Zapowiedź turnieju Masters Series w Monte Carlo

W Monte Carlo rozpoczął się pierwszy w sezonie turniej serii Masters Series na kortach ziemnych. Nie ma na liście uczestników Amerykanów: Pete'a Samprasa, Andre Agassiego i Jeana-Michaela Gambilla, nie startują Australijczycy Patrick Rafter, Lleyton Hewitt i Mark Philippoussis. Pula nagród wynosi 2,95 mln dol.

Zapowiedź turnieju Masters Series w Monte Carlo

W Monte Carlo rozpoczął się pierwszy w sezonie turniej serii Masters Series na kortach ziemnych. Nie ma na liście uczestników Amerykanów: Pete'a Samprasa, Andre Agassiego i Jeana-Michaela Gambilla, nie startują Australijczycy Patrick Rafter, Lleyton Hewitt i Mark Philippoussis. Pula nagród wynosi 2,95 mln dol.

Turniej na kortach Monte Carlo Country Club należy nie tyle do wysoko płatnych, co stanowi integralną część wiosennego rytuału, po miesiącach w hali tenisiści na dobre przenoszą się na korty ziemne - powtarza dyrektor turnieju Bernard Noat. Grają na słońcu, nad brzegiem Morza Śródziemnego. Słońce w Monte Carlo ponoć nigdy się nie chowa. A jeśli już, to można się schować pod parasolem na tarasach klubu.

Turniej w Monte Carlo obchodził w 1997 roku jubileusz stulecia. - Księstwo żywi umiłowanie dla tradycji i uwielbia świętować rocznice, to dodaje prestiżu - mówił wtedy wspomniany Noat.

- To jeden z najładniejszych klubów na świecie - wyczytać można w programie jubileuszowym. Położony między niebem, górami i morzem. W centralnym miejscu klubu loża książęca z herbem państewka i baldachimem. Poniżej kortu centralnego o nazwie Court of the Princes krzaki pinii, niżej tory kolejowe, a jeszcze niżej morze. Monte Carlo Country Club ma 2132 członków i jest drugim co do prestiżu turniejem. Roczna składka wynosi 50 tys. dolarów.

Country Club został zbudowany w 1928 roku za 100 mln franków. Na otwarciu zjawili się m.in. szwedzki król Gustaw V, książę Mikołaj z Grecji i książę Andrzej z Rosji. Wszyscy byli entuzjastami tenisa. Wcześniej korty znajdowały się na dziedzińcu "Hotel Paris". W pierwszych mistrzostwach Monte Carlo wzięło udział 150 graczy, zwycięzcami byli Anglicy.

W klubowej sali sławy Hall of Fame, gdzie wiszą tabliczki z nazwiskami wszystkich triumfatorów, jest tabliczka z napisem W. Skonecki. Polski tenisista dwukrotnie wygrywał turniej w Monte Carlo. W 1953 roku, gdy zajmował czwarte miejsce w europejskim rankingu, pokonał w finale Jarosława Drobnego 6:3, 6:4, 11:9. Bardziej dramatyczny pojedynek stoczył w półfinale z Duńczykiem Kurtem Nielsenem, wtedy uznanym za tenisistę numer 1 w Europie. Opisuje ten mecz Andrzej Zakrzewski w książce "Zwycięskie meczbole". Nielsen prowadził już 6:2, 6:2 w setach, 5:1 w trzeciej partii, mając już przy swoim serwisie przewagę 40-15 w gemie. Publiczność już opuszczała trybuny. "Pomyślałem wówczas: Ej, nie spieszcie się tak, bo możecie jeszcze trochę postać. Przyznam się szczerze, że w to, iż będą musieli znów usiąść, jeszcze nie bardzo wierzyłem" - mówił Władysław Skonecki autorowi książki. Mecz w końcu wygrał.

Gdy w 1955 ponownie triumfował w Monte Carlo, pokonując w finale Edwarda "Budge" Patty, nadano mu przydomek "Król Riwiery".

W 1976 roku Wojciech Fibak wraz z Niemcem Karlem Mailerem zwyciężył tu w deblu, a w singlu przegrał dopiero w finale z Argentyńczykiem Guillermo Vilasem.

Na listę zwycięzców Monte Carlo nie zdołał się natomiast wpisać tak wyjątkowy tenisista jak Niemiec Boris Becker. W ogóle nie udało mu się wygrać w karierze turnieju na kortach ceglanych. W 1995 roku Becker miał szansę, aby to zmienić. Dziesiątki obiektywów skierowano na tego tenisistę, gdy podawał drugi raz mając piłkę meczową w pojedynku z Austriakiem Thomasem Musterem. Wyrzucił piłkę na aut, robiąc double fault. Chciał zaserwować asa. Czy nie żałował tego? Mógł po prostu wprowadzić piłkę do gry. - Oczywiście, że nie. To mój styl gry. Zawsze z ryzykiem. Nigdy tego nie żałowałem - odpowiadał Becker.

Tytułu sprzed roku broni 31-letni Francuz Cedrick Adrien Pioline. Dwa razy schodził z kortu niepocieszony, otrzymując srebrną tacę, nagrodę dla pokonanego finalisty (93 i 98 rok). Udało się za trzecim razem i Pioline stał się pierwszym francuskim zwycięzcą turnieju od 1963 roku. W finale pokonał obecnego i w tym roku Słowaka Dominika Hrbatego.

Hrbaty mieszka na stałe w Monte Carlo jak wielu tenisistów, z których można by zestawić najmocniejszą drużynę Pucharu Davisa wszech czasów. Blisko 20 czołowych zawodowców tenisa zameldowanych jest w Księstwie Monako, w tym Enqvist, Rosset, Ivanisevic, Moya, Arazi. Liczące dwa kilometry kwadratowe państewko na Lazurowym Wybrzeżu kusi brakiem podatków - od dochodów czy majątku. Stąd blisko 32 tysiące mieszkańców Monako z wyboru. Tyle, że imigranci muszą spędzić co najmniej pół roku i jeden dzień w księstwie. W przypadku tenisistów przepis jest elastyczny. Ponieważ i tak pół roku spędzają na turniejach, w podróży służbowej, podstawa wyliczeń jest inna. Na przykład od sześciu miesięcy, co oznacza udokumentowanie pobytu przez trzy miesiące i jeden dzień.

Czołówka graczy startujących w Monte Carlo Country Club:

1. Marat Safin

2. Gustavo Kuerten

3. Magnus Norman

4. Jewgenij Kafielnikow

5. Alex Corretja

6. Arnaud Clement

7. Juan Carlos Ferrero

8. Tim Henman

9. Sebastien Grosjean

10. Dominik Hrbaty

11. Thomas Enqvist

12. Franco Squillari

13. Wayne Ferreira

14. Cedric Pioline

15. Roger Federer

16. Carlos Moya