Dwóch polskich wspinaczy utknęło w Alpach. Spędzili dwie noce w ekstremalnych warunkach

Dwóch Polaków, którzy utknęli na Matterhorn (4 478 m n.p.m.), zostało uratowanych - informuje dziennik "Fakt".
Zobacz wideo

Polacy w ekstremalnych warunkach spędzili dwie noce. Nie byli w stanie zejść na bezpieczną wysokość, a do tego istniało zagrożenie, że w związku z wyczerpaniem się baterii w telefonie, utracona zostanie łączność z nimi. Wcześniej towarzyszyło im dwóch innych alpinistów, którzy po zejściu z góry wezwali pomoc. Zaangażowane zostały służby konsularne i Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Helikopter w końcu przyleciał

Z nieoficjalnych informacji wynika, że podejmowano co najmniej cztery próby z udziałem śmigłowca. Ale za każdym razem na przeszkodzie stały niekorzystne warunki atmosferyczne. - Konsul RP w Szwajcarii jest w stałym kontakcie ze służbami ratunkowymi. Niestety, ze względu na bardzo złe warunki atmosferyczne nie ma na razie możliwości, by zostali oni ściągnięci na dół - mówiła w piątek rzeczniczka MSZ Ewa Suwara cytowana przez dziennik "Fakt", który w sobotę poinformował również, że śmigłowiec w końcu dotarł do uwięzionych Polaków. I w sobotę, po dwóch nocach spędzonych w ekstremalnych warunkach, zostali uratowani, są w dobrej kondycji.

Matterhorn to jeden z trudniejszych szczytów w Alpach Pennińskich, który leży między Szwajcarią a Włochami.  Jest dużym wyzwaniem dla młodych alpinistów. Najłatwiejsza z tras prowadzących na szczyt oznaczona jest poziomem w skali wspinaczkowej III (trudno), a miejscami i IV (bardzo trudno). W 2001 roku zginął tam jeden obywatel Polski, w 2006 trzech, a rok później czterech.

Więcej o: