"Zaczął od pocałunków i sprośnych żartów. Powtarzał, że mnie kocha. Ufałam mu jak ojcu"

Historia jednej z zawodniczek gimnastyki rytmicznej z miasteczka Wil w kantonie Sankt Gallen wstrząsnęła Szwajcarią. 15-latka miała zostać zgwałcona przez swojego trenera Laszlo G., a później, gdy ten został zatrzymany, trenować pod okiem żony swojego oprawcy. - Gdy to słyszę, włosy stają mi dęba - mówi Agota Lavoyer, specjalistka w zakresie wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej.

Sprawa napaści seksualnej z miasteczka Wil sięga 2017 roku. Laszlo G., główny trener ośrodka Regional Performance Center w Wil, miał wtedy zwabić 15-letnią zawodniczkę do swojego domu, zmusić ją do picia alkoholu, a później zgwałcić. Kilka razy. - Zaczął od pocałunków i sprośnych żartów. Później kładł mi ręce na biodrach, czasem niżej. Powtarzał, że mnie kocha. Prosił, żebym nikomu o tym nie mówiła. Ufałam mu jak ojcu, dlatego zgłosiłam to dopiero 1,5 roku później - mówiła dziewczyna podczas przesłuchania.

"Musiała współpracować z żoną oprawcy"

Laszlo G. został natychmiast zwolniony z funkcji trenera, prokuratura zajęła się sprawą (która jest w toku), ale jego rodzina i przyjaciele nie uwierzyli w historię młodej zawodniczki. Zarzucili jej kłamstwo i stanęli po stronie 41-latka. Wśród nich żona Laszlo, która - jak się później okazało - zastąpiła go na stanowisku trenera w ośrodku szkoleniowym w Wil. Zgodę na takie rozwiązanie wydała szwajcarska federacja gimnastyczna (STV).

- Gdy to słyszę, włosy stają mi dęba. Dziewczyna musiała więc współpracować z żoną swojego oprawcy, która publicznie zarzucała jej kłamstwo - relacjonuje szwajcarski "Blick". - Jak można mówić, że poważnie traktuje się ofiary, a później pozwalać na coś takiego - zastanawia się Agota Lavoyer, specjalistka w zakresie wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej. - Awans jego żony na głównego trenera nie jest wątpliwy z prawnego punktu widzenia, ale z etycznego i moralnego już tak. To mogło mieć ogromny wpływ na psychikę ofiary - dodaje Lavoyer.

Żona Laszlo G. wciąż pracuje w ośrodku

Władze szwajcarskiego związku gimnastyki artystycznej i rytmicznej nie chcą komentować sprawy, zaznaczają jedynie, że "każda przemoc fizyczna i psychiczna oraz wszelkie formy wykorzystywania nie będą tolerowane, a sprawa jest w trakcie wyjaśnień".

- Jak można twierdzić, że poważnie traktuje się przestępstwa seksualne, a potem pozwolić na coś takiego? To policzek w twarz ofiar i zły sygnał dla innych sportowców - mówi Lavoyer, zwracając uwagę na to, że takie sytuacje mogą pogłębiać traumę ofiar.

Żona Laszlo G. wciąż pracuje w ośrodku Turner Regional Performance Center w Wil, ale po nagłośnieniu sprawy już nie na stanowisku głównego trenera, a jako asystentka. Nowym trenerem został Amerykanin Christopher Lakeman. Dziewczyna, która poinformowała o napaści seksualnej, zrezygnowała z treningów w listopadzie.