Trump nazwał Kaepernicka skur***m. Teraz chce jego powrotu. Władze przyznają się do błędu

Kiedy Colin Kaepernick protestował przeciwko rasizmowi i ukląkł na hymnie narodowym w 2016 roku, Donald Trump nazwał go "skur***m". Zawodnik nigdy potem nie znalazł już nowego klubu w NFL i był prześladowany. Teraz prezydent ponownie wypowiedział się w sprawie sportowca, a władze ligi przyznają, że odstawienie go na boczny tor było błędem.

To on był w Stanach Zjednoczonych jednym z pierwszych, wyraźnych sportowych symboli w walce z rasizmem. Rozgrywający San Francisco 49ers, Colin Kaepernick w jednym z przedsezonowych meczów w 2016 roku klęknął na jedno kolano w trakcie amerykańskiego hymnu. Rywalizację uwielbianego za oceanem futbolu amerykańskiego wykorzystał, by wyrazić swój protest.

Zobacz wideo Czas na restart Premier League

- Nie zamierzam wstawać i honorować flagi kraju, w którym nęka się czarnoskórych - wytłumaczył wówczas 29-letni sportowiec.

O jego akcji przeciw brutalności policji wobec czarnoskórych zrobiło się głośno. Tym bardziej że była to reakcja na sprawę policjantki Betty Shelby, która zastrzeliła czarnoskórego mężczyznę, niesłusznie podejrzewając go o posiadanie broni.

Choć media o tej sprawie pisały dużo, to szybko się też do zachowania notorycznie klęczącego sportowca przyzwyczaiły. Naśladowała go tylko garstka zawodników z całej ligi. To zmieniło się po wystąpieniu Donalda Trumpa w Alabamie. Prezydent USA podczas swojej przemowy chciał uderzyć w Kaepernicka i jego naśladowców. Protestujących przy hymnach zawodników, określił mianem "sk******nów".

- Czy nie byłoby wspaniale zobaczyć, jak właściciel klubu NFL mówi do zawodnika mającego w poważaniu naszą flagę "ściągnijcie tego skur***na z boiska?" - krzyczał z mównicy Trump.

Protestował i stał się bezrobotny. "Bali się go wziąć do siebie"

Po takiej wypowiedzi Trumpa, zachowanie Kaepernicka naśladowało już ponad 100 graczy NFL. Zdarzało się też tak, że podczas amerykańskiego hymnu w szatni zostawały całe drużyny. Do akcji włączyli się bejsboliści. Trump uzyskał efekt odwrotny do zamierzonego. Przynajmniej na chwilę. Bo solidarność innych sportowców nie trwała długo. Kaepernick po paru tygodniach znów podczas hymnu klęczał niemal sam, a cała historia miała ogromny i negatywny wpływ na jego karierę. Spotkał się z ostracyzmem na stadionach: gwizdami i wyzwiskami ze strony kibiców. Grożono mu nawet śmiercią. Do klubu wpływały kolejne listy z żądaniem rozwiązania kontraktu z "tym sk********m". Ponieważ Kaepernick był zbyt kontrowersyjny, to po wygaśnięciu kontraktu San Francisco 49ers nie zdecydowało się podpisać nowej umowy. Przez kolejne lata nie uczyniły tego też inne kluby. Jak zauważył portal "FiveThirtyEight" żaden rozgrywający z takimi statystykami nie czekał na nowy klub tak długo. Miało to oczywiście wymiar biznesowo-polityczny.

- Kierownik jednego z klubów powiedział mi wprost, że jeśli go wezmą, co piąty kibic odda im karnet. Ryzyko było za duże. Nikt nie chciał go podjąć bez względu na to, czy był zwolennikiem Trumpa, czy nie. Mogli się zgadzać z Kaepernickiem, ale bali się go wziąć do siebie - przyznawał ostatnio wiceprezes NFL, Joe Lockhart.

Sprawa Floyda to zmiana klimatu wokół Kaepernicka. Trumpowi jest go żal

Tyle że 4cztery lata później nazwisko Kaepernicka znów jest przywoływane, a NFL, której 70 procent stanowią Afroamerykanie, przyznaje, że w swoim podejściu do niego się pomyliła.

- Myślałem, że postąpiliśmy właściwie, ale widząc, co wydarzyło się w Minneapolis, rozumiem, jak bardzo się pomyliliśmy - oznajmił w rozmowie z CNN Lockhart. Odniósł się w ten sposób do śmierci George'a Floyda.

Głos w sprawie zawodnika dość niespodziewanie znów zabrał Donald Trump. Tym razem nie używał już słów na "s". Opowiedział się natomiast za powrotem rozgrywającego do NFL. - Jeśli na to zasługuje i ma umiejętności, to powinien wrócić na boisko. Kiedyś grał znakomicie - powiedział Trump w rozmowie z dziennikarzem grupy medialnej Sinclair. - Jeśli nie ma natomiast odpowiedniego poziomu, to powrót były niesprawiedliwy - przyznał Trump.

Swoją optykę na Kaepernicka zmienił także prezes NFL. Roger Goodell ogłosił niedawno, że wesprze zespół, który zdecyduje się sięgnąć po odstawionego gracza.

Kaepernick, który przez ostatnie lata bezskutecznie szukał klubu, oskarżył w końcu ligę o niesprawiedliwe traktowanie i zmowę. W ramach ugody pozasądowej otrzymał od NFL blisko 10 milionów dolarów. W części przeznaczył je na fundację. Pomaga ludziom z problemami prawnymi, zatrzymanymi podczas protestów.

Wiele wskazuje na to, że kolejne tragiczne wydarzenia z Ameryki znów wpłyną na sportowe życie Kaeprnicka. Trener Los Angeles Chargers, Anthony Lynn, ogłosił swoje ogólne zainteresowanie umiejętnościami gracza. Jak podają amerykańskie media, na razie do rozmów ze sportowcem nie doszło.

Przeczytaj też:

Facet, którego Trump ogolił na łyso, rzucił wyzwanie amerykańskiej tradycji

"Miasto duchów" wraca do życia, ale o bólu nie da się zapomnieć. "To było przerażające"