Żona Tomasza Mackiewicza zrealizuje jego wielkie marzenie! "Najtrudniejszy jest transport"

Anna Solska-Mackiewicz realizuje drugie z marzeń męża, który w 2018 roku zginął po zdobyciu szczytu ośmiotysięcznika Nanga Parbat. Tak spełnił pierwsze z nich. Drugim jest zapewnienie mieszkańcom pakistańskiej wioski Sair czystej wody. - W grudniu planujemy zakończyć projekt - mówiła Solska-Mackiewicz dla WP Sportowe Fakty.

Tomasz Mackiewicz zdołał spełnić jedno z dwóch swoich marzeń - zdobyć Nangę Parbat. Pod koniec stycznia 2018 roku on i Elizabeth Revol zdobyli szczyt ośmiotysięcznika, jednak podczas schodzenia utknęli na wysokości ponad 7000 m n.p.m. O ile Francuzka, mimo poważnych odmrożeń, była w stanie samodzielnie schodzić z góry, o tyle niemożliwe było to w przypadku Polaka. Mackiewicz cierpiał na chorobę wysokościową, miał ślepotę śnieżną. Po himalaistów wyruszyli Polacy z bazy na K2 - śmigłowcami przylecieli Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala. Dwaj pierwsi w rekordowo szybkim czasie dotarli do Revol, po czym bezpiecznie ściągnęli ją do rozbitej bazy. Francuzka trafiła najpierw do szpitala w Islamabadzie, później przetransportowano ją do ojczyzny. Szans na uratowanie Mackiewicza niestety nie było.

Zobacz wideo Bayern ograł Borussię i zdobył Superpuchar Niemiec [ELEVEN SPORTS]

Powstaje rurociąg, który chciał zbudować Tomasz Mackiewicz. "Chodzi o to, żeby zimą w wiosce Sair płynęła już czysta woda"

Teraz żona himalaisty, Anna Solska-Mackiewicz realizuje drugie z jego marzeń. Mackiewicz chciał wybudować rurociąg w pakistańskiej wiosce Sair. - Zimą kobiety przez kilka godzin dziennie chodzą pod górę po wodę zdatną do picia. Zdatną w ich mniemaniu oczywiście, bo dla nas ona byłaby po prostu brudna. To bardzo biedny rejon, a marzeniem Tomka było pomóc tamtejszym mieszkańcom. Zimą woda, która dociera do wioski, zamarza. Trzeba ją transportować po trudnej drodze. Do tej pory szukałyśmy partnerów w Pakistanie i Europie. Znalazły się m.in. niemiecka i francuska organizacja, które finansują projekt oraz lokalni inżynierowie-menadżerowie - opisywała Solska-Mackiewicz w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty

- Najtrudniejszy w całej akcji jest transport materiałów pod górę. Wioska jest bowiem położona na wysokości niemal 4000 m n.p.m. Do tego dochodzą trudne warunki pogodowe. W grudniu planujemy zakończyć projekt. Chodzi o to, aby zimą w wiosce Sair płynęła już czysta woda - tłumaczyła wdowa po Mackiewiczu. - Teraz sposób bycia Tomka chcę oddać w działaniach właśnie powstającej fundacji. Chcę pomnażać jego energię i pomagać innym ludziom dzięki temu, że jego historia zyskała taką popularność. Mnóstwo ludzi pisze do mnie, że Tomek stał się dla nich inspiracją, dzięki której są w stanie realizować swoje plany. Te wiadomości wręcz mnie zachwyciły. Fundacja pomagałaby realizować projekty cechujące się solidarnością z innymi, pomnażaniem wspólnego dobra - dodała. 

Przeczytaj także: