one czynne nawet 24 godziny na dobę.

 

Różnie jest też z możliwością uprawiania sportów. Te indywidualne, drużynowe czy kontaktowe są dozwolone, ale koronawirusowa uchwała daje możliwość prefektom do ich ograniczania, szczególnie na obszarach metropolitarnych i w strefach maksymalnego alarmu. Tu, podobnie jak przy siłowniach i basenach, wiele zależy od prefektury.

Odmiennie też władze Francji podchodzą do kibiców na trybunach podczas sportowych imprez. W pierwszych dwóch strefach na świeżym powietrzu może być ich pięć tysięcy. To dlatego do tej pory na meczach Stade Rennais zasiadało sporo fanów. Do restrykcji klub podszedł raczej zadaniowo. Na 30-tysięcznym stadionie fanów nie porozrzucano po obiekcie tak, jak nakazywałby zdrowy rozsądek, tylko pozamykano większość trybun, a kibice usiedli w kilku dostępnych sektorach. Trudno było dostrzec, by między większością z nich było kilka krzesełek wymaganego odstępu.

Ponieważ teraz Rennes jest już w strefie objętej godziną policyjną, kibice wieczorne mecze klubu zobaczą tylko w telewizji. Na trybuny przyjdą w maksymalnej liczbie nieprzekraczającej tysiąca osób, kiedy ich drużyna będzie kończyła sportowe zmagania przed 21. We Francji coraz częściej będzie powtarzał się zatem scenariusz, że ten, kto gra za dnia, może liczyć na doping. W nocy przy pustych stadionach lepiej słychać będzie za to trenerów obu drużyn.

Francja jest obecnie najbardziej dotkniętym epidemią państwem Europy. W niedzielę zanotowano tam rekordowe 52 tysiące nowych infekcji. Ostatnie liczby sprawiają, że łączna liczba zainfekowanych od początku epidemii przekroczyła już milion (1,138 mln chorych). To sprawia, że Francja jest obecnie piątym na świecie krajem pod względem liczby infekcji, po USA (8,6 mln), Indiach (7,8 mln), Brazylii (5,3 mln) i Rosji (1,5 mln). Nad Sekwaną z powodu koronawirusa do tej pory zmarło niemal 35 tys. osób.

Według ostatniego sondażu przeprowadzonego dla "Le Figaro" 64 proc. obywateli aprobuje wprowadzane restrykcje i zgadza się z godziną policyjną. 35 proc. jest jej przeciwna. 1 proc. ankietowanych nie ma w tej sprawie zdania. Sondaż przeprowadzono ponad tydzień temu, kiedy dzienna liczba nowych infekcji we Francji nieznacznie przekraczała 20 tysięcy.

Przeczytaj także: