Polak chce pobić rekord i skoczyć z kosmicznej wysokości. Prędkość? 1700 km/h!

Tomasz Kozłowski spróbuje pobić rekord świata, skącząc z wysokości 45 kilometrów na spadochronie. To o 6 km wyżej niż rekord Felixa Baumgartnera i 4 km wyżej niż obecny rekord. W czasie lotu postara się pokonać barierę dźwięku, a do wszystkiego będzie potrzebował balonu z helem, który będzie miał objętość stadionu Wembley.

W 2012 roku cały świat zatrzymał oddech, gdy Felix Baumgartner uniósł się w specjalnej kapsule na wysokość 39 km, po czym skoczył na spadochronie. Oficjalną transmisję oglądało 9,5 milionów ludzi. Dwa lata później jego rekord pobił wiceszef Google Alan Eustace, skacząc z wysokości 41 kilometrów. Teraz ten wynik postara się poprawić Tomasz Kozłowski, polski psycholog, ratownik górski i skoczek spadochronowy.

Dlaczego w Polsce tak trudno zbudować silny klub?

Zobacz wideo

Polak w rozmowie z onet.pl zdradził, dlaczego zdecydował się na wybór wysokości 45 km. - Kiedy dotarłem do Amerykanów, którzy zaprojektowali i przeprowadzili skok z Alanem Eustace'em z 41 km, powiedziałem im, że zależy mi na skoku, który przyciągnie uwagę ludzi, ponieważ celem mojego projektu jest zbudowanie światowego ruchu społecznego i pomaganie ludziom. Wtedy zdecydowaliśmy, że aby uzyskać taki rozgłos, musimy pobić rekord. Żeby Międzynarodowa Federacja Aeronautyki go uznała, musi być on pobity o co najmniej 3 proc. poprzedniego wyniku. Wystarczyłoby skoczyć z 43 km, ale podejmiemy próbę wzniesienia się na 45 km - podkreślił.

Kozłowski przyznał, że będzie potrzebował do tego skoku balonu wypełnionego helem, który urośnie do rozmiaru stadionu Wembley. - Na tak dużych pułapach co trzy kilometry trzeba podwajać objętość balonu. Dlatego balon, z którego skakał Eustace, był dwa razy większy od balonu Baumgartnera. A mój będzie dwa razy większy od balonu Eustace'a. Na samej górze będzie miał objętość stadionu Wembley - dodał.

Tomasz Kozłowski: Skoczę ze spadochronem wyposażonym w stabilizator

To nie są jednak jedyne rzeczy, które będą różnić skok Kozłowskiego od skoku Baumgartnera. - Ja w przeciwieństwie do niego skoczę ze spadochronem wyposażonym w stabilizator, czyli mały spadochron, który będzie mnie spowalniał oraz stabilizował w taki sposób, że będę spadał brzuchem do dołu, unikając tym samym obrotów, w jakie wpadł Baumgartner - podkreślił Kozłowski.

Polak będzie także spadał ze znacznie większą prędkością niż 1354 km/h, które osiągnął Baumgartner. - Ja będę spadał z maksymalną prędkością pomiędzy 1500 a 1700 km na godz., którą osiągnę tuż po oderwaniu się od balonu, bo im wyżej, tym mniejsza gęstość powietrza. Tam nabiorę ogromnej prędkości, ale czym bliżej ziemi, tym gęstsze będzie powietrze, a tym samym większy opór, który będzie mnie spowalniał - zauważył Kozłowski.

Więcej o: