Szokujące wyznanie Jessiki Shuran Yu. "Nie mówiłam nikomu. Czułam się upokorzona"

- Dobre samopoczucie wszystkich sportowców ma dla nas szczególne znaczenie - w rozmowie z "The Straits Times" powiedział przedstawiciel Sport Singapore, agencji sportowej podlegającej singapurskiemu Ministerstwu Kultury. W ten sposób zareagował na szokujące wyznanie Jessiki Shuran Yu. Łyżwiarka opowiedziała ostatnio o skandalicznych nadużyciach, jakich dopuszczają się trenerzy młodych łyżwiarzy w Singapurze.

Kilka dni po opublikowaniu szokującego raportu Human Rights Watch dotyczącego nieludzkiego podejścia do treningów młodych sportowców w Japonii, w Azji na jaw wyszedł kolejny skandal. Łyżwiarka Jessica Shuran Yu, w rozmowie z "The Guardian" opowiedziała o nadużyciach, jakich dopuszczają się trenerzy w Singapurze. 

Wyzwiska, jak "gruby" czy "opóźniony w rozwoju" to określenia, z którymi młodzi sportowcy muszą mierzyć się codziennie. To jednak najmniejszy problem. Jak zdradziła Yu, młodzi adepci łyżwiarstwa (i prawdopodobnie innych dyscyplin) często są bici, gdy popełnią błąd. - Za każdym razem, gdy popełniałam błąd, kazano mi wyciągać rękę, w którą byłam bita. Gdy miałam gorszy dzień, dostawałam więcej niż 10 razy, aż na skórze zostawały ślady - przyznała 19-latka. Shuran Yu zdradziła, że była bita plastikowym ochraniaczem na łyżwy. Zdarzało się także, że dochodziło do rękoczynów czy kopnięć. - Wszystko działo się na oczach innych zawodników. Nie powiedziałam o tym nikomu, bo czułam się upokorzona i odczłowieczona - powiedziała łyżwiarka.

Zobacz wideo Mariusz Czerkawski w "Wilkowicz Sam na Sam": Ludzie koło pięćdziesiątki czasem chcą poszaleć. Ja już nie muszę, ja to wszystko miałem

Singapurskie organizacje reagują na wywiad Shuran Yu

Na głośny wywiad Shuran Yu zareagowały singapurskie organy sportowe. - Dobre samopoczucie wszystkich sportowców ma dla nas szczególne znaczenie - w rozmowie z "The Straits Times" powiedział przedstawiciel Sport Singapore, agencji sportowej podlegającej singapurskiemu Ministerstwu Kultury. Prezes SISA (związek łyżwiarski w Singapurze), Alison Chan pochwaliła natomiast odwagę Yu, która publicznie opowiedziała o skandalicznych nadużyciach.

Poza wywiadem udzielonym "Guardianowi" Yu opublikowała także post na Instagramie, w którym zdradziła kolejne szokujące fakty. Zawodniczka opowiedziała, że pewnego razu po kiepskim treningu na zagranicznym obozie przygotowawczym, została wywieziona do ustronnego miejsca, gdzie została wyciągnięta z samochodu i pobita za karę. - Przemoc fizyczna zniknęła, gdy zaczęłam występować w seniorach. Przemoc słowna i psychiczna była jednak obecna cały czas. - Nie pamiętam momentu, w którym by jej nie było - przyznała łyżwiarka.

 

Yu zdradziła, że zdecydowała się na zabranie głosu po obejrzeniu filmu dokumentalnego "Athlete A", dostępnego na platformie Netflix. Film opowiada o ukrywaniu wykorzystywania seksualnego w gimnastyce w USA. Produkcja wstrząsnęła światem sportu, w którym w ostatnich tygodniach co kilkanaście dni na jaw wychodzi jakiś skandal. Poza sprawą Yu i raportem Human Rights Watch, do tragedii doszło w Korei Południowej, gdzie triathlonistka Choi Suk-hyeon odebrała sobie życie przez znęcanie się ze strony jej trenerów. 22-latka przed śmiercią mówiła, że przez lata próbowała zrobić coś ze skandalicznym zachowaniem trenerów, ale jej skargi wysyłane do odpowiednich organów były ignorowane.

Przeczytaj także: