Tragiczna śmierć na oceanie. Prowadził relację na żywo. Kilka minut później nie żył

43-letni Jeremy Worthy, kajakarz z Nowej Zelandii, nie żyje. Samotnie płynął po oceanie u wybrzeży Australii, kiedy jego kajak porwały fale. Worthy opadł z sił. Zdołał jeszcze nagrać relację na żywo na Facebooku, którą zakończył kilka minut przed swoją śmiercią.

Worthy przekazał w relacji, że dryfuje i jest bardzo zmęczony. Próbował wrócić na Snapper Island w pobliżu Zatoki Batemans. Mężczyzna prosił o pomoc, przekazał, że jest w bardzo trudnej sytuacji. Niestety, rozpaczliwy apel nie pomógł. 

Zobacz wideo Top 3 asysty Polaków. Sezon 2019/20 [ELEVEN SPORTS]

Kajakarz relacjonował ostatnie chwile swojego życia. Dryfował na oceanie, potem porwały go fale

Nowozelandczyk był tak wyczerpany, że nie był w stanie kontrolować swojego kajaka. - Zostałem wypchnięty z odpowiedniego kierunku przez wiatr i trudne do kontrolowania fale. Teraz już tylko dryfuję - mówił Worthy. 

Relację rozpoczął o 12:21 w niedzielę, a dziewięć minut później na brzegu znaleziono pusty kajak. Po zgłoszeniu zdarzenia do służb ratowniczych te rozpoczęły akcję i odnalazły Worthy'ego, ale nie udało się go uratować. 43-latek zmarł. 

Przeczytaj także: