Donald Trump w ogniu krytyki. Legendarny trener NBA nie wytrzymał. "To idiota, socjopata"

Niektórzy amerykańscy sportowcy krytycznie o Donaldzie Trumpie wypowiadali się jeszcze zanim został głową państwa. Wielu rugało go, dopiero gdy jako prezydent, nazwał protestujących przeciwko rasizmowi zawodników NFL "sk********mi". Śmierć George'a Floyda sprawiła, że swą krucjatę przeciw Trumpowi zaostrzyła trenerska legenda NBA - Gregg Popovich.

Krucjata Gregga Popovicha przeciwko Trumpowi trwa od kilku lat. Choć łatwo zauważyć, że z każdym rokiem jest bardziej wyrazista. Jeden z najbardziej utytułowanych pracujących obecnie w NBA trenerów sprzeciwiał się kandydowaniu Trumpa w wyborach prezydenckich w listopadzie 2016 r., punktował prezydencką reakcję na pandemię koronawirusa, a teraz jest mocno poirytowany jego postawą w obliczu działań policji i doprowadzenia do śmierci 46-letniego George’a Floyda. 71-letni Popovich niedawno określił Trumpa "obłąkanym idiotą, głupcem i socjopatą". Cieszy się, że w walce z zachowaniem prezydenta nie jest sam.

Zobacz wideo Jak dużo dzieli Lewandowskiego od rekordu Muellera? [Naszym Okiem]

"Wstydzę się tego, co się tu teraz dzieje"

Popovich ma serbsko-chorwackie korzenie, ale urodził się w Chicago. W Ameryce jest uznawany za chodzącą instytucję, znakomitego koszykarza i trenerską legendę. Od 5 lat jest też szkoleniowcem drużyny narodowej. Od 1996 roku nieprzerwanie prowadzi San Antonio Spurs. Z klubem zdobył pięć tytułów mistrzowskich.

- Nasz kraj ma kłopoty. Podstawowym ich powodem jest rasa. Jestem białą osobą i wstydzę się tego, co się tu teraz dzieje - oznajmił Popovich w jednym z wywiadów, dodając, że taki stan rzeczy trzeba zmienić. - Bez względu na konsekwencje. Musimy to zrobić. Czarnoskórzy obywatele niosą swój ciężar od 400 lat. Jedynym powodem rozwoju tego narodu jest upór, cierpliwość i wysiłek czarnoskórych - dodał.

Właściciel Spurs sypał w stronę Trumpa dolarami, a trener drużyny nazywał go "bezdusznym tchórzem"

Choć sam szkoleniowiec w walce z rasizmem podkreśla wysiłki czarnoskórych mieszkańców Ameryki, to on sam w batalii z Trumpem i rasizmem stara się robić wiele. Czasem nawet jego wojowniczość była zastanawiająca, dla niektórych wydawała się zbyt odważna. Przekonania Popovicha oznaczały choćby duży konflikt interesów z właścicielem jego pracodawcy - San Antonio Spurs. Sytuacja była absurdalna. Peter Holt, właściciel drużyny koszykarskiej, piłkarskiej i hokejowej, wnosił przecież olbrzymie wsparcie finansowe dla republikańskich polityków. W Teksasie był jednym z najmocniej wspierających kampanię prezydencką Trumpa. Kiedy właściciel Spurs sypał w stronę Trumpa kolejnymi dolarami, trener koszykarskiej drużyny jego klubu, nazywał kandydata na prezydenta "bezdusznym tchórzem".

Popovich został nawet zapytany, czy Holt dał mu zielone światło, aby wyrażać surową krytykę. - Mieszkam w Ameryce. To ona dała mi tę wolność - wyjaśniał trener i sprawiał, że media społecznościowe Spurs niekoniecznie szły z linią programową ich właściciela. Zwracało to uwagę Amerykanów.

Setki sportowców przeciw Trumpowi

Krytyka świata sportu wobec Trumpa były w Ameryce słyszalna jeszcze podczas ostatniej kampanii wyborczej. Tyle że zbiorowego charakteru nabrała później. Ich masowość zaczęła się od gestu Colina Kaepernicka, zawodnika NFL.

Rozgrywający San Francisco 49ers podczas jednego z przedsezonowych meczów klęknął na jedno kolano w trakcie hymnu. - Nie zamierzam wstawać i honorować flagi kraju, w którym nęka się czarnoskórych - mówił wówczas 29-letni sportowiec.

O jego akcji przeciw brutalności policji wobec czarnoskórych przez chwilę zrobiło się głośno, ale też media do jego zachowania szybko się przyzwyczaiły. Tym bardziej że naśladowała go tylko garstka zawodników z całej ligi. To zmieniło się po wystąpieniu Trumpa w Alabamie, w którym prezydent USA chciał uderzyć w Kaepernicka i innych mu podpobnych. Protestujących przy hymnach przeciw rasizmowi zawodników, określił mianem "sk******nów".

- Czy nie byłoby wspaniale zobaczyć, jak właściciel klubu NFL mówi do zawodnika, mającego w poważaniu naszą flagę “ściągnijcie tego sk******na z boiska? - krzyczał z mównicy Trump.

Po tej wypowiedzi Trumpa, zachowanie Kaepernicka, naśladowało już ponad 100 graczy NFL. Zdarzało się też tak, że podczas amerykańskiego hymnu w szatni zostawały całe drużyny. Do akcji włączyli się gracze baseballu. Koszykarze zostali ostrzeżeni przed podejmowaniem ewentualnych protestów przez władze NBA, ale swoje zdanie w tej sprawie wyrażali w wywiadach lub poprzez inne małe gesty.

Trump? "Obłąkany idiota"

Popovich dalej z wyrażaniem swoich poglądów i ocen wobec Trumpa się nie powstrzymywał. Kiedy w Stanach Zjednoczonych wybuchła epidemia koronawirusa trener sarkastycznie oznajmił, że obecny prezydent za brak wystarczającej liczby respiratorów na pewno obwini Baracka Obamę.

- Myślę, że Trump Obamie mógłby nawet przypisać potknięcie Mary Decker w biegu na 3000 metrów - żartował szkoleniowiec. Odwoływał się w ten sposób do słynnego upadku lekkoatletycznej mistrzyni spowodowanego kontaktem z Zolą Budd. Sytuacja miała miejsce na igrzyskach 1984 roku.

Popovich czuje jednak, że w walce z lekceważeniem problemów i zachowaniem Trumpa, w sportowym świecie nie jest sam. W wywiadach przypomina efekt Kaepernicka. Podkreśla, że z powodu poglądów Trumpa doszło do zaprzestania tradycyjnych wizyt mistrzowskich drużyn NBA w Białym Domu. Z Trumpem od lat nie spotykają się Golden State Warriors, których lider Stephen Curry wyznał publicznie, że nie chce widzieć się z tym człowiekiem. Szybko przyklasnął mu lider Cavs LeBron James, twierdząc, iż odwiedziny mistrzów NBA u prezydenta "były dla zespołu wielkim zaszczytem, dopóki prezydentem nie został Trump".

Popovich przypomina też, że za rasistowskie wypowiedzi z NBA z hukiem wyleciał kilka lat temu Donald Sterling, właściciel Los Angeles Clippers. Tym bardziej nie może zrozumieć zachowania Trumpa wobec śmierci George’a Floyda. Martwi się o sytuację w kraju.

- Gdyby Trump miał mózg, gdyby choć w 99 procentach był cyniczny, wyszedłby i powiedział coś, by zjednoczyć ludzi. Jemu na tym jednak nie zależy. Chodzi mu o własne dobro. Jestem przerażony, że mamy przywódcę, który nie potrafi powiedzieć, że życie czarnoskórych ma znaczenie. Ukrywa się w piwnicy Białego Domu, bo to tchórz. Myślę, że najlepiej go zignorować. To obłąkany idiota -skomentował dosadnie Popovich.

Przeczytaj też: