MŚ w hokeju: Rozmowa z Wojciechem Tkaczem

- Ważne, że nie straciliśmy do tej pory żadnej bramki. Czasem większy szacunek budzi zwycięstwo 3:0 niż 7:1 - mówi napastnik hokejowej reprezentacji Polski Wojciech Tkacz.

MŚ w hokeju: Rozmowa z Wojciechem Tkaczem

- Ważne, że nie straciliśmy do tej pory żadnej bramki. Czasem większy szacunek budzi zwycięstwo 3:0 niż 7:1 - mówi napastnik hokejowej reprezentacji Polski Wojciech Tkacz.

Polacy w Grenoble w dobrym stylu pokonali Węgry (3:0) i Holandię (4:0), z którą remis w ostatniej minucie uratowała faworyzowana na MŚ I Dywizji Francja. Być może dlatego wczorajszy trening Polaków obserwowali Francuzi i Duńczycy. Dzisiaj gramy bardzo ważny mecz - z niepokonaną dotychczas Danią.

Michał Białoński - Chyba dawno tak udanie nie zaczęliście MŚ?

Wojciech Tkacz: To prawda, ale też zdajemy sobie sprawę z tego, że gdybyśmy nie wygrali z Holandią czy Węgrami, to w Polsce wieszano by na nas psy. W kraju laicy nie wiedzą, że Węgrzy i Holendrzy uczynili ogromne postępy, a nasza liga jest coraz słabsza. Powinien jednak wszystkim imponować styl, w jakim wygrywamy. We współczesnym hokeju o klasie zespołu decyduje nie ilość strzelonych bramek, lecz straconych. Czasem większy szacunek budzi zwycięstwo 3:0 niż 7:1.

Francuzi z coraz większą obawą śledzą wasze treningi?

- Ale oni są dla mnie wciąż faworytem nr 1 do awansu. Ich remis z Holandią może nie mieć żadnego znaczenia. Teraz czeka nas bardzo ważny mecz z Danią. Jego zwycięzca zapewni sobie w Grenoble co najmniej drugie miejsce, a to daje 16. pozycję na świecie, czyli przedsionek MŚ Grupy A. Spotkanie z Duńczykami jest również istotne pod względem psychologicznym. Kto go wygra, może obserwować poczynania Francji w konfrontacji z przegraną, zdesperowaną drużyną.

Czy wytrzymacie ten turniej kondycyjnie?

- Już przed rokiem w Katowicach byliśmy dobrze przygotowani i nie wiem skąd wzięła się fama o słabszych trzecich tercjach. Gramy z nastawieniem na defensywę, to dlatego jesteśmy jedynym zespołem bez straty gola w turnieju. Zresztą dobre przygotowanie było już widać na sparingach z Łotwą i Estonią.

Nie mówicie głośno o awansie. Czyżbyście nie wierzyli w swoje siły?

- Wielu z nas zetknęło się z hokejem w krajach grających od lat w grupie A. Widząc tamtejszą organizację, zaplecze, nabraliśmy kompleksów, więc trudno mówić o awansie.

Strzeliłeś dwa gole, grasz w pierwszej "piątce", która prowadzi grę. To chyba duża odpowiedzialność?

- Cieszę się, że na razie wywiązujemy się z zadania. Z Jackiem Płachtą, który przejął rolę lidera po Mariuszu Czerkawskim, znamy się od dziecka, więc rozumiemy się świetnie. Teraz jeszcze dojdzie do korekty w ustawieniu naszego ataku: miejsce Tomka Demkowicza zajmie lepiej przygotowany Mariusz Justka.

Wiem, że większość goli strzelamy z dobitek, ale przez to, że bramkarze są coraz lepsi, ale także zmienia się hokej. Proszę spojrzeć na NHL W najlepszej lidze świata jest również coraz mniej składnych akcji uwieńczonych golem. Teraz bramkarze przepuszczają dopiero drugą, trzecią dobitkę. A ze swej skuteczności się cieszę. Ciekawe, co powiedzą zwolennicy teorii, że mój czas w kadrze już dawno minął.