Tragedia na oceanie. 26-latek zginął po ataku rekina

26-letni surfer, Ben Kelly, zmarł w wyniku obrażeń, których doznał po ataku rekina. Do tragicznego zdarzenia doszło w Santa Cruz w Kaliforni.

W sobotnie popołudnie do tragicznego zdarzenia doszło na plaży Maresa w Santa Cruz. 26-letni Ben Kelly został zaatakowany przez rekina podczas surfowania - informuje portal surfer.com. Nie wiadomo, co dokładnie się stało, ale wiadomo, że obrażenia Kelly'ego były na tyle poważne, że pomóc w wydostaniu się na brzeg musiało mu dwóch innych surferów. Oni także wezwali ratowników, ale gdy służby medyczne zjawiły się na miejscu, 26-latek już nie żył.

Zobacz wideo Sportowa rozmowa dnia z Radosławem Kaweckim

26-letni surfer zginał po ataku rekina. Pierwszy taki przypadek od 16 lat

Kelly, który był właścicielem lokalnej firmy sprzedającej i konserwującej deski surfingowe, jest pierwszą ofiarą ataku rekina w Kalifornii od 16 lat. Ostatni raz podobna tragedia miała miejsce w 2004 roku.- Odszedł, robiąc coś, co naprawdę kochał - w rozmowie z lokalnymi kalifornijskimi mediami powiedział Peter Mel, legendarny surfer pochodzący z Santa Cruz.

Portal surfer.com poinformował, że Kelly został zaatakowany najprawdopodobniej przez rekina białego, nazywanego powszechnie żarłaczem ludojadem. Co ciekawe, w ostatnich dniach w okolicach miejsca wypadku zdjęcia za pomocą drona wykonywał fotograf Eric Mailander. Przyznał on, że w sobotę rano zauważył około 15 rekinów, ale żaden z nich nie zachowywał się agresywnie.

Przeczytaj także:

Więcej o:
Copyright © Agora SA