Aleksander Gukow wysłał kolejną wiadomość. Rosjanin czeka na ratunek na ścianie Latok I

"Przerąbane" - tak swoją kolejną wiadomość przesłaną za pomocą telefonu satelitarnego rozpoczął Aleksander Gukow. Rosjanin wciąż czeka na pomoc na ścianie szczytu Latok I, jednego z najtrudniejszych w paśmie Karakorum.

Przypomnijmy, że Gukow przebywa na ścianie samotnie od środy. Wówczas na północnej grani najwyższego szczytu grupy Panamah Muztaght doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął partner, Siergiej Głazunow. Grań od dawna sprawia wspinaczom olbrzymie problemy techniczne, o czym przekonało się już wiele osób. Latok I (7145 m) to jedna z najgroźniejszych, wciąż pozostających bez przejścia części łańcucha znajdującego się na pograniczu Pakistanu.

Gukow pierwszy sygnał SOS nadał właśnie w środę, kiedy poinformował o śmierci Głazunowa i poprosił o pomoc. Teraz Rosjanin wysyła kolejne wiadomości, czekając na pomoc. Najpierw napisał, że znalazł pół batonika i trochę picia, teraz odezwał się po raz kolejny. - Przerąbane. Skąd tyle lawin? Nie mogę stopić śniegu - napisał.

>> Śmiertelny wypadek w pasmie Karakorum. Siergiej Głazunow zginął na Latoku I. Na ścianie i bez sprzętu został jego partner

Lawiny to główny problem, przez który ekipa ratunkowa nie wyruszyła jeszcze po wspinacza. Kłopotem w dodatku nie są jedynie lawiny śnieżne, lecz także te kamienne. Warunki atmosferyczne także nie pozwalają na rozpoczęcie działań, w których - wbrew pierwotnym doniesieniom rosyjskich mediów - najprawdopodobniej udziału nie weźmie Adam Bielecki. Polak wyraził jednakże gotowość do udziału w akcji.

- Właśnie się dowiedziałem, że ponoć bierzemy z Jackiem [Czechem, partnerem wspinaczkowym - red.] udział w akcji ratunkowej na Latoku. W związku z powyższym informuję, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja: dzisiaj rano (26.07.) do naszej mesy przyszedł Hervé Barmasse i poinformował nas o kłopotach rosyjskich wspinaczy. Razem z Jackiem zadeklarowaliśmy, że w razie czego oczywiście jesteśmy do dyspozycji. W ciągu dnia okazało się, że Hervé i David mają lecieć pod Latok, aby ocenić sytuację i szanse ewentualnej pomocy. Niestety, pogoda jest fatalna – chmury i deszcz. Zgodnie ze wspólnymi ustaleniami i zgodnie z planem, póki co, razem z Jackiem pakujemy bazę i jutro rozpoczynamy trekking powrotny. Gdyby była taka potrzeba, to jesteśmy gotowi te plany zmienić. Jesteśmy w stałym kontakcie z Davidem i Hervem, którzy z naszej perspektywy podejmują tutaj decyzje. W przyszłości prosimy media o konsultowanie z nami newsów, które nas dotyczą. Pozdrawiamy Adam i Jacek - napisał Bielecki w czwartek na swoim Facebooku.

>> Adam Bielecki i Andrzej Bargiel mogą ruszyć z akcją ratunkową w Karakorum

Rosyjski portal "mountain.ru" pisał także, ze w akcji udział ma wziąć również Andrzej Bargiel, który kilka dni temu jako pierwszy człowiek w historii zjechał na nartach z K2. On, podobnie jak Bielecki, wyraził chęć pomocy, ale obecnie przebywa w Skardu, gdzie będzie jeszcze przez kilka dni.

Zobacz wideo
Więcej o: