Himalaista Michał Ilczuk nie żyje. Tragiczny wypadek w Karakorum. Jakub Bogdański jest bezpieczny

- Polski himalaista Michał Ilczuk zginął w Karakorum. Jego partner Jakub Bogdański jest bezpieczny i został ewakuowany przez helikopter do Gilgit - informuje Polski Himalaizm Zimowy, powołując się na pakistański portal dawn.com.
Podróż Karakorum Highway i Poza Trasą
materiały prasowe

Do tragedii doszło 1 października, gdy zespół wspinał się na Dih Sar (6200 m. n.p.m.) w masywie Khundjerab Muntains w dolinie Shimshal. - Polski himalaista zginał podczas próby zdobycia szczytu. Jego kolega z drużyny został uratowany - informuje portal dawn.com, powołując się na źródła we władzach pakistańskiego związku wspinaczkowego. 

Zobacz wideo Bielecki: "Chcę być starym a nie dobrym himalaistą"

Polacy w towarzystwie lokalnego przewodnika dotarli do obozu i podjęli próbę ataku technicznie trudniejszą południową ścianą niezdobytego dotąd szczytu Dih Sar. Przewodnik w tym czasie wrócił do swojej wioski i miał wrócić po trzech dniach, by zabrać wspinaczy na dół.

Polacy nie zdobyli szczytu

Pakistańskie media podają, że Ilczuk w pewnym momencie upadł i został poważnie kontuzjowany. - Jego partner zadzwonił z telefonu satelitarnego do swojej firmy trekkingowej w Polsce, która następnie skontaktowała się z ambasadą RP w Islamabadzie i rozpoczęła misję ratunkową - powiedział Abdullah, organizator wycieczek z Shams Alpine Tour Company, cytowany przez dawn.com.

Abdullah dodał, że Bogdański zdołał zejść, a następnie został uratowany przez zespół ratunkowy i przewieziony do pierwszego obozu, skąd poleciał do Gilgit wojskowym helikopterem. - Jego kolega z drużyny prawdopodobnie spocznie w pokoju na górze. Uratowany wspinacz nie odniósł obrażeń - powiedział Abdullah. Polacy nie zdołali wejść na szczyt. Utknęli na wysokości 5800 m n.p.m.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też:

Więcej o: