Ostre słowa dyrektora Rosyjskiej Agencji Antydopingowej. "Rosja musi spodziewać się wykluczenia z igrzysk"

- Rosja nie będzie miała pełnego prawa startu w igrzyskach Tokio 2020. Myślę, że w zimowych igrzyskach w Pekinie 2022 również nie. Trzeba wreszcie odrzucić teorie, że to naciski Zachodu. Rosja musi posprzątać u siebie w domu - ostrzega dyrektor Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) Jurij Ganus. W tym tygodniu mija termin złożenia przez Rosjan wyjaśnień w sprawie manipulacji wynikami testów w moskiewskim laboratorium antydopingowym.

Los rosyjskiego sportu jest teraz w rękach ekspertów Compliance Review Committee, czyli komisji WADA nadzorującej przestrzeganie przez kraje członkowskie przepisów antydopingowych. To przed CRC Rosjanie musieli wyjaśnić, jak to się stało że przesłana przez nich do WADA baza danych o testach wykonywanych w moskiewskim laboratorium antydopingowym w latach 2012-15, zawiera w niektórych przypadkach inne dane niż kopia tej bazy wykradziona przez Grigorija Rodczenkowa - były szef moskiewskiego laboratorium jest dziś w amerykańskim programie obrony świadków - przed jego ucieczką do USA. Niektóre wyniki testów z bazy danych, której przekazanie miało przypieczętować przywrócenie Rosji pełnych praw do rywalizacji w międzynarodowym sporcie, miały zostać sfałszowane, by ochronić zasłużonych rosyjskich sportowców. CRC bada tę sprawę, wysłuchał już rosyjskich wyjaśnień, a w środę miało się odbyć decydujące spotkanie ekspertów w tej sprawie. I to CRC zaproponuje komitetowi wykonawczemu WADA, jakie kary wymierzyć Rosji. Najsurowszy wariant to całkowite wykluczenie Rosji z igrzysk. 

Zobacz poniżej rozmowę Pawła Wilkowicza z ministrem sportu Witoldem Bańką w "Wilkowicz Sam na Sam"

Zobacz wideo

Niewykluczone, że CRC swoją rekomendację ogłosi już podczas listopadowej Światowej Konferencji Antydopingowej w Katowicach. A szef Rosyjskiej Agencji Antydopingowej ostrzega, że to może być bardzo surowa kara. Może nie całkowite wykluczenie z igrzysk, bo WADA i MKOl zawsze starają się znaleźć jakąś furtkę dla uczciwych sportowców, ale zanosi się na powtórzenie wariantu Pjongczang 2018: tam Rosjanie startowali bez własnej flagi i hymnu, jako Olimpijczycy z Rosji, a prawo startu mieli tylko ci, którzy udowodnili przed specjalną komisją, że nie ciążą na nich żadne dopingowe podejrzenia. - Sądzę, że Rosja będzie miała ograniczone prawo startu w Tokio 2020. Podobnie będzie w Chinach - mówi Ganus, który jest w bardzo niezręcznej sytuacji. Kierowana przez niego Rosyjska Agencja Antydopingowa, zreformowana po skandalu dotyczącym igrzysk w Soczi, jest poza podejrzeniami w sprawie manipulacji w bazie danych. Ganus wielokrotnie wzywał władze rosyjskiego sportu do oczyszczenia. Ale to nie on podejmuje kluczowe decyzje, tylko ministerstwo sportu. A tam Ganus nie widzi determinacji by zerwać z przeszłością. Dlatego na pomoc wzywał już samego Władymira Putina, opowiadał też niedawno, że ma pewność iż jest śledzony przez rosyjskie służby, ma też powody by bać się o swoje bezpieczeństwo.

- Rosja nie może już kontynuować działania według starych metod, które pogorszyły kryzys. Trzeba porzucić przekonanie, że wszystko jest tylko presją Zachodu. Musimy wreszcie posprzątać u siebie w domu - powiedział Ganus, cytowany przez francuską agencję prasową (AFP). Podkreślił, że tłumaczenia rosyjskiego ministra sportu Pawła Kołobkowa na pewno nie zadowoliły ekspertów WADA. 

Jeśli CRC rekomenduje surowe kary, a komitet wykonawczy WADA przychyli się do tej rekomendacji, Rosja zapewne odwoła się do Trybunału Arbitrażowego w Lozannie i to TAS podejmie ostateczne decyzje w sprawie wymiaru kary (ale nie ma opcji zawieszenie kary do czasu werdyktu trybunału). - Można wykluczyć całą ekipę z igrzysk, można dopuścić sportowców jako neutralnych, można wykluczyć działaczy, można odebrać krajowi prawo organizowania imprez międzynarodowych - mówił o możliwych karach w wywiadzie dla Sport.pl Witold Bańka, minister sportu, który od 1 stycznia zostanie szefem Światowej Agencji Antydopingowej.