Karolina Kowalkiewicz zaczęła pokazywać twarz bez skrępowania. "Gałka oczna złamała dolną ścianę oczodołu"

Ostatni czas nie był łatwy dla polskich zawodniczek w UFC. Zmasakrowane twarze naszych dziewczyn, Karoliny Kowalkiewicz i Joanny Jędrzejczyk, po swoich ostatnich porażkach były wręcz nie do poznania. Trudniejsze dni miała chyba jednak Karolina, bo choć stawką jej pojedynku nie był pas mistrzowski najlepszej organizacji MMA na świecie, to na szali było znacznie więcej - ludzkie zdrowie. O Asię jednak też mogliśmy przez chwilę drżeć.

Niektóre światowe media okrzyknęły walkę Joanny Jędrzejczyk najlepszym kobiecym starciem w historii UFC. Kibice i eksperci mieli różne propozycje wyniku – to jedno z tych starć, gdzie argumenty do wygrania miały zdecydowanie obie zawodniczki, dodatkowo dochodziły sentymenty, co nie ułatwiało typowania. Rezultat na bok, po walce zarówno Weili Zhang, jak i Jędrzejczyk musiały pojechać do szpitala.

Doszło do bardzo dużej opuchlizny na czole, do zebrania się krwi i płynu. To jest u mnie bardzo częste. Przed walkami dużo czasu poświęcam na zbijanie wagi. Później, gdy jest nawadnianie po oficjalnym ważeniu, organizm stara się zasysać i trzymać wszystko, co podajemy.

– wyjaśniała Jędrzejczyk w programie Dzień Dobry TVN, odkąd w zasadzie zaczęła bez skrępowania już pokazywać twarz w mediach. Również w tym programie, miesiąc po walce, zaprezentowała nam się Karolina – w końcu bez łez, drżenia w głosie, okularów lub opatrunku na oku.

Zobacz wideo Jędrzejczyk przegrała po świetnej walce. "Uznajmy ten pojedynek za najlepszy w historii"

Tym razem w klasycznym w czasach pandemii koronawirusa anturażu video, ale to nie miało żadnego znaczenia, bo oto jest – uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona, bez zasłoniętego oka, nareszcie – bez fizycznych i miejmy nadzieję psychicznych śladów po jednogłośnie przegranej na punkty walce z Xiaonan Yan 23 lutego br. na gali UFC Auckland w Nowej Zelandii. Co ważniejsze, nie widać też blizn po rekonstrukcji złamanej kości oczodołu, co jednak nie oznacza całkowitego powrotu do zdrowia. Dopiero kolejne 2-3 miesiące mają okazać się kluczowe dla Karoliny i dać odpowiedź, czy oko wróci do pełnej sprawności. Na antenie TVN Kowalkiewicz opowiedziała o samej kontuzji, zabiegu oraz obecnej rehabilitacji w dobie kwarantanny.

Dostałam uderzenie w oko i to gałka oczna złamała dolną ścianę oczodołu. […] Oko podnieśli mi do góry, wstawili tam tytanową płytkę, przy okazji wyczyścili mi zatoki, bo tam nie było ujścia. […] Rehabilitacja polega na tym, że trzymam sobie palec [unosi go i opuszcza przed okiem – przyp. red.] i za palcem patrzę się w górę i w dół, na boki i tak trzy razy dziennie po kilka minut.

Ponadto podzieliła się spekulacjami o potencjalnych scenariuszach jej dalszej kariery. Teraz nie zależy ona już tyle od włodarzy, agentów czy bilansu w UFC, który delikatnie mówiąc, nie jest dla Karoliny łaskawy (cztery porażki z rzędu), ile stricte od stanu zdrowia reprezentantki Shark Top Team. Stanu zdrowia i metryki, której też żaden zawodnik na tym poziomie nie oszuka. Karolina skończy w tym roku 35 lat, a jeśli proces gojenia będzie się wydłużał – absencja może potrwać nawet dwa lata. Powiecie, że 37 lat to aktualny wiek naszej największej nadziei na pas UFC, czyli Janka Błachowicza. Ok, pełna zgoda, ale Janek jest w stałym trybie treningowym, na co teraz nie ma szans Karolina, a i jej pozycja w UFC, które, choć daje ogromne wsparcie zawodniczce, pod względem sportowym nie jest tak mocna. Sport to jednak nie wszystko i kto jak kto – Karolina to doskonale rozumie.

Myślę o przyszłości. Poza MMA jest też coś jeszcze. Chcę założyć rodzinę. […] Chociaż bardzo kocham MMA i jest to bardzo ważna część mojego życia, niestety nie podporządkuję wszystkiego pod ten sport. To tylko pewien etap w moim życiu. Więcej o MMA na InTheCage.pl.