Polska wyprawa na K2 zostawiła górę śmieci? "Mogę zapewnić, że to tak nie wyglądało"

Znam ludzi, którzy byli odpowiedzialni za bazę. (...) Gdy opuszczali Karakorum, na pewno to tak nie wyglądało. Piotr Snopczyński, kierownik bazy, mógłby nas wszystkich uczyć, jak dbać o porządek - komentuje Robert Jałocha, dziennikarz Faktów TVN, który towarzyszył polskiej wyprawie na K2.

Po kilku miesiącach po nieudanej próbie zimowego wejścia na K2 Narodowa Wyprawa zorganizowana pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego oskarżana jest o pozostawienie po sobie śmieci w jednym z obozów. Opublikowano wideo, na którym widać obóz pełen śmieci, które powinny zostać spakowane w specjalne, odporne na wpływ warunków atmosferycznych worki. Materiał, nagrany 21 czerwca, za pośrednictwem facebooka udostępnił Jean-Pierre Danvoye, kanadyjski himalaista.

Do całej sytuacji dość szybko odniósł się Piotr Tomala, szef Programu Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera oraz członek kadry narodowej Polskiego Związku Alpinizmu. - Wszelkie śmieci były uprzątnięte i przygotowane w szczelnie zamkniętych worach, dobrze zabezpieczonych przed warunkami atmosferycznymi. Niestety prawdopodobnie część worów została splądrowana. Nie wiemy przez kogo. Obecnie wyjaśniamy sytuację z pakistańskim Agentem, który zapewnił nas, ze w połowie lipca pod K2 pojawiła się ekipa i w pełni posprzątała wszystko, co zostało tam zostawione - napisał w oświadczeniu.

Do sprawy odniósł się też Robert Jałocha, dziennikarz Faktów TVN, który towarzyszył polskiej wyprawie na K2.

"Znam ludzi, którzy byli odpowiedzialni za bazę. (...) Gdy opuszczali Karakorum, na pewno to tak nie wyglądało. Piotr Snopczyński, kierownik bazy, mógłby nas wszystkich uczyć, jak dbać o porządek. Nawet beczki w bazie nie miały prawa stać krzywo! Jego namiot był absolutnym wzorem!" - napisał.

"To co się stało jest bardzo przykre. Myślę, że dla chłopaków, którzy byli pod K2 tak bardzo, że gdyby mieli taką szansę, sami pojechaliby to posprzątać. Bo nikt tam nie pytał skąd wziął się na szlaku jakiś papierek czy śmieć. Każdy się po niego po prostu schylał" - dodał.

Więcej o: