Tysiące dyskwalifikacji w szachach! "Nastolatkowie grają na poziomie mistrza świata, Magnusa Carlsena"

Epidemia koronawirusa napędziła mechanizm oszustw w wirtualnych turniejach szachowych. Podczas turnieju profesjonalistów Ormianin Tigran Petrosian dzięki "komputerowemu dopingowi" ograł drugiego zawodnika świata. - Robiłeś w majtki, kiedy ja ogrywałem zawodników o wiele lepszych, niż ty - odpowiadał innemu rywalowi, gdy ten pomógł wykryć jego nieczyste zagrania.

Przez epidemię koronawirusa znacznie zwiększyła się liczba osób grających w szachy online. Nie można było organizować turniejów w rzeczywistości, więc wszystko przeniosło się do świata wirtualnego. A wraz z przejściem do niego szachistów w rozgrywkach musieli pojawić się oszuści. "The Guardian" cytuje Gerarda Le-Marechala, specjalistę w wykrywaniu grających nieczysto zawodników, który ocenił, że epidemia "bez wątpienia wywołała prawdziwy kryzys".

Zobacz wideo Druty kolczaste, kraty, grypsera. Po co piłka nożna w poprawczaku?:

Epidemia ułatwiła "komputerowy doping" szachistom

- Epidemia sprawiła, że w ciągu jednego dnia mam więcej pracy, niż wcześniej w ciągu całego roku - mówił cytowany przez "Guardian" profesor Kenneth Regan, który jest autorem projektu systemu wykrywania oszustów. Problemy z "komputerowym dopingiem", nie są przypisane jedynie do szachów, bo podobne kwestie dotyczą także pokera, brydża czy tyktraku (backgammon). Ale tylko w nich zdarzyło się, żeby w jednym turnieju zdyskwalifikowano aż pięciu spośród sześciu najlepszych zawodników. Dyrektor Międzynarodowej Federacji Szachowej mówił o tym problemie, jako kwestii, nad którą pracuje tuziny godzin tygodniowo, a jej prezes nazywał go "prawdziwą plagą".  

Turnieje online są zabezpieczane, ale czasem to, że mają włączoną kamerę, dostęp do ekranu dla sędziów, a ich pokoje są najpierw przeszukiwane, a później monitorowane przez organizatorów, jednak nie wystarcza. Często nie mogą nawet wyjść do toalety podczas meczu, ale i tak w jakiś sposób włączają programy, które wyliczają niemalże perfekcyjne ruchy i pozwalają im na zwycięstwa z najlepszymi na świecie. W zeszłym roku w serwisie chess.com, w którym rozgrywa się najwięcej wirtualnych partii, zbanowano między pięć a sześć tysięcy użytkowników, którzy dopuszczali się oszustw. W sierpniu tego roku liczba wzrosła do aż 17 tysięcy. 

Ormianin mówił, że pokonał drugiego zawodnika świata dzięki ginowi. Udowodniono mu oszustwo

Największym skandalem w ostatnich tygodniach było oszustwo drużyny Armenia Eagles podczas finałowego meczu PRO Chess League. Nikt nie typował ich do zajęcia wysokiej pozycji, a oni pokonali St Louis Arch Bishops, zespół złożony z najlepszych amerykańskich szachistów. Zwycięstwo Ormianie zawdzięczali przede wszystkim świetnej postawie 260. zawodnika światowego rankingu, Tigrana Petrosiana. Wygrał m.in. z drugim zawodnikiem świata - Fabiano Caruaną. Jego forma od razu wzbudziła podejrzenia innych graczy i organizatorów. Na początku Petrosian mówił, że tak świetne wyniki zawdzięcza ginowi, który popijał w trakcie gry. Później wykryto jednak, że zawodnik często oddalał się od ekranu komputera i zwrócono zwycięstwo Amerykanom, a Petrosian został dożywotnio zdyskwalifikowany. 

- Postawiono mi idiotyczne i zmyślone zarzuty - odpowiadał Petrosian i dodawał słowa skierowane do ósmego na świecie, Wesleya So, który pomógł w śledztwie w sprawie Ormianina: Jesteś największym przegrywem, jakiego widziałem w życiu. Robiłeś w majtki, kiedy ja ogrywałem zawodników o wiele lepszych, niż ty. Płaczesz, jak dziewczynka po tym, jak z tobą wygrałem - pisał. Jego rywal pisał dla "The Guardian" w mailu o zrozumieniu poświęcenia wszystkiego dla zwycięstwa, ale "było mu przykro, bo nikt nie przywróci już tego, co przez niego stracili inni zawodnicy". Co ciekawe, Petrosian według eksperta portalu chesstech.org mieszał niezwykłe ruchy z pomyłkami, co sprawiało, że jego oszustwo było trudniejsze do wykrycia. 

Kontrowersje nawet na zawodach nastolatków. "Grają pod potężną presją"

Oszustwa zdarzały się jednak nie tylko na poziomie gry profesjonalistów. Była mistrzyni Wielkiej Brytanii, Sarah Longson zdradziła, że w Delancey UK Schools’ Chess Challenge nastolatkowie grali na poziomie Magnusa Carlsena, uważanego za najlepszego gracza na świecie. Co najmniej 100 z 2000 uczestników oszukiwało, a przyznały się do tego jedynie trzy osoby. - To obrzydliwe. Na dzień przed finałami uświadomiliśmy sobie, że trzech najlepszych zawodników oszukiwało. Gdy zadzwoniliśmy do ich rodziców, zostaliśmy mocno skrytykowani. Oni grają pod potężną presją - mówiła Longson. 

- Jeśli zrobisz pojedynczy niedozwolony ruch, to nie ma fizycznej możliwości, żeby to zauważyć. Ale jeśli będziesz to robił ciągle i w tym samym tempie, to w którymś momencie musisz wpaść - mówił profesor Keneth Regan. Jego zdaniem jedyną możliwością, żeby pozbyć się oszustw ze świata szachistów, jest zmiana w kulturze gry. Inaczej problem będzie się tylko pogłębiał. 

Przeczytaj także: