Sport.pl

"Musicie grać słabiej, bo się zorientują". Największe oszustwo w historii Paraolimpiad

W listopadzie 2000 roku do siedziby Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego w Bonn dotarła dziwna przesyłka. Zawierała strój reprezentanta Hiszpanii, złoty medal i 150 funtów w gotówce. Taką dietę otrzymali wszyscy hiszpańscy sportowcy na Paraolimpiadę w Sydney. Z koperty wypadło również wyjaśnienie, że koszykarze z Hiszpanii byli oszustami i udawali niepełnosprawność umysłową. Pod listem podpisał się zawodnik tej drużyny i jednocześnie dziennikarz - Carlos Ribagorda.

"Tydzień z..." to nowy cykl na Sport.pl, w którym codziennie, przez siedem dni publikujemy artykuły dotykające wspólnego tematu. Od 6 do 12 kwietnia piszemy o największych oszustwach w historii sportu.

Tak naprawdę sprawa wyszła na jaw już nieco wcześniej. Jak zwykle w takich przypadkach o wpadce zdecydował przypadek. Hiszpańscy koszykarze dotarli do finału drużyn z niepełnosprawnością umysłową. Turnieju rozgrywanego w ramach Paraolimpiady pod nazwą Basketball-ID (Intelectual Disabillity). W finale pokonali Rosjan, a zdobyte w ten sposób złoto sprawiło, że wskoczyli na trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej. Wyżej były jedynie USA i Wielka Brytania. Dla Hiszpanii to było duże osiągnięcie, więc zdjęcie koszykarzy z ceremonii medalowej pojawiło się w gazecie Marca, a czytelnicy dość szybko zorientowali się, że znają niektórych z koszykarzy. I nie przypominają sobie, by kiedykolwiek mieli dysfunkcje mentalne. Nie chodziło o pojedyncze przypadki. Z 12-osobowej kadry tylko dwóch zawodników miało odpowiednie kwalifikacje. 

Zobacz wideo

Sześć pompek i ciśnienie

Carlos Rigaborda twierdzi, że od dwóch lat wiedział o pomyśle stworzenia drużyny oszustów. Nie wiadomo dokładnie jak to się stało, ale otrzymał zaproszenie do testów. Sportowo nie miał problemów z kwalifikacją. Chodziło jeszcze o stwierdzenie niepełnosprawności umysłowej poprzez rozwiązanie odpowiednich testów. Wynik powyżej 75 IQ dyskwalifikował z drużyny. Teoretycznie, bo praktycznie żadnych testów nie było. Jedyne co musiał zrobić to sześć pompek, po których zmierzono mu ciśnienie. Usłyszał ok i był gotowy do gry. Na pięciomiesięcznym zgrupowaniu pojawiło się 12 koszykarzy - 10 z amatorskich klubów i 2 autentycznie dysfunkcyjnych. Jak inni przeszli testy? Jedni, podobnie jak Rigaborda, w ogóle ich nie rozwiązywali, inni dostali już wypełnione ankiety. 

“Zwolnijcie, bo się zorientują”

Niepełnosprawni umysłowo, długo walczyli o możliwość startu na Paraolimpiadzie. Ich roszczenia uznano dopiero w 1996 roku w Atlancie i włączono do programu Paraolimpiady. Cztery lata później w Sydney Hiszpanie rozpoczęli turniej z przytupem. Już do przerwy prowadzili z Portugalią 30 punktami. To właśnie wtedy trener poinstruował ich, że mają trochę spuścić z tonu, bo zaraz ktoś się zorientuje, że nie są niepełnosprawni. Ostatecznie pokonali Portugalczyków 15 punktami, ale później rozkręcili się na dobre i Brazylię zwyciężyli 56 punktami, Japonię 67, Polskę 30, a w finale Rosję - 24. To właśnie po tym meczu Marca opublikowała zdjęcie, które wzbudziło niepokój.

Sztuczne brody i okulary przeciwsłoneczne

Hiszpański Komitet Paraolimpijski postanowił iść w zaparte. Nakazano powracającym z Australii koszykarzom założyć czapki, okulary przeciwsłoneczne i sztuczne brody, tak by nikt ich nie poznał w tłumie, na lotnisku. Wszystko to opisał oczywiście Rigaborda, dziennikarz ekonomicznej gazety Capitol z Madrytu. Tłumaczył też, że oszuści z drużyny pojechali skuszeni wizją darmowej wycieczki do Australii, przeżycia przygody i ewentualnego podziału wygranej. Według Rigabordy podobne oszustwo dotyczyło też innych sportowców hiszpańskich: w pływaniu, tenisie stołowym i lekkiej atletyce. W sumie 15 osób. 

Za wszystkim stał wiceprezes Hiszpańskiego Komitetu Paraolimpijskiego, Fernando Martin Vicente, były radny Madrytu i członek Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego, a także ojciec niepełnosprawnego syna. To właśnie rodzinne doświadczenia pchnęły go do założenia w 1975 r. Ande, Krajowego Związku Sportów Specjalnych, na który pozyskiwał spore dotacje od państwa. Głośniej zrobiło się o nim w latach 90., kiedy kilka hiszpańskich gazet pisało o niejasnych rozliczeniach i majątku Vicente składającego się między innymi z jachtu, ośmiu samochodów w tym Porsche, pięciudomów i kilku sporej wielkości gruntów. Łączono to z inną organizacją FEDDI, czyli Hiszpańską Federacją Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, na którą spore dotacje łożyły na przykład Telefonica, czy BBVA. Ostatecznie nic mu wtedy nie udowodniono. 

13 lat śledztwa, konkurencja wróćiła po 12 latach

Po Paraolimpiadzie w Sydney (2000 rok) rozpoczęło się śledztwo w sprawie oszustwa Hiszpanów. Sprawa ciągnęła się aż 13 lat. W międzyczasie Komitet Paraolimpijski wycofał z programu kolejnych imprez konkurencje dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Wróciły dopiero w 2012 roku w Londynie. Fernando Martin Vicente został uznany za winnego oszustwa i ukarany grzywną w wysokości 5400 euro. Miał też oddać ponad 140 tys. euro pozyskanych od sponsorów. Wziął odpowiedzialność za całą sytuacją i podał się do dymisji. "Jeśli ktoś chce oszukiwać, niełatwo to wykryć. Łatwo udawać, że jest się mniej rozwiniętym intelektualnie. Trudniej jest w drugą stronę" powiedział na koniec. Śledztwem objęto też podejrzanych sportowców. Wszyscy zostali uniewinnieni. 

Autor korzystał z artykułów NY Times, The Guardian, BBC oraz Marca.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o:
Komentarze (28)
"Musicie grać słabiej, bo się zorientują". Największe oszustwo w historii Paraolimpiad
Zaloguj się
  • staefun

    Oceniono 14 razy 12

    "Z 12-osobowej kadry tylko dwóch zawodników miało odpowiednie kwalifikacje."
    -
    A w takiej komisji smoleńskiej Macierewicza wszyscy mają odpowiednie kwalifikacje.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 14 razy 10

    W paraolimpiadach konkurowanie nie ma sensu.
    Każda niepełnosprawność jest nieco inna.

  • andrzej.duxa

    Oceniono 4 razy 4

    haniebne, zeby nie powiedziec "sk...stwo" a dodajac jeszcze to:

    "na który pozyskiwał spore dotacje od państwa. Głośniej zrobiło się o nim w latach 90., kiedy kilka hiszpańskich gazet pisało o niejasnych rozliczeniach i majątku Vicente składającego się między innymi z jachtu, ośmiu samochodów w tym Porsche, pięciudomów i kilku sporej wielkości gruntów"

    rzygac sie chce

  • lblblblb

    Oceniono 1 raz 1

    Gdyby Sasin tam pojechał to byłoby uczciwie.

  • unsryda

    Oceniono 3 razy -1

    youtube.com/watch?v=m0trbwTGpxE

  • zdzisiek66

    Oceniono 1 raz -1

    Mała Brytania :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX