Witold Bańka w konflikcie z ludźmi Trumpa. Dostaje rykoszetem. Raport to straszak czy odwet?

Czy Amerykanie zetną środki dla Światowej Agencji Antydopingowej? Witold Bańka znalazł się w sporze z ludźmi Donalda Trumpa. Raport amerykańskiego biura, które zajmuje się zwalczaniem narkotyków i dopingu (ONDCP), niesie sporo uwag do działań WADY. Tyle że Polak jest jej szefem od kilku miesięcy. Dostaje rykoszetem za działania byłych władz. Być może cała sprawa ma też wymiar polityczny.

19-stronicowy raport przygotowany przez ONDCP (Office of National Drug Control Policy) dla WADY przychylny nie jest. Amerykańskie biuro krytykuje w nim głównie brak kategorycznych działań WADY wobec systemowego dopingu w Rosji i zarzuca brak Amerykanów na kierowniczych stanowiskach w agencji. Dlaczego tym raportem należy się przejmować? WADA w jego efekcie może stracić niemal 3 mln dolarów. Amerykanie wspierają agencję prawie taką kwotą. Budżet WADY składa się z tego, co wnoszą do wspólnej kasy państwa członkowskie i z tego, co przeleje do niej Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Wpływy od USA stanowią ponad 7 proc. całego budżetu. Warto przypomnieć, że Witold Bańka, który szefem WADA jest od stycznia 2020 roku, chciał zwiększyć budżet organizacji. Teraz może być z tym duży problem, a Polak musi skupić się na odpieraniu zarzutów i wytykaniu Amerykanom pewnych nieścisłości.

Zobacz wideo

Bierność działań w stosunku do Rosji i brak Amerykanów w strukturach

Zdaniem dyrektora ONDCP Jamesa Carrolla, który w Białym Domu pracuje od ponad dekady, WADA w ciągu ostatnich 5 lat nie działała w stosunku do Rosji dość kategorycznie. Mimo że na jej stole już w 2015 roku leżał raport potwierdzający państwowy system szprycowania i tuszowania dopingu w tym kraju, to Rosjan z międzynarodowych imprez wyrzucono dopiero w 2019 roku. Stało się to po tym, jak Rosjanie w końcu udostępnili agencji bazę danych swoich sportowców. Jak się potem okazało, materiały były zmanipulowane. Poza tym WADA już w 2016 roku przywróciła do działania Rosyjską Agencję Antydopingową, mimo że nie było ku temu podstaw - nie zostały spełnione odpowiednie wymagania. To wszystko są zarzuty dotyczące wydarzeń sprzed paru lat. Jedną z pierwszych decyzji Bańki było cofnięcie akredytacji moskiewskiemu laboratorium i zaostrzenie polityki względem Rosjan.

"ONDCP wierzy, że nowe władze WADA podejmą konieczne reformy, aby poprawić reputację i wiarygodność organizacji, która ucierpiała w wyniku rosyjskiej afery – czytamy w raporcie, którego fragmenty opublikował Reuters (całość nie została upubliczniona). Carroll w tekście dodał jednak jeszcze jedno uszczypliwe zdanie: "Rząd Stanów Zjednoczonych nie będzie polegał jedynie na wierze" - skomentował.

Co ciekawe Bańka niedawno uczestniczył w telekonferencji z Carrolem, po której Polak napisał na Twitterze: "cieszę się z konstruktywnego, wirtualnego spotkania. Dzielimy tę samą pasję, #czystysport".

Amerykanie chcą rządzić?

Raport ONDCP zarzuca też, że Amerykanie nie mają przedstawiciela w komitecie wykonawczym WADA oraz w jego kadrze zarządzającej ani w komisji zawodniczej.

WADA ten zarzut odparła od razu. Napisała, że organizacja nie może być zarządzana wyłącznie przez kilka najbogatszych państw.

"Argument, że kraje powinny być reprezentowane proporcjonalnie do finansowania, nie ma sensu. Przyznanie miejsc wyłącznie tym, którzy wpłacają do budżetu najwięcej, wykluczyłoby większość narodów z zarządzania agencją i odbiegałoby od międzynarodowych standardów" - zakomunikowała WADA, dodając, że Amerykanie są obecnie reprezentowani w Radzie Fundacji.

Kolejnym zarzutem raportu była nienależyta reakcja Agencji Antydopingowej na skandal w Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Jej były szef Tamas Ajan w zamian na ponad 10 mln dolarów zatuszował ponad 40 wpadek dopingowych. Choć swej funkcji już nie sprawuje, to jest na emeryturze i specjalnych konsekwencji swych działań nie odczuł.

46 stron odpowiedzi

Na liczący 19 stron raport ONDCP, Bańka postanowił odpowiedzieć skrupulatnie. Od razu zaznaczył, że nie rozumie, dlaczego w tekście nie uwzględniono sprostowań i tłumaczeń wysłanych przez WADA w trakcie sporządzania dokumentu (agencja dostała zapytania o kilka spraw opisywanych w raporcie).

- Ten raport jest pełen sprzeczności i fałszu - napisał Polak. Były minister sportu w naszym kraju wypomniał też, że przedstawiciele USA już czas temu zgodzili się na wewnętrzne reformy w strukturach WADY. Bańka zwrócił się też bezpośrednio do Carrola. "Przecież niedawno osobiście głosowałeś za nowym planem strategicznym Zarządu WADA na lata 2020-24" - napisał. Bańka zasugerował też, że jeśli rząd USA chce przyczynić się do walki z dopingiem, to niech zwróci uwagę, na swoją młodzież "uprawiającą sport w środowisku, w którym reguły nie są zgodne z zasadami ustanowionymi przez WADA". Można to odczytywać jako odniesienie do rozgrywek koszykówki, baseballu czy futbolu amerykańskiego, w których sprawy dopingu nie są szczególnie piętnowane i nagłaśniane.

Starcie polityczne?

Ten nagły atak na WADA, ominięcie w raporcie wyjaśnień agencji i straszak finansowy można uznać za próbę sił w walce o światowy system antydopingowy.

Przypomnijmy, że szef Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA) - Travis Tygart – podczas niedawnych wyborów prezesa WADY popierał Norweżkę, Lindę Helleland, która chciała szybko rozprawić się z Rosją.

Departament sprawiedliwości USA chciałby natomiast nadać CIA uprawnienia do ścigania i karania oszustów dopingowych, tak jak robiła to WADA. Być może raport to zapowiedź tego, że rządowi USA WADA już tak potrzebna nie będzie?

Inne sugestie przyczyn ataku prowadzą do odwetu za sprawę Christiana Colemana. Amerykański sprinter, obecny mistrz świata w biegu na 100 metrów został niedawno tymczasowo zawieszony za złamanie zasad antydopingowych. Trzeci raz w ciągu 12 miesięcy nie było go pod wskazanym adresem i nie mógł zostać skontrolowany. Amerykanie chcieli go zawiesić już na jesieni 2019 roku, ale wtedy wybroniła go WADA, wskazując błędy proceduralne USADY. Teraz trzecią nieobecność Colemana podczas zaplanowanej kontroli ogłosiła Athletics Integrity Unit, która zajmuje się walką z dopingiem w lekkiej atletyce. Sportowcowi, który nie przyznaje się do winy i wytyka kontrolerom brak chęci kontaktu z nim, grożą dwa lata dyskwalifikacji.

Stany Zjednoczone niedawno zapowiedziały wycofanie się z finansowania Światowej Organizacji Zdrowia. Jak potoczy się sytuacja z WADĄ? Najbliższe miesiące dla instytucji prowadzonej przez Witolda Bańkę łatwe nie będą.

Przeczytaj także: